Gdy zaczyna pylić...

Pylenie drzew rozpoczyna się już w… styczniu! Jest to miesiąc typowy dla uaktywnienia się pyłków leszczyny, by w kolejnym dołączył cis. Alergia na pyłki może skutkować napadami kichania, łzawieniem, a także drażliwością i bólem głowy. Mimo że u najmłodszych pojawia się stosunkowo rzadko, dla dziecka jest to prawdziwa katorga! Dlatego, kiedy zobaczysz u swojej pociechy podobne objawy, niezwłocznie skontaktuj się z lekarzem!

Dolegliwości rozpoczynają się na chwilę przed nadejściem wiosny, a kończą wraz z początkiem jesieni. Na szczęście wizyta u alergologa lub zwykłego lekarza pierwszego kontaktu i przepisanie tabletek powinny wystarczyć. Po okresie wzmożonego pylenia należy jednak zrobić dziecku testy skórne, aby przed problemem uchronić się w kolejnym roku.

Zobacz, jakie drzewa pylą w najbliższych miesiącach i na które szczególnie należy zwrócić uwagę!

Marzec               

W tym miesiącu we wszystkich regionach Polski dominują w powietrzu pyłki olchy. Ich szczególne natężenie pojawia się na terenach podmokłych i zlokalizowanych przy zbiorniku wodnym. To także czas rozpoczęcia pylenia topoli, a także wierzb. Trzeba szczególnie uważać, by żółte kotki wierzby nie kusiły zerwaniem, kiedy dziecko ma na nie uczulenie.

Kwiecień

To czas na popularne w Polsce brzozy, które zaczynają pylić w zależności od pogody na przełomie marca i kwietnia, a kończą wraz z rozpoczęciem maja. W powietrzu pyłki brzozy są bardzo stężone, dlatego też mogą skutkować silnym katarem i niedrożnością nosa u dziecka. Aby uniknąć ewentualnych problemów, należy unikać zagęszczonych drzewami parków.

To także czas pylenia topoli, wierzby i jesionu, a także pod sam koniec miesiąca – dębu.

Maj

Wraz z zakończeniem pylenia brzozy jest to okres intensywnego pylenia dębu, a także drzew iglastych takich jak sosna i świerk. Jednak te ostatnie na szczęście nie uczulają, a jedynie ubarwiają chodniki i samochody na żółto.

Maj to także okres wzmożonej aktywności traw, pokrzywy i szczawiu. Jeśli więc Twoje dziecko jest uczulone, jak najszybciej zadbaj o jego ochronę!

Uważaj na atopika!

Uporczywe swędzenie i zaczerwienienie skóry u dziecka to oznaka, że coś jest nie tak… Atopowe Zapalenie Skóry (AZS) to choroba szczególnie uciążliwa, ponieważ może dotyczyć już niemowlaków, które nie zawsze potrafią pokazać, że coś jest nie tak. Jako jedna z chorób cywilizacyjnych dotyka aż około 20% ludzi na świecie, z czego najbardziej zagrożone są osoby zamieszkujące USA i Europę Zachodnią. Niestety nie omija Polski, tak więc może dotyczyć naszych dzieci, którym należy się wtedy opieka specjalna.

AZS najczęściej pojawia się u noworodków i dzieci około 6-7 roku życia. Jest to choroba, której nie da się wyleczyć, ale można łagodzić jej objawy (z biegiem lat ulega złagodnieniu). Jeśli więc u naszego maleństwa stwierdzono Atopowe Zapalenie Skóry, pamiętajmy o podstawowych zasadach pielęgnacyjnych, dzięki którym objawy nie będą aż tak uporczywe.

Skąd AZS?

Istnieje wiele teorii, które mogą świadczyć o atopowym zapaleniu, jednak za najpowszechniejszą uważa się dziedziczność. Tu jednak, jak wiadomo, dziecko może odziedziczyć genetyczną skłonność do atopii, tak samo, jak do różnych odmian alergii. Przyczyn zwiększonej zachorowalności upatruje się często w dużej wadze urodzeniowej dziecka lub karmieniu maleństwa krowim mlekiem, zanim ukończy pierwszy rok życia.

Jak sobie radzić z atopią?

Szczególne znaczenie mają kąpiele dziecka: przede wszystkim nie powinny trwać zbyt długo, ponieważ kontakt skóry z gorącą wodą pogarsza jej stan. Najważniejsze jest systematyczne natłuszczanie, poprzez stosowanie różnych preparatów przeznaczonych dla skóry atopowej. Tutaj mamy szeroki wybór od wszelkich maści po natłuszczające oliwki. Skuteczne będą również substancje ochronne, wykorzystywane przed kąpielą.

Nie zapominajmy o praniu ubrań i pościeli w specjalnych proszkach dla alergików, a także o możliwości kupienia tabletek przeciwuczuleniowych!

UBIÓR MA ZNACZENIE

To wiadomo nie od dziś – zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie zdrowotne. To nie pogoda jest problemem, a to, jak dostosowujemy do niej ubiór naszego dziecka. Trudno byłoby całkowicie nie dopuścić to zetknięcia dziecka z zimnem czy deszczem, dlatego, zamiast narzekać i narażać dziecko na chorobę, sami musimy ustalić plan działania! Jak to zrobić? Wybrać kurtkę czy kombinezon?

Przede wszystkim ubierać warstwowo. Pomiędzy kolejnymi warstwami odzieży znajduje się ciepłe powietrze, które może być regulowane w zależności od potrzeb dziecka. Duże znaczenie ma także wiek naszej pociechy. Inaczej ubierzemy niemowlaka, który leży cały czas w wózku, przez co szybciej odczuwa chłód, a inaczej aktywnego parolatka, który może się szybko przegrzać.

Najważniejszą rzeczą w zimowym okresie jest jednak okrycie główki dziecka – tutaj czapka na pierwszym miejscu!

Czego nie może brakować w szafie dziecka?

Powinniśmy mieć wybór – oprócz grubszego sweterka i cieplejszej pary spodni, nie powinno zabraknąć zimowego kombinezonu. Dzięki temu rozwiązaniu będziemy mieć pewność, że dziecko jest całkiem zakryte i na pewno nie jest mu zimno w odsłonięte plecki. To także ułatwi naszemu malcowi aktywną zabawę – będzie mu znacznie wygodniej.  Jeśli zdecydujemy się na kurtkę, nie zapominajmy, że powinna być nieco dłuższa (byle nie odstawała niewygodnie od ciała dziecka).

Do tego wszystkiego obowiązkowo: ciepłe rękawiczki, najlepiej nieprzemakalne; czapka zakrywająca uszy i szalik otulający szyję dziecka. Tak odpowiednio przygotowani możemy wyjść z domu w poszukiwaniu jesienno-zimowych zabaw!

Emocjonalny kilkulatek

Pewnego dnia nasze trzyletnie dziecko może rozpocząć okres, w którym zaczyna wszystko negować. Nawet jeśli wcześniej nie sprawiało większych problemów wychowawczych, nadchodzi czas, kiedy zaczyna być bardziej marudne, krzyczeć i... cały czas nie zgadzać się z rodzicem. Jeśli Twoje dziecko tak ma, to znak, że nadchodzi kolejny przełom w jego życiu, który, miejmy nadzieję, już wkrótce zaowocuje samodzielnością.

Problemy z trzy-, a czasem nawet dwuletnim dzieckiem niekoniecznie biorą się z nieprawidłowego podejścia rodziców. To czas, w którym maluch dowiaduje się o swojej niezależności i tym, że to nie rodzic musi podejmować wszystkie decyzje. Choć czasem nie jest łatwo nad tym zapanować, dziecko próbuje „dowiedzieć się”, na jak wiele może sobie pozwolić w relacji z rodzicem, dlatego właśnie próbuje podejmować własne decyzje, a kiedy nie jest po jego myśli – reaguje płaczem i krzykiem. W końcu nie potrafi jeszcze wysnuwać argumentów, które wygrałyby z Twoimi, choć oczywiście cały czas się uczy i z pewnością nieraz zaskakuje swoją kreatywnością. ;)

Na drodze do buntu...

Kiedy dziecko nauczy się samodzielności, będzie także umiało lepiej panować nad swoimi emocjami. Dla rodziców najgorsza jest zmiana, kiedy z ich słodkiego bobasa wychodzi prawdziwy rozrabiaka, a oni zupełnie nie wiedzą dlaczego. Na szczęście wszystko jest już jasne. To także okres, w którym dziecko uświadamia sobie, że nie stanowi z mamą jedności. Czasem pojawia się lęk separacyjny, a w innym wypadku może to skutkować buntem.

Co robić?

Przede wszystkim zachować spokój! – Łatwo mówić – można by rzec. Jednak rzeczywiście jest to sposób, aby nasze dziecko nieco się uspokoiło. Pamiętajmy, że najgorsze, co możemy zrobić, to konfrontować się z dzieckiem, krzyczeć i cały czas pokazywać, że nie ma racji. Dobrą metodą będzie również pozostawienie dziecku pozornego wyboru. Jeśli wiesz, że dziecko nie lubi się ubierać, zapytaj, czy chce ubrać dzisiaj koszulkę ze słonikiem, czy z motylkiem. Dzięki temu zapomni o tym, że przecież nie ma ochoty się dzisiaj ubierać... ;)

Tak więc, zamiast reagować podobnie do dziecka, pokaż mu, że jest równym partnerem. On także może podejmować poważne decyzje i mieć rację.

Witamina ze słońca

Według szacunków witaminę D, tak niezbędną do prawidłowego rozwoju dzieci i ich kości, w odpowiednich ilościach otrzymuje jedynie 10% dzieci! Nie zaniedbujmy tak ważnego składnika, którego niedobór może skutkować poważnymi konsekwencjami.

Witamina ta umożliwia wchłanianie wapnia i fosforu w jelitach, a następnie prawidłowe ich wydalanie. Co szczególnie istotne, to elementy, które są głównym składnikiem budulcowym kości i uczestniczą w budowaniu tkanki kostnej dziecka. Podejrzewa się również, że mają większe znaczenie w zapobieganiu osteoporozie niż wapń!

Dostarczając dziecku odpowiedniej ilości witaminy D, możemy ustrzec je przed krzywicą i łamliwością kości. Ponadto potwierdzono korzystny wpływ na serce wraz z układem nerwowym, a także utrzymywanie odpowiedniego poziom cukru we krwi. To również ochrona przed niektórymi nowotworami.

Jak dostarczać dziecku witaminę D?

Można to robić na kilka sposobów. Pierwszym, w pewnym sensie najprostszym, jest pozyskiwaniem witaminy bezpośrednio pod wpływem promieni słonecznych padających na skórę. W naszym klimacie jest to możliwe tylko w pewnych okresach roku, dlatego też konieczne jest wspomaganie się drogą pożywienia. Będą to produkty pochodzenia zwierzęcego jak jaja, mleko czy ryby morskie (D3), a także poprzez rośliny wystawione na działanie słońca (D2).

Obie te witaminy przekształcają się w wątrobie w nerkach w kalcytriol, który w razie niedoboru może prowadzić do krzywicy u dziecka. Należy więc zadbać, aby obie witaminy uczestniczyły w diecie naszego dziecka, a w ciepłym okresie, aby dostarczyć jak najwięcej witaminy pochodzącej ze słońca.

Można również sięgać po preparaty zawierające witaminę w kapsułce (zwłaszcza u małych dzieci). Należy jednak pamiętać, aby nie przedawkować! Zbyt duża ilość witaminy niesie za sobą konsekwencje w postaci biegunki, spadku masy ciała, bólu mięśni, nudności. Nie da się z kolei „przedawkować” witaminy pochodzenia naturalnego!

Nie dajcie się anemii

Aby dziecko rozwijało się prawidłowo, wszystkie składniki w jego organizmie muszą być w dostatecznej ilości. Jeśli któregoś brakuje – natychmiast odzwierciedla się to w jego zdrowiu. Tak samo jest z żelazem. Kiedy u dziecka stwierdzi się niedobór tego pierwiastka, może grozić mu anemia...

Żelazo jest jednym ze składników hemoglobiny (barwnika krwi), który odpowiada za wiązanie tlenu z wdychanego powietrza i przekazywanie go do wszystkich tkanek organizmu. Jak można się więc domyślić, wszelkie zaburzenia w jego występowaniu mogą nieść za sobą nieprzyjemne konsekwencje.

Wszystko zaczyna się od momentu narodzin – niemowlaki urodzone o czasie mają w zapasie dużo żelaza z życia płodowego. Nieco gorzej sytuacja ma się z wcześniakami, ponieważ żelazo odkłada się w tkankach maleństwa, dopiero w ostatnich czterech tygodniach ciąży. Ponadto problem mogą mieć również bliźniaki, dzieci, które urodziły się 11-12 miesięcy po wcześniejszym dziecku, a także te, których matki miały anemię w ciąży.

To wszystko jednak nie wystarcza, ponieważ już kilkumiesięczne dziecko traci zapasy zgromadzone w życiu płodowym, które dość szybko trzeba uzupełniać. Rolą rodziców jest dostarczenie żelaza z pokarmem je zawierającym (przeciery warzywne, mięsa, ryby, jajka), ale jadłospis powinien być wzbogacany stopniowo, kiedy dziecko ukończy 6 miesiąc życia.

Przyczyną może być również mała ilość kwasu foliowego. Wtedy należy wzbogacić dietę o zielone warzywa liściaste.

Skąd wiem, że to anemia? Najczęstsze symptomy:

  • Dziecko jest coraz częściej blade
  • Rozwija się wolniej od rówieśników
  • Nie przybiera na wadze
  • Często łapie różne choroby
  • Cierpi na brak apetytu
  • Jest apatyczne
  • Ma kłopoty ze snem


Jak z nią walczyć?

Nie ma innej rady jak zastosowanie odpowiedniej diety. Oczywiście musi to być pożywienie bogate w żelazo. Tak więc w mięso, ryby, jajka, mleko modyfikowane, rośliny strączkowe… Te ostatnie są jednak wolniej przyswajalne, dlatego dziecku powinno się podawać soki owocowe i przeciery warzywne.

Podejrzewasz pierwsze oznaki anemii? Nie czekaj, reaguj!

NA TROPIE EMOCJI

Zwiększone napięcie psychiczne pojawiające się u nastolatka może prowadzić do wybuchów gniewu. To, jak bardzo będzie ono nasilone, zależy od jego psychicznej predyspozycji: zupełnie inaczej przebiega u intro- i ekstrawertyków. Czy znamy na tyle swoje dziecko, by prawidłowo reagować na jego nerwowość?

Źródeł takiego zachowania jest mnóstwo. Od spotkania z różnymi ludzi, co wyzwala różne emocje, po znalezienie się w okolicznościach związanych z przykrymi doświadczeniami. W grę zwykle wchodzi także niska samoocena, związana z wyglądem lub „brakami” w charakterze. Nie bez znaczenia pozostaje środowisko, w którym kilkunastoletnie dziecko dojrzewa – rodzina, a także wpływ środowiska szkolnego i „podwórkowego”.

To wszystko może wpływać na nerwowość dziecka i mniejsze lub większe wybuchy gniewu. Jednak jednym z najbardziej oczywistych powodów może być zwyczajna… chęć zwrócenia uwagi najbliższych, zainteresowania wyłącznie swoją osobą i niejako podświadomym szantażem, który ma za zadanie wprowadzić opiekę i troskę ze strony rodziców.


Nie za dużo, nie za mało…

Dokładnie tyle troski rodzice powinni poświęcić swojemu dziecku. Zarówno za duża ilość uwagi, jak i brak jakiegokolwiek zainteresowania mogą być powodami do złości. W postępowaniu z nastolatkiem trzeba wykazywać się nie lada konsekwencją, by nie przyłapać się na wysyłaniu sprzecznych sygnałów i nie wprowadzać dezorientacji w świadomości młodego człowieka.


Jak występować przeciwko złości?

Należy przede wszystkim tworzyć warunki, które uniemożliwiają powstawaniu napięcia i ułatwiają, w sposób nieszkodliwy, unikanie konfliktów – zapewnijmy dziecku zajęcia ruchowe. Być może dobrym pomysłem będzie zachęcenie do udziału w dodatkowych zajęciach sportowych poza szkołą? Ruch zawsze jest dobry lekarstwem rozładowującym napięcie;)

Oprócz tego postępujmy sprawiedliwie i traktujmy dziecko na równi z rodzeństwem – nie faworyzujmy. W miarę możliwości unikajmy konfliktów domowych, ale jeśli już do nich dojdzie – nie wymierzajmy kary w obecności świadków, to może prowadzić do rozgoryczenia i jeszcze większej złości. Traktujmy dziecko poważnie, ale z sympatią, niech wie, że jest dla nas ważne i nie chcemy się na nim za nic mścić.

W procesie wychowywania sugerujmy także dziecku, że zbyt wielkie okazywanie złości i gniewu nie są cechą ludzi porządnych. Nigdy jednak nie róbmy tego w momencie złości – trzeba znaleźć odpowiednią chwilę.

Kochajmy dziecko i bądźmy z nim w trudnym dla niego okresie. Rozmawiajmy o problemach i... przetrwajmy dojrzewanie wspólnie!

(Nie)zdrowe przekąski

Chrupki, batoniki, cukierki… a jakie przekąski uwielbia Twoje dziecko? Co gorsza, asortyment sklepowych półek, wypełnionych kolorowymi reklamowanymi produktami, jest bardzo atrakcyjny dla młodego człowieka i sprawia, że coraz trudniej oduczyć dziecko złych nawyków żywieniowych, zwłaszcza jeśli sporo czasu spędza poza domem.

Jak wskazują badania Instytutu Żywności i Żywienia najwięcej europejskich dzieci i młodzieży z nadwagą występuje… w Polsce! Co gorsza, odsetek ten wzrasta z roku na rok, a nowych form niezdrowego jedzenia coraz więcej. Są to między innymi słodkie napoje, przekąski bogate w tłuszcze i proste węglowodany, a także produkty z dużą zawartością cukru.

Najbardziej uwielbiane przez młodzież są chipsy, które wcale nie są jedynie pociętymi ziemniakami. Do ich wytworzenia zużywa się mnóstwo oleju, w którym są głęboko smażone, a co gorsza obsypane dużą ilością soli. Ich kaloryczność może prowadzić do chorób serca, a także miażdżycy czy nadwagi. Co zamiast tego? Chipsy owocowe! Możesz je łatwo zrobić np. z suszonych jabłek.

Najbardziej przykuwające dziecięcą uwagę są kolorowe cukierki i żelki, zawierające w sobie szkodliwe sztuczne barwniki, które podejrzewane są o wywoływanie u dzieci m.in. nadpobudliwości. To jednak nie wszystko. „Atrakcyjnego” wyglądu nadają im sztuczne słodziki i wszelkiego rodzaju cukry. Co gorsza, przekąski te wpływają negatywnie na zęby dzieci, uszkadzając dziąsła, a nawet, w przypadku żelków, niszcząc szkliwo! Co zamiast tego? Najprościej – słodkie owoce. Jabłka, gruszki, mandarynki, a w ciepłym okresie truskawki.

Pozostaje także kwestia batoników i ciasteczek, którym brak wartości odżywczych! Dzieci „czerpią” z nich jedynie cukier, tłuszcz, konserwanty i sztuczne barwniki, dlatego także radzimy ich unikać, a zamiast tego zdecydować się na produkty domowej roboty.

Jak wyrobić w dziecku nawyk prawidłowego odżywiania?

Nie jest to łatwe zadanie, ze względu na otaczające środowisko, a także popularność niezdrowych przekąsek wśród młodzieży. My, jako rodzice, może dawać przykład młodszym, ograniczając występowanie przekąsek w naszych domach – ich miejsce powinny zastąpić owoce i warzywa.

Konieczne jest również utrzymanie prawidłowej diety i spożywanie odpowiedniej ilości posiłków w domu – dzięki temu dziecko nie będzie miało apetytu na jedzenie między posiłkami, nawet jeśli będzie miało ku temu okazję. Powinniśmy także uświadamiać dziecko o tym, jak niezdrowe są wszelkie przekąski i jak szkodliwe mogą być dla jego organizmu.

Nowy semestr, nowa siła

Wypoczęci po zimowej przerwie? To doskonale, możemy rozpocząć kolejny semestr nauki! A jak go zacząć, aby energia aktywowała się aż przez najbliższe 4 miesiące? Przede wszystkim zdrowo i z... Muszynianką ;)

Aby nauka przynosiła wymierne korzyści i była efektywna (nie tylko czasochłonna), musisz być na nią przygotowany. Czasem nawet mimo sporych chęci, pojawiają się problemy z koncentracją i niełatwo o produktywną naukę...

Krok pierwszy. Chodź wcześnie spać.

Żeby dobrze pracować, trzeba być wypoczętym. Jeśli tego nie praktykujesz, nauka idzie Ci oporniej, a umysł zapamiętuje mniej istotnych informacji. Dlatego dbaj o odpowiednią ilość snu i nie marnuj swojego cennego czasu ;)

Krok drugi. Ćwicz.

Zwolnienia z wuefu nie są dobrym pomysłem. Podczas wysiłku fizycznego, Twoje ciało relaksuje się, a umysł zwiększa prędkość przekazywania informacji. Tak więc myślenie idzie szybciej i mniej boleśnie. Warto? ;)

Krok trzeci. Spędzaj czas wolny kreatywnie.

Oglądanie seriali i siedzenie przy komputerze to tylko zabijacze czasu, po których niewiele zostaje. Jeśli więc dysponujesz dużą ilością czasu wolnego, zapisz się na dodatkowe zajęcia, na których będziesz mógł wykazać się kreatywnością i zdobędziesz nowe umiejętności. Możliwości są olbrzymie, dopasuj więc zajęcia do swoich zainteresowań.

Gra na gitarze? Lekcja tańca? A może szkolny teatr? Rób to, co lubisz (lub jeszcze nie wiesz, że lubisz) i rozwijaj swoją kreatywność poprzez zabawę.

Krok czwarty. Cokolwiek robisz, pamiętaj, żeby mieć pod ręką butelkę Muszynianki. Zawarte w niej pierwiastki przyczynią się do uzupełnienia braków w organizmie, a woda... jak to woda, odpowiednio nawodni Twój organizm, a także polepszy proces myślenia.

Powodzenia w nowym semestrze! ;)

Pij mleko!

„Pij mleko, będziesz wielki!” głosiła jedna z kampanii zachęcająca do spożywania mleka już od najmłodszych lat. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza jeśli mamy w domu dorastające dziecko. Spożywanie białego płynu wydaje się logiczne i naturalne. Mleko pili nasi przodkowie, my sami od pierwszych godzin życia, a także spożywa je reszta ssaków! Co na ten temat sądzą dietetycy i lekarze, wśród których panują zróżnicowane opinie? A może szukanie „dziury w całym” to już bolączka naszych czasów?

Hipokrates twierdził, że mleko to najdoskonalszy i najbardziej kompletny pokarm, jaki stworzyła natura. Kolejni twierdzą, że to pokarm odpowiedni jedynie dla cieląt, a ludziom po prostu szkodzi…

Jedno jest pewne: większość lekarzy zaleca picie mleka i odpiera wszelkie zarzuty przeciwko niemu.

Stanowisko zwolenników:

- Mleko to najlepsze źródło przyswajania wapnia – człowiek przyswaja aż 80% tego pierwiastka z mleka krowiego, a dodatkowo wiele cennych pierwiastków jak magnez, potas czy fosfor.

- Nietolerancja mleka białkowego u najmłodszych dzieci jest o wiele rzadsza niż twierdzą przeciwnicy (niespełna 3% u niemowląt karmionych sztucznie i niecałe 2% karmionych naturalnie!). Nie należy więc pozbawiać dziecka mleka, jeśli nie jest stwierdzone, że nie powinno go spożywać!

- To nieprawda, że osoby dorosłe źle tolerują mleko! Zdolność trawienia laktozy pojawiła się u nas wraz z ewolucją i ominęła jedynie ok. 10% Europejczyków, choć większość z tych osób bez problemu może spożywać produkty pochodzenia mlecznego o mniejszej zawartości laktozy. Najlepiej laktozę przyswajają osoby zamieszkujące Europę Północną.

- Badania z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wykazują dużą zależność pomiędzy dietą pozbawioną mleka a liczbą złamań kości u dzieci i młodzieży. Według nich spożywanie mleka zapobiega ryzyku aż 4-krotnie!

 

Piękny uśmiech

Stomatolodzy coraz częściej alarmują, że stan zębów wśród młodzieży nie jest zadowalający! A wszystko za sprawą niezdrowego jedzenia, żywności zawierającej związki chemiczne, które nie są wystarczająco często usuwane z jamy ustnej i osadzają się na szkliwie oraz nieprawidłową higienę jamy ustnej.

Co więcej, problem nie jest tak trudny do rozwiązania… Wymaga jednak odpowiedniej edukacji w tym zakresie: wyrobienia wśród dzieci dobrych nawyków oraz częstych wizyt stomatologicznych.

Argument z niszczeniem zębów nie zawsze robi na młodych ludziach wrażenie. Często dopiero po doświadczeniu bólu podczas jedzenia lub wizyty u dentysty rozumieją, jak poważny jest ten problem. Co więcej, może dotyczyć także psucia się zębów i nieświeżego oddechu, które wprowadzają dyskomfort w codziennym funkcjonowaniu i w tak ważnych w tym okresie kontaktach towarzyskich. Niektóre przypadki prowadzą do konieczności wyrwania zęba.

Jak więc postępować z dorastającym dzieckiem?

Rzeczą, o której musimy pamiętać, są regularne wizyty stomatologiczne. Te spotkania zależą w dużej mierze od rodziców. Oni mogą zapisać dziecko do dentysty, przetransportować do ośrodka i być przy nim podczas nieprzyjemnego zabiegu. Ta edukacja jest bardzo ważna – jeśli nie dopilnujemy do rytualnego dbania o uzębienie dziecka – w przyszłości będzie borykać się z wieloma nieprzyjemnościami. Żółte zęby często wpędzają młodzież w kompleksy.

Przepis na zdrowy i piękny uśmiech:

   1. Częste szczotkowanie zębów (minimum 2 razy dziennie)

   2. Aby dokładnie oczyścić płytkę nazębną, konieczne jest codzienne używanie nici dentystycznej

   3. Ograniczenie niezdrowego jedzenia, a także węglowodanów

   4. Regularne wizyty u stomatologa, który profesjonalnie zbada i oczyści zęby

U młodzieży ważne jest również zadbanie o proste zęby. Im wcześniej zaczniemy leczenie u ortodonty, tym lepiej. Nieprawidłowy zgryz wpływa na nieprawidłowe czyszczenie zębów, co w konsekwencji może prowadzić do szybszego zużycia lub napięcia mięśni żujących. Stan zębów powinien zbadać stomatolog ortodonta, który może zalecić noszenie aparatu ortodontycznego i czuwać nad przywróceniem pięknego uśmiechu.

Dojrzewanie to wyrozumiałość

Okres dojrzewania to czas, w którym dziecko zmienia się na wielu płaszczyznach – psychicznej, biologicznej i społecznej. Zaczyna wędrówkę jako dziecko, by stać się prawdziwym nastolatkiem. Z wielu względów jest to trudny czas, nie wiedzieć, czy bardziej dla młodego człowieka, czy dla rodzica.

Zmiany fizyczne

Dynamiczne zmiany zachodzące w sylwetce dziecka są zapowiedzią szybkich i dużych zmian w wyglądzie. U chłopców pokwitanie zaczyna się w wieku 12-15 lat, charakteryzuje się szybkim wzrostem (nawet do 20 cm!), przybraniu na wadze (nawet do 20 kg!), pojawieniem się owłosienia w niespotykanych dotąd miejscach, mutacją głosu i rozwojem narządów płciowych. Natomiast u dziewczynek dojrzewanie przypada na 10-13 rok życia. Pojawia się miesiączka, zmiany we wzroście, choć nie tak wielkie, jak u chłopców, rozwój narządów płciowych. Dziewczynka przekształca się w kobietę.

Zmiany psychiczne

Do tej pory wystarczało to, co zostało wypracowane w rodzinnym domu, ale od tego momentu wszystko zaczyna się zmieniać. Dziecko coraz częściej wyraża swoje zdanie, chce, aby pozwolono mu na więcej, a często także buntuje się, kiedy tego nie dostaje. Nowa muzyka, nowi znajomi – dziecko nie do poznania!

Ważne, aby będąc rodzicem podejść do zachodzących zmian ze zrozumieniem. To czas, który mija, więc jeśli dziecko pragnie manifestować swoją indywidualność (oczywiście w granicach rozsądku) – pozwól mu na to. Jeśli zaczniesz stosować coraz więcej ograniczeń, nie pomożesz, a przy okazji będziesz potęgować chęć buntu. Ważne jest danie swobody i doza cierpliwości, ale nie można przesadzić w drugą stronę – kiedy dziecko zacznie sobie szkodzić.

Zmiany emocjonalne

Okres dojrzewania to prawdziwa burza hormonów, a co za tym idzie nadmierne przeżywanie wszystkiego, wielka emocjonalność, a często nawet niezrozumiałe dla siebie zachowania. Emocje przezywają rewolucję, mieszają się i często stoją ze sobą w sprzeczności. Będąc rodzicem nastolatka, nie wolno o tym zapomnieć! Dobrze jest uświadomić sobie zachodzące procesy i zamiast karcić – zrozumieć. Zamiast dawać dobre rady – pozwolić przeżyć. Pierwsze miłości, chwile szczęścia i niepowodzenia – wszystko wymaga czasu.

Zamień cukier na zdrowie

Cukier jest ważnym elementem codziennego trybu życia, który dzięki odpowiednim minerałom zawartym w pożywieniu zapewnia idealną równowagę i sprzyja dobremu funkcjonowaniu organizmu. Bardzo ważna jest energia wytwarzana w wyniku rozkładu i przyswajania takich cukrów. Kiedy jednak słodkiego składnika jest zbyt wiele – może dochodzić do niepożądanych skutków...

Cukier nazywany bywa cichym zabójcą”, co jest w dużej mierze zgodne z prawdą. Jego nadmiar może prowadzić do otyłości, próchnicy, chorób serca, cukrzycy, a także osłabienia odporności. Wpływa także, w zbyt dużych ilościach, na osłabienie stanu umysłu i sprzyja nerwowości. Jak widzimy, szkodzi nie tylko w perspektywie długo, ale i krótkookresowej, tak więc należy ograniczyć ilość spożywania do niezbędnego minimum. Jak to zrobić?

Chęć na słodycze pojawia się dość często, zwłaszcza przed nadejściem miesiączki. Żeby zaspokoić ilość cukru w organizmie, nie spożywając go wraz z białą substancją, zapoznaj się z listą produktów, które możesz stosować jako zamienniki. To nie tylko działanie prozdrowotne, ale często odkrycie nowych, wyjątkowych smaków!

1. Miód – zawiera niewielkie ilości składników mineralnych, takich jak wapń, fosfor, żelazo czy magnez, ale nie zaburza równowagi mineralnej tak, jak zwykły cukier. Zawiera witaminy z grupy B i mimo że ma nieco więcej kalorii, ma swój niepowtarzalny smak! Szczególnie polecamy zamiast słodzenia herbaty.

2. Syrop daktylowy – idealny do ciasta i herbaty. Zawiera wszystkie właściwości daktyli, czyli m.in. żelazo, wapń, fosfor, witaminy z grupy B i E.

3. Syrop klonowy – zawiera dużo cukru i sole mineralne oraz jest dużo mniej kaloryczny niż cukier i miód. Znajduje zastosowanie jako polewka do naleśników, tostów francuskich, ciast czy lodów.

4. Suszone owoce – to naturalnie słodka przekąska, do której możemy zaliczyć suszone daktyle, morele, śliwki, figi, rodzynki i jabłka. Dobre jako przekąska do torebki, a także składnik wypieków.

5. Nierafinowany cukier – to sproszkowany cukier trzcinowy, który zawiera o wiele więcej cynku i żelaza niż zwykły cukier!

Zdrowie w tabletkach

W dzisiejszych czasach już nikogo nie dziwi kupowanie „wspomagaczy zdrowia” w celu wzmocnienia odporności lub poprawienia jakości cery i cebulek włosów. Korzystamy z tego, co przynoszą nam odkrycia współczesnego świata, a pudełeczek na aptecznych półkach wciąż przybywa! Bo jeśli możemy sobie pomóc w tak prosty sposób, to czemu tego nie robić?

Suplementy mają być uzupełnieniem normalnej diety, kiedy ta nie jest wystarczająca dla naszego organizmu. Mogą także przyczynić się do zmniejszenia ryzyka występowania chorób cywilizacyjnych, a przede wszystkim dostarczają organizmowi skoncentrowanej dawki składników odżywczych. Dzięki temu uzupełniają codzienne deficyty.

Co to właściwie jest?

Suplementy diety to przede wszystkim witaminy i składniki mineralne oraz związki bioaktywne, takie jak bioflawonoidy, które wykazują działanie przeciwutleniające. Dzięki temu wpływają pozytywnie na układ krążenia i działają przeciwnowotworowo, zachowując odporność organizmu poprzez uszczelnienie naczyń krwionośnych.

Suplementy a leki

Podstawowym czynnikiem odróżniającym suplementy od lekarstw jest fakt, że ten pierwszy zażywają osoby zdrowe. Inny jest także cel  stosowania suplementów – zamiast leczyć choroby, mają minimalizować ryzyko ich powstania.

Zdrowie w tabletkach można zażywać, jednak nie powinno być ono głównym źródłem witamin. Przede wszystkim zbilansowana dieta! W drugiej kolejności wspomagacze…

Granica zażywania

Musimy pamiętać, że zażywanie dużej ilości suplementów nie wpłynie na polepszenie naszego stanu. Nie przyspieszy także działania tabletek, a może prowadzić do niebezpiecznych powikłań. Suplementacja nie jest wskazana dla osób z różnymi schorzeniami oraz podczas przyjmowania antybiotyków – zmniejsza to ich skuteczność.

Dbaj o dobre samopoczucie

Z pewnością słyszeliście o Blue Monday – „najbardziej depresyjnym” dniu w roku, terminie wprowadzonym przez brytyjskiego psychologa, który uznał trzeci poniedziałek stycznia za najgorszy dzień spośród 12 miesięcy. Dlaczego miałby przypadać akurat wtedy? My oczywiście nie wierzymy obliczeniom i radzimy, jak w łatwy sposób zadbać o dobre samopoczucie każdego dnia!

Do stworzenia mitu depresyjnego dnia naukowiec posłużył się wzorem matematycznym, w którym uwzględnił 3 czynniki: meteorologiczny – słabe nasłonecznienie, krótki dzień; ekonomiczny – koniec terminów płatności za zakupy bożonarodzeniowe oraz psychologiczny – niedotrzymanie postanowień noworocznych. Czy powinno to jednak oznaczać, że depresyjny dzień można wyznaczyć w sposób (pseudo) naukowy? Nie dajmy się zwieść!;)

To, jak wygląda nasze życie, uwarunkowane jest wieloma czynnikami. Czasem nadciąga presja czasu, sytuacja staje się nerwowa i możemy poczuć się nieco zagubione. W tym przypadku nie pomogą żadne warunki zewnętrzne, same musimy „doprowadzić” się do stanu dobrego samopoczucia. A o swoje szczęście naprawdę warto dbać!;)

Zdrowy tryb życia

Od dawna wiadomo, że prowadzenie zdrowego stylu życia to nie tylko profity dla ciała, ale i dla ducha. Nierozerwalnie wiąże się to również z dbaniem o siebie, które z pewnością wpływa na nasz dobry nastrój. W końcu nie bez powodu mówi się o dobroczynnym wpływie wizyty u fryzjera lub zjedzeniu czegoś niskokalorycznego własnej produkcji.;)

Ćwicz hormony!

Mamy tu na myśli oczywiście hormony szczególne – endorfiny. Aby je pozyskać i lepiej się poczuć, koniecznie zadbaj o dostarczenie swojemu ciału wysiłku fizycznego. To działa! Sport redukuje dużą ilość  stresu i sprawia, że możemy się naprawdę odprężyć... A co za tym idzie: zamienić stres na szczęście! Nie musisz koniecznie czegoś trenować, wystarczy wyjście ze znajomymi na squasha albo spacer po okolicy.

Szczypta pasji

Powiedzenie: rób to, co kochasz, nie bez powodu jest tak namiętnie powtarzane. Jeśli cały czas chcesz utrzymywać samopoczucie w formie, wystarczy, żebyś kilka godzin tygodniowo poświęciła się swojej pasji. Nie robisz niczego spektakularnego? Nic nie szkodzi. Rób to, co sprawia Ci przyjemność. Zarezerwuj sobie wolny wieczór i czytaj książki w ciepłym fotelu, zadzwoń do dawnej przyjaciółki, ugotuj coś, co uwielbiasz albo obejrzyj rozwijający film dokumentalny. To działa, tylko musisz działać;)

Bądź z innymi

Przebywanie w towarzystwie osób, które lubimy, niewątpliwie wpływa na nasze samopoczucie. Nawet jeśli nie znamy ich bardzo dobrze, to krótka rozmowa potrafi skłonić do refleksji i wprowadzić Cię w zupełnie inny nastrój. Nie rezygnuj z kontaktu z drugim człowiekiem!

Nocne hormony

Uaktywniają się zwykle wieczorową porą, kiedy leżysz już wygodnie w łóżku po dniu pełnym wrażeń. Mimo że Twój organizm pracuje wtedy na zwolnionych obrotach, jest coś, co nie śpi, cały czas zajmując się produkcją hormonów. To układ dokrewny, który decyduje o funkcjonowaniu wszystkich narządów i tkanek w Twoim ciele. Dlaczego tak ważne jest, aby dostarczyć sobie odpowiedniej ilości snu?

Hormony wydzielają się bezpośrednio do krwi i choć w małych ilościach, z pewnością odgrywają kluczową rolę w organizmie. To dzięki nim w ciele zachodzą wszystkie procesy chemiczne: produkowana jest m.in. somatotropina, dzięki której rozwija się tkanka mięśniowa i zachodzą procesy w chrząstkach wzrostowych kości. 

Kolejnym bardzo ważnym hormonem jest melatonina, regulująca dobowy cykl życia. Około godz. 21 wzrasta jej poziom, dzięki czemu powoli czujemy się senni, by 6 godzin później zacząć powoli się „przebudzać”. Bez snu zaburzamy naturalny rytm naszego życia, dlatego czujemy się rozbici i bywa, że niełatwo nam normalnie funkcjonować kolejnego dnia. Ale melatonina to także wzmocnienie układu odpornościowego, a także wspomożenie leczenia otyłości...

Kiedy śpisz, spada poziom adrenaliny i kortykosteroidów  hormonów odpowiedzialnych za czuwanie. Około godz. 4 substancje te zwiększają ciśnienie, przygotowując organizm do rozpoczęcia kolejnego aktywnego dnia. Czy teraz widzisz, że nie może ich zabraknąć w Twoim życiu?;-)

Co się dzieje, kiedy brakuje tych hormonów w organizmie?

- Twój metabolizm ulega spowolnieniu, zwiększa się tendencja do tycia.

- Zmniejsza się poziom hormonów odpowiedzialnych za procesy odnowy tkanek.

- Wzrasta hormon stresu, który prowadzi do chorób układu krążenia.

- Zamiast tkanki mięśniowej, zwiększa się tkanka tłuszczowa.

- Zwiększa Ci się apetyt, który jest niewspółmierny z codziennym trybem życia.

Tłusty czwartek

Tłusty czwartek nie oszczędza, tradycji musi stać się zadość i choć jednego pączka zjeść należy;-) i choć mówią, że w tłusty czwartek nie tuczy, to przy większej ilości warto wiedzieć, jak spalić świeżo nabyte kalorie i szybko pozbyć się wyrzutów sumienia;-)

Jeden pączek przesiąknięty tłuszczem niczym gąbka to ok. 300-350 kcal, co stanowi średnio 15% dziennego zapotrzebowania kalorycznego. Jeśli dręczą Cię wyrzuty sumienia, bo zjadłaś ich więcej, niż zamierzałaś, możesz to szybko spalić… Naturalnie konieczny jest do tego wysiłek fizyczny, jednak nie zawsze w Twoim życiu jest czas na sport, a kalorie uciekają… Co wtedy? Radzimy, wykorzystując codzienne czynności życiowe ;-)


Co musisz robić, aby spalić jednego pączka?
  • Prasować przez 120 minut
  • Myć okna przez 100 minut
  • Sprzątać w domu przez 85 minut
  • Wchodzić po schodach przez 25 minut
  • Myć samochód przez 130 minut
  • Pisać na komputerze przez 210 minut
  • Całować się przez 90 minut
  • Robić zakupy przez 85 minut
  • Rozmawiać przez telefon 165 minut
  • Uprawiać seks przez 80 minut
  • Odkurzać przez 55 minut
  • Spać przez 270 minut
  • Prowadzić auto przez 260 minut

Nasza porada: Nie tylko od święta, do wszelkich nietypowych sposobów spalania kalorii, polecamy naszą Muszyniankę! Po spożyciu zimnej wody organizm potrzebuje więcej energii, aby ją podgrzać i wchłonąć do tkanek, stąd też redukuje większą liczbę kalorii. 

Warzywa i owoce proszę!

Zanim zrzucimy zimowe kurtki, powinnyśmy zadbać o przygotowanie naszych organizmów na odwilż... O ile z niektórymi warzywami i owocami warto poczekać do sezonu (nie tylko ze względu na ich wysoką cenę), tak z niektórymi nie powinnyśmy dłużej zwlekać. Skupmy się na tych, które dadzą nam najwięcej składników odżywczych zimą!

Po pierwsze: cebula, która wypędzi wszystkie choroby. Cały czas panuje wzmożona zachorowalność, a jak wiadomo, koniec zimy to także problemy z odpornością. Tak więc zadbaj, aby w Twojej kuchni nie zabrakło dymki, która przegoni panującego wirusa;) W końcu nie masz czasu na chorowanie, prawda? Oprócz ochrony odporności cebula poprawia trawienie, przeciwdziała zaparciom i obniża poziom cholesterolu we krwi.

Jak jesteśmy przy cebuli, to nie możemy zapominać o... czosnku, który okazuje się ratunkiem przy gorączce, ale i chroni Twój układ odpornościowy przed infekcjami. Dodatkowymi zaletami czosnku jest profilaktyka nowotworowa oraz chorób sercowo-naczyniowych.

Z częściej dostępnych dla niektórych owoców pamiętajmy o prawdziwej bombie witaminowej zawartej w jabłkach! To witaminy takie jak A, B, C, D, E i K, które najlepiej zachowają się w postaci surowej ze skórką. Niebywałą zaletą jest fakt, że jabłka możesz dodawać praktycznie do wszystkiego, a na pewno dobrze będzie współgrał z twoją torebkę, jako codzienny dodatek do pracy;)

Przechodząc do tradycyjnych dań, nie wolno nam zapomnieć o barszczu, a dokładniej o burakach. Tutaj oprócz odporności wprowadzimy do naszego organizmu sporą dawkę witalności. Czerwone buraki to czerwone krwinki, tak więc zajadając się tymi warzywami, poprawimy stan naszego układu krwionośnego. A może by pójść o krok dalej i sięgnąć po sok buraczany? Samo zdrowie!

Ostatnią propozycją będzie czarny bez wraz z dziką różą. Dzika róża to królestwo witaminy C, wspomagającej odporność, a także kwasu foliowego, witamin A, E, K, B1 i B2! Spisze się także jako lekarstwo w przypadku dolegliwości układu pokarmowego. Czarny bez nie może być spożywany bez wcześniejszej obróbki, gdyż w takiej postaci jest trujący. Dopiero po suszeniu lub gotowaniu jest w pełni gotowy do spożycia. Działa przeciwnowotworowo i przeciwgrzybiczo, ma również działanie przeczyszczające. Jest bogatym źródłem witaminy C.

Smacznego!

Gazowana czy bez gazu?

O gustach się niedyskutuje, ale o rodzajach wody mineralnej i jej wpływie na organizm ludzki – czemu nie! Przekonaj się, która woda pasuje do Ciebie, do Twojego zdrowia i trybu życia...

Gazowana

Mimo powszechnej opinii nie jest mniej zdrowa od niegazowanej! Chociaż prawdą jest, że nie poleca się jej dla każdego – innym z kolei jest zalecana.

Dzięki dwutlenkowi węgla CO2 zawartego w bąbelkach chroni środowisko przed bakteriami, które ich nie lubią, dlatego może stać o wiele dłużej niż woda niegazowana w temperaturze pokojowej. Dwutlenek węgla to także lepsze oczyszczanie organizmu ze zbędnych produktów przemiany materii, z uwagi na swoją moczopędność.

Kolejną zaletą wody gazowanej jest jej wpływ na proces odchudzania, ponieważ przy pozbywaniu się CO2 organizm zużywa większą ilość energii, a dodatkowo zalecana jest po wysiłku fizycznym, ze względu na szybsze wchłanianie z przewodu pokarmowego.

Wody gazowanej powinny unikać osoby z zespołem jelita drażliwego, chorobami krtani i problemami gastrycznymi.

 

Niegazowana

To woda dedykowana wszystkim, ze względu na swoją uniwersalność i możliwość spożywania jej w nieograniczonych ilościach. Jest idealna do podpijania w przerwach intensywnego wysiłku fizycznego, a także na czczo, by nie pobudzać jeszcze żołądka pęcherzykami gazu.

Woda bez gazu idealnie nadaje się przy schorzeniach układu pokarmowego i przy zalecanej diecie lekkostrawnej. To także idealne rozwiązanie przy nadciśnieniu, problemach z krążeniem i chorobach krtani. Będzie bardzo przydatna do popijania leków. Należy pić ją regularnie małymi łyczkami.


 

Woda na wagę

Utrzymanie prawidłowej wagi nie jest rzeczą prostą. Coraz częściej dojrzali mężczyźni zmagają się z otyłością brzuszną, która bywa bagatelizowana. Niestety oprócz zmian w wyglądzie objawia się to również problemami ze zdrowiem... Jak woda może temu zaradzić?

Jeśli ów problem wystąpi, należy się nim czym prędzej zainteresować. Przyczyną otyłości brzusznej u mężczyzn są zaburzenia hormonalne, które występują w trakcie stopniowego spadku testosteronu. Jednak do problemu prowadzi w dużej mierze niezdrowy styl życia i nieprawidłowe odżywianie. Nie bezpodstawne jest również określenie "mięśnia piwnego", w którym trochę prawdy występuje. Spożywanie alkoholu, a także jedzenie o zbyt późnych porach, sprzyjają otyłości.

Tłuszcz trzewny gromadzi się w określonym miejscu brzucha, przez co jest szczególnie niebezpieczny dla narządów wewnętrznych. Może to prowadzić do większej odporności na insulinę, przez co do stanów przedcukrzycowych. To także niebezpieczeństwo wobec chorób nadciśnienia tętniczego i miażdżycy.

 

Jak dojść do ładu ze swoim ciałem, a przede wszystkim organizmem?

Oprócz aktywności fizycznej i dbania o prawidłową dietę mamy dla Ciebie jeszcze jedną skuteczną poradę: pij dużo wody;) Dlaczego?

Woda uczestniczy w trawieniu, oczyszcza organizm z toksyn, reguluje temperaturę ciała, zapewnia kościom ruchliwość. Jak przyczynia się do chudnięcia?

Przede wszystkim zmniejsza uczucie łaknienia.

Nie jest kaloryczna.

Poprzez nasilenie termogenezy szybciej następuje redukcja tkanki tłuszczowej.

Jak widać, woda jest sprzymierzeńcem w walce ze zbędnymi kilogramami. Należy jednak pamiętać, by nie pić jej zbyt wiele przed posiłkami. Woda prowadzi do rozpuszczania soków trawiennych, przez co utrudnia wchłanianie pożywienia. Jednak odpowiednio nawodniony organizm lepiej radzi sobie z wysiłkiem fizycznym, co zdecydowanie ułatwia odchudzanie. Powodzenia! ;-)

Uważaj na chrapanie

Czy wiesz, że chrapanie może stanowić poważne zagrożenie dla Twojego zdrowia?

Dzieje się tak, kiedy towarzyszy mu bezdech senny, którego następstwem jest małe nasycenie krwi tlenem. To z kolei wiąże się z niedotlenieniem serca i mózgu, które prowadzi do rozwoju choroby wieńcowej, a także może być przyczyną nadciśnienia tętniczego. Na szczęście można to leczyć!

To dolegliwość, która męczy około 7 milionów Polaków, nie mówiąc już o osobach, które śpią w towarzystwie chrapiącej osoby... Najczęściej liczba chorych rośnie wraz z wiekiem, zwłaszcza po 60. roku życia.

Podczas spania wiotczeją mięśnie, a podczas oddychania powietrze mija luźne ścianki gardła, które pod wpływem wibracji wydają z siebie głośne dźwięki. Chrapać możemy również po alkoholu, środkach nasennych czy uspokajających, bardzo często również po alkoholu. Chrapanie często towarzyszy nam również w chorobie oraz podczas nadwagi...


Co robić?

Jeśli towarzyszą nam powyższe dolegliwości, warto wybrać się do laryngologa, najlepiej z osobą, która śpi obok nas będzie mogła bardziej szczegółowo opowiedzieć o tym, co nam dolega. Specjalistyczny lekarz powinien umieć określić, co nam dolega i jak należy z tym walczyć...

Jeżeli chrapanie pojawia się u Was notorycznie, to znaczy, że przyczyna tkwi znacznie głębiej. Tutaj konieczna może być operacja chirurgiczna migdałków lub wszczepienie implantów w podniebienie, które jest zabiegiem bezbolesnym.

Co my sami możemy zrobić bez wizyty u lekarza?

Czasem wystarczy po prostu... schudnąć. Dzięki temu szyja nie będzie tak bardzo uciskać dróg oddechowych. Dobrym sposobem jest również powstrzymanie się od spożywania alkoholu przed snem. ;-) Przydatne może okazać się spanie na boku lub na plecach, mając pod głową niską poduszkę przy wyższej chrapanie staje się dużo głośniejsze. Opróć tego w aptekach dostępne są preparaty likwidujące i ograniczające chrapanie, które warto wypróbować.

Męski stres w pracy

Wielogodzinna praca, ciągła niepewność i brak powtarzalności. Na współczesnego mężczyznę czyha wiele niespodzianek i nieprzewidywalnych wydarzeń, które są bezpośrednią drogą do sytuacji stresowych.

Według badań Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy nasz kraj jest jednym z najbardziej odczuwających negatywne skutki zdrowotne w Unii Europejskiej. Nie jest to dobra wiadomość, zwłaszcza że oprócz szkód fizycznych pojawiają się problemy intymne, a także zaburzenia relacji rodzinnych...

W odróżnieniu od kobiet, które ze stresem radzą sobie, mówiąc o nim, innymi słowy poprzez ekspresywne zachowania, mężczyźni wiele rzeczy zachowują dla siebie. Ten problem jest tylko ich sprawą i oni sami muszą się z nim uporać... Pomagają im w tym różnego rodzaju odskocznie, takie jak używki czy, w najlepszym przypadku, sport. Niewiele mogą pomóc tu kobiety, które chcąc, by mężczyzna podzielił się z nimi swoimi emocjami, mogą najwyżej potęgować jego złość. W końcu panowie wolą zatrzymać wszystko dla siebie, by nie okazywać, w ich mniemaniu, swojej słabości.

Skąd się to bierze? Być może ze zbyt wielkich ambicji i przekonania, że muszą pokazać, jak wiele są warci. Sukcesy w pracy mają być tego wyznacznikiem, a czasami kończy się jedynie na złym samopoczuciu i problemach w relacjach rodzinnych. Jak temu sprostać?

Drogi Mężczyzno!

Nie będziemy Ci na siłę proponować, abyś zaczął się dzielić swoimi trudnymi emocjami z całym otoczeniem, bo wiemy, jak bardzo jest to trudne;-) Jeśli dopada Cię sytuacja stresowa i nie wiesz, jak sobie z nią poradzić...

Wyjdź pobiegać, umów się z kolegą na squasha, zorganizuj mały wyjazd w góry, albo weekendowy rodzinny spacer po dalszej okolicy. Zainteresuj się nieco bardziej rozwojem osobistym  szkoleń dotyczących stresu jest teraz mnóstwo. Znajdź sobie jakieś męskie hobby  jeśli Cię szybko pochłonie, łatwiej będzie Ci sprostać trudnym sytuacjom dnia codziennego. Stawiaj czoła problemom! Im szybciej to zrobisz, tym wcześniej może czekać na Ciebie ulga... Powodzenia!

Mężczyzna u lekarza

Choć zwykle mężczyźni nie mają w zwyczaju martwić się o siebie i w wielu przypadkach to ich partnerki przypominają im o zdrowiu, tak w pewnym wieku powinni się przemóc i pójść do lekarza z własnej woli. Tak po prostu – profilaktycznie! 

W skład profilaktycznych badań wchodzą zarówno te ogólne, dla kobiet i mężczyzn, jak i specjalistyczne, dedykowane konkretnym dolegliwościom męskim. Mężczyźni posiadają dużo większą skłonność do zachorowań na niektóre choroby jak np. cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy choroba wieńcowa. Poważniejszymi przykładami jest także rak płuc i jelita grubego i typowo męskie: rak prostaty i jąder. Dlatego w pewnym wieku nie powinni dłużej czekać i zapisać się na badania kontrolne.


Wybrane elementy pakietu badań dla dojrzałego mężczyzny:

 Glukoza  badanie na rozpoznanie cukrzycy;

– Ogólne badanie moczu  wykrywające ewentualne choroby nerek i problemy z układem moczowo-płciowym;

 Morfologia krwi  badanie wszystkich rodzajów komórek krwi, którego celem jest określenie ogólnego stanu zdrowia i potencjalne rozpoznanie anemii czy zaburzeń krzepnięcia krwi;

– PSA całkowity  ocena ryzyka wystąpienia przerostu albo nowotworu prostaty;

 hsCRP  czuły wskaźnik stanu zapalnego oraz podwyższonego ryzyka pojawienia się choroby wieńcowej;

– Testosteron  najważniejszy z zakresu diagnostyki hormonalnej u mężczyzn. Hormon odpowiedzialny m.in. za libido, sprawność seksualną, ale także witalność i energię do życia;

 TSH  badanie stanu funkcjonowania tarczycy, która może mieć wpływ na większość funkcji życiowych, a także prowadzić do zmęczenia, nerwowości, nagłego chudnięcia lub tycia.

Woda na tysiąc sposobów

Woda – tlenek wodoru... najbardziej pospolita substancja na świecie. Wypełnia morza i oceany, występuje aż w trzech stanach skupienia, warunkuje życie każdego żywego organizmu.

Zafascynowani właściwościami tej substancji byli już starożytni myśliciele: Heraklit z Efezu porównał swoją filozofię do wciąż zmieniającej się rzeki, a Archimedes z Syrakuz odkrył siłę wyporu podczas... kąpieli w wannie. Chyba więc jest w niej coś niezwykłego?;)

Zwykle najważniejszym pytaniem towarzyszącym odkrywaniu nowej planety jest pytanie: czy jest na niej woda? Z człowieczego punktu widzenia wydaje się to oczywiste. Z roślinnego również, gdyż jest to element niezbędny do przeprowadzenia procesu fotosyntezy.

W medycynie przyjmuje się, że bez jedzenia można przeżyć nawet 60 dni, bez wody jedynie 4-6, choć wszystko zależy od organizmu, a także miejsca, w którym się przebywa.

Szczególnie interesuje nas jednak woda i jej wpływ na nasz organizm, ponieważ:

- Usuwa zbędne produkty przemiany materii,

- Reguluje metabolizm,

- Umożliwia pracę stawów,

- Warunkuje utrzymanie odpowiedniej temperatury ciała.

Jej zalet jest znacznie więcej, ale już teraz chyba nie trzeba nikogo bardziej przekonywać, że wodę... trzeba pić!;)

Jak wygląda dzienne zapotrzebowanie na wodę?

Stereotypowo za normę uznaje się wypicie 2,5 litra niegazowanej wody dziennie. Wszystko jednak zależy od masy ciała, pory roku, trybu życia, a nawet płci... Przykładowo, trenujący mężczyzna będzie potrzebował dużo więcej wody, niż jego kolega pracujący przed komputerem. W dzienne zapotrzebowanie włącza się także soki, herbaty, a także jedzenie np. owoce. Wszystkie te produkty zaopatrują jednak organizm w wodę o wiele mniejszym stopniu niż np. butelka Muszynianki. Co Wy na to?;)

Bieganie zimą nie jest straszne!

Lubisz biegać, ale obawiasz się, że zimowe dni temu nie sprzyjają? Jeśli tylko nie ma ogromnie ujemnej temperatury i nie zasypał Cię śnieg, nic nie stoi na przeszkodzie, by włożyć buty i wyjść na zewnątrz! Nie musisz czekać do marca, w końcu do kwietniowego maratonu nie trenuje się tylko przez miesiąc;)

Z redukcją kilku zimowych kilogramów nie warto czekać do ciepłych dni, choć większe znaczenie ma utrzymywanie prawidłowej kondycji organizmu i dostarczenie sobie dodatkowej porcji endorfin, wytwarzanych podczas ruchu. To także dodatkowa radość z tego, że przetrwałyśmy w trudniejszych warunkach i hartowałyśmy ciało. Może później nagroda w postaci ciepłej kąpieli lub godziny z książką pod kołdrą?;)

Jeśli jesteś przekonana do biegania zimą, wybierz miejsce odśnieżone, nie potrzebujesz dodatkowych utrudnień. Unikaj także śliskich nawierzchni, a jeśli się już takie przytrafią, staraj się biec na lekko ugiętych i rozstawionych nogach, w celu zwiększenia równowagi i uniknięcia potencjalnej wywrotki. Bieg w śniegu może powodować przeciążenie stawów i skręcenie kostki.

Po wyjściu na zewnątrz pamiętaj o porządnej rozgrzewce – jak przy każdej poważniejszej aktywności fizycznej, nie krótszej niż 10 minut: energiczne skłony dla rozgrzania stawów, krążenia bioder, krążenia ramion, podskoki, wymachy, skręty tułowia uchronią Cię przed kontuzjami i w niektórych przypadkach przed zakwasami. Jeśli chodzi o rozciąganie po bieganiu – lepiej zostaw to do domu, ponieważ na zimnie może dojść do uszkodzenia mięśni.

W jakiej temperaturze biegać?

Wszystko zależy od indywidualnych preferencji, jednak sugerujemy, aby nie przy niższej niż -5-10 stopni.


Jak się ubrać?

Przede wszystkim ciepło, ale nie tak, by mogło dojść do przepocenia. Najlepiej sprawdzi się w tym przypadku bielizna termoaktywna, która odprowadzi wilgoć na zewnątrz. Do tego koszulka z krótkim rękawem i cienka kurtka (wszystko w zależności od temperatury na zewnątrz i od ogólnej tolerancji na zimno). Ważnym elementem będą wygodne spodnie zatrzymujące ciepło, długie skarpety i czapka lub ciepła opaska osłaniająca uszy.

Pamiętaj, aby wychodząc wieczorem mieć na sobie elementy odblaskowe! Powodzenia;)

Woda vs inne napoje!

Ciało dorosłego człowieka w 60 % składa się z wody. Utrata 3% wody z organizmu powoduje zmęczenie i spadek wydolności nawet do 30 %. Odwodnienie sięgające 10 % zagraża życiu! Szacuje się, że dziennie pozbywamy się około 2,3 litrów wody, którą wydalamy z wydychanym powietrzem, moczem i potem. W trakcie wzmożonej aktywności fizycznej liczba ta może znacznie wzrosnąć, dlatego odpowiednie nawodnienie jest wówczas szczególnie istotne. Ale co wybrać, butelkę z bezbarwną cieczą czy kolorowym płynem?

Woda jest niezbędna do życia, gdyż bierze udział w wielu podstawowych procesach. Reguluje temperaturę ciała, transportuje składniki odżywcze i produkty przemiany materii, nawilża skórę i „naoliwia" stawy. W trakcie ćwiczeń do jej najważniejszych funkcji należy schładzanie organizmu i dostarczanie mu substancji wydalanych z potem. Pot na skórze jest naszą reakcją obronną spowodowaną nadmiarem ciepła, będącego efektem pracy wykonywanej przez ciało. Taka termoregulacja zapobiega przegrzaniu organizmu, które mogłoby skutkować np. udarem cieplnym.

Na to z jaką częstotliwością się pocimy wpływa temperatura otoczenia, wilgotność powietrza, stopień wytrenowania, rodzaj treningu oraz masa ciała. Przykładowo, jeśli osoba waży 70 kg i bieganie w tempie 4 min./km (15km/h), w temperaturze 15° C, to w godzinę straci około 1 litr potu. Jeżeli ten sam wysiłek odbywa się w dwukrotnie wyższej temperaturze, ilość potu wzrośnie do 1,5 litra. Kolejne pół litra może być efektem szybszego biegu. Eksperci fitnessu podają, że podczas godzinnego treningu tracimy średnio od 1 do 3 litrów wody. Nawet małe odwodnienie zmniejsza efektywność podejmowanego wysiłku, bo obniża wydolność ćwiczącego, powoduje skurcze mięśni oraz przyczynia się do występowania zakwasów. W dalszym etapie może skutkować wymiotami, omdleniami oraz zagrażającymi zdrowiu, a nawet życiu powikłaniami. Pewne jest, że nawadniać organizm trzeba. Pozostaje pytanie, czym?

Izotonik. Według fachowej definicji, to napój, którego ciśnienie osmotyczne - czyli ciśnienie wywierane przez cząsteczki zawarte w roztworze na błonę komórkową - jest takie samo jak ciśnienie osmotyczne w osoczu ludzkiej krwi, dzięki czemu optymalizuje proces nawadniania. Innymi słowy, napoje izotoniczne mają specjalnie dobrany skład, tzn. zawierają łatwo przyswajalne węglowodany proste (glukozę i fruktozę) oraz składniki mineralne (wapń, sód, magnez, potas) w podwyższonych ilościach, by natychmiast uzupełniać to, co wypłukane zostało z potem. Polecane są głównie sportowcom i osobom podejmującym bardzo intensywny, długotrwały wysiłek, które potrzebują specjalnego „paliwa”.

Napoje izotoniczne zawierają duże ilości cukru i trzeba uważać, by trening zamiast spalaniem kalorii nie zakończył się ich uzupełnianiem.

Dla osób dbających o sylwetkę, zdrowie i wszystkich uprawiających sport amatorsko woda będzie wystarczającym napojem nawadniającym. Trzeba tylko wybrać tę, która dostarczy odpowiednich mikro i makroelementów. Bogate w te składniki są wody wysoko zmineralizowane, czyli mieszczące się w przedziale od 1500 do 4000 mg minerałów na litr. Najważniejszymi dla człowieka pierwiastkami zawartymi w wodach mineralnych są magnez i wapń. Odgrywają one bardzo ważne funkcje w organizmie i często są deficytowymi składnikami w diecie, dlatego im jest ich w wodzie więcej, tym lepiej. Np. w Muszyniance zawartość magnezu wynosi 142 mg/l, a wapnia 190 mg/l i jeśli sięgniemy po taką wodę, to możemy być pewni, że nasz trening nie spowoduje ich niedoboru. Z potem wydalamy też sód, ale jego pogłębione uzupełnianie nie wydaje się zasadne.

Podsumowując, w codziennej aktywności, woda (wysoko zmineralizowana) nokautuje napoje izotoniczne. Dla sportowca-amatora stanowi ona wystarczające – a nawet lepsze, bo nie dostarczające zbędnych kalorii – nawodnienie organizmu. Izotoniki warto pić, ale tylko w faktycznie wymagających tego sytuacjach.

Po co nam bielizna termoaktywna?

Na siłowni, na ulicznych ścieżkach dla przyszłych maratończyków lub pragnących zrzucić nieco kilogramów. Jest wszędzie. Nie jest to kwestia mody, choć w pewien sposób można tak nazwać odzież, z którą spotykamy się coraz częściej, bo jest po prostu... niezastąpiona! Jednak mamy pewność, że do kolejnego rewolucyjnego wynalazku, z pewnością nie wypadnie z obiegu. Co takiego? Bielizna termoaktywna! ;)

Bielizna termoaktywna jest jak druga skóra, która "oddycha" w trakcie jej użytkowania. Tak więc nie tylko idealnie dopasowuje się do naszego ciała, ale też z nim współgra, "robiąc" swoją robotę, podczas gdy my zajmujemy się treningiem. Jej naczelnym zadaniem jest odprowadzanie wilgoci, ale również ochrona przed przegrzaniem i zmarznięciem, kiedy trenujemy o dowolnej porze roku.

To nie tylko odzież na siłownię, bo jest również polecana osobom, które uprawiają sporty wyczynowe. Dlaczego? Ponieważ nie krępuje ruchów. Jeśli zdecydujemy się na bieliznę droższą, produkowaną w sposób bezszwowy, będziemy mogli cieszyć się pełną swobodą ruchów, a nasze ciało nie będzie narażone na otarcia, które mogą powstawać z ucisków. Tak więc z pewnością możemy stwierdzić, że taka bielizna jest niesamowicie komfortowa!

Jedna z warstw bielizny termoaktywnej odprowadza parę wodną ze skóry, a także wilgoć, która w przeciwieństwie do bawełny, robi to sprawniej i jej nie zatrzymuje. Co za tym idzie, nie musimy się bać plam od potu, czy nieprzyjemnej wilgoci na naszym ciele.

Ważnym, dla prawidłowego użytkowania bielizny, jest również odprowadzanie potu podczas treningu. W lepszej jakości bieliznach pojawia się tzw. srebrna nić, czyli składnik dzięki właściwościom bakteriobójczym odpowiedzialny za niwelowanie potu.

Jak już było wspominane, kolejną zaletą jest dopasowywanie się do temperatury otoczenia. Zarówno w lecie, jak i w zimie bielizna chroni Twoje ciało przed temperaturą, nie dopuszczając do przegrzania i nadmiernego wychłodzenia organizmu!

Sport w mieście

Jesteś zapracowana, kochasz sport, ale nie masz chwili, aby wyjechać gdzieś za miasto? Spokojnie, w dzisiejszym świecie to nie problem, aby w murach swojej miejscowości znaleźć coś ciekawego dla siebie. Przedstawimy kilka propozycji, dzięki którym spędzisz popołudnie efektywnie, nie musząc udawać się na łono natury!

Bieganie

Sportowe obuwie, rozgrzewka i jesteś gotowa do drogi! W przestrzeni miejskiej znajdziesz więcej możliwości niż Ci się wydaje. Pobliski park, a może położony na obrzeżach lasek? Wybór należy do Ciebie. Jeśli szczególnie narzekasz na brak czasu, wystarczy wyznaczenie osiedlowej trasy, którą będziesz mogła przemierzać wieczorami. Zwróć uwagę, czy w pobliżu nie znajduje się za dużo środków lokomocji, nie warto wdychać spalin!

Łyżwy

Frajda dla fanów sportów zimowych i to bez większego wysiłku. W niemal każdej miejscowości możesz znaleźć przynajmniej jedno lodowisko. A łyżwy to cała gama zalet, od spalania zbędnych kalorii po kształtowanie sylwetki i utrzymywanie równowagi.

Basen

Zamiast siedzieć w ciepłym domu, warto zastanowić się nad hartowaniem organizmu. A pływanie jest dziedziną, która daje Ci całą masę zalet! Od rozluźnienia mięśni, po poprawę kondycji organizmu i pozytywne emocje.

Squash

Sport nietypowy, ale coraz bardziej modny. Dodatkowo sporo siłowni zawiera w swoim pakiecie salę squasha, tak więc nie ma problemu z dostępem. Jedynym minusem jest cena, która może wydawać się wysoka przy jednorazowym wejściu.

Budzimy się na wiosnę!

Za oknem cała natura budzi się do życia. A jeśli już o odżywaniu mowa... To nie tylko drzewa, kwiaty i wracające na wiosnę ptaki. Jak natura, tak i my! Coraz chętniej wychodzimy z naszych ciepłych domów, coraz mniej siedzimy w wygodnych łóżkach i powoli zamieniamy wełniane czapki na okulary przeciwsłoneczne. Innymi słowy: wychodzimy: by pobiegać, jeździć na rolkach i długo spacerować. Nasz organizm jest w czystej euforii!

Słońce, które pojawia się po tak długim czasie, niesie ze sobą witaminę D, a nam łatwiej jest się do czegokolwiek zmotywować. To czas na sport!

Biegaj! Wyciągnij z szafy sportowe buty i udaj się pędem przed siebie. Może to okazja do wyciągnięcia z domu dobrej koleżanki, z którą długo się nie widziałaś? W każdym razie łap promienie słoneczne w biegu, tylko pamiętaj o porządnej rozgrzewce przed!;-)

Baw się aktywnie! Zabawę można zorganizować zupełnie inaczej, niż tylko wychodząc ze znajomymi na piwo. Kiedy macie się spotkać w mniejszym lub większym gronie, zaproponuj wyjście na squasha lub zarezerwujcie boisko i pograjcie w siatkówkę/piłkę ręczną/kosza. Będzie to idealne rozwiązanie, by znów poczuć się jak na licealnej lekcji wuefu, a rywalizacja dwóch drużyn doda emocji i uatrakcyjni wspólnie spędzony czas.

Wyjdź na rolki lub rower! To odpowiednia opcja dla osób, które nie lubią biegać! Jeśli nie mogłaś się doczekać, by znów z nich skorzystać, to możesz powoli zaglądać do piwnicy. W końcu dużo łatwiej namówić koleżankę na rower niż do wspólnego przygotowywania do  maratonu;-)

A może w góry? Wprawdzie prawdziwi miłośnicy chodzenia po górach nie potrzebują do tego wiosny, ale z pewnością ułatwi ona innym osobom wybranie się na szlak! Piękne widoki, powiew wiatru i natura... już wkrótce będą na wyciągnięcie ręki;-)

Długie spacery i zwiedzanie! To coś, czego nie odpuszczą podróżnicy. Należysz do nich? Już możesz się rozglądać za ciekawymi miejscowościami w okolicy, a takich z pewnością jest mnóstwo! Weekendowe wycieczki będą idealnym odreagowaniem po tygodniowej pracy, a także dobry trening przed majówką:-)

Wymówkom stop!

Myślisz, że  niektórzy mają dużo szczęścia, bo urodzili się wysportowani i z piękną figurą, a Ty cały czas nie możesz dojść do ładu z własnym ciałem? Twoje wieczorne bieganie wciąż przegrywa z kolejnym filmem przegryzanym czekoladą, a Ty dawno nie widziałaś już swojej motywacji na oczy?

Z syndromem „od jutra na pewno” daleko nie zajedziesz, ale przy odrobinie wysiłku możesz się z nim śmiało mierzyć. Nie jest to zadanie proste, ale z pewnością do rozwiązania – nie zawsze jednak wybierając łatwiejszą ścieżkę. ;-)

Wyrabiaj dobre nawyki

Ruch, jak każdy inny nawyk, można w sobie wyrobić. W pierwszym kroku zaplanuj sobie, kiedy chciałabyś zacząć biegać i skonfrontuj to ze swoim terminarzem. Niech cel będzie bardzo precyzyjny – np. poniedziałki, środy i piątki o 20:30.

Następnie zacznij wychodzić z domu o planowanych porach i zrób sobie piętnastominutowy spacer po okolicy. Niech Twoje przyzwyczajenia zaczną się kreować, a już wkrótce wychodzenie pobiegać będzie dla Ciebie jedynie formalnością.

Jeśli nie masz regularnego cyklu dnia lub czasem wychodzisz wieczorami, możesz przenieść swoją aktywność na inną godzinę, również poranną. Pamiętaj jednak o powtarzalności i priorytetowości swojego działania.

Sprecyzuj swój cel i wizualizuj! Dlaczego to robisz, co chcesz osiągnąć swoimi działaniami? Nie mając celu, nie znajdziesz motywacji. Chcesz schudnąć, nabrać kondycji, przygotować się do maratonu? Jak będzie wyglądać Twoje życie po kilku miesiącach regularnej pracy nad sobą?

Wykorzystaj emocje!

Za każdym razem, kiedy jesteś zła lub zestresowana – ubierz sportowe ciuchy i idź pobiegać. Nadal trudno? Znajdź swoją piosenkę przed treningiem i puszczaj za każdym razem, kiedy chcesz wyjść. Możesz w tym czasie rozpocząć przygotowanie do wyjścia. Pamiętaj, żeby zacząć trening od razu po zakończeniu utworu!

A może by tak nordic walking?

Niektóre dyscypliny sportowe nie potrzebują przygotowania. Wystarczy jedynie… zacząć i stosować się do podstawowej techniki, którą można wykonywać bez względu na wiek i swój poziom sprawności. Jeśli poszukujesz dla siebie aktywności na co dzień, warto przejrzeć różne dostępne opcje, by wybrać tę odpowiednią. Być może będzie nią… nordic walking? ;-)

Wydaje się to banalnie proste, bo takie jest! Jednak korzyści wynikające z „chodzenia z kijkami” są dużo bardziej przekonujące, niż może się wydawać. Poprawiają cechy motoryczne, w tym wytrzymałość, siłę czy koordynację ruchową, dzięki czemu czujemy się zdrowsi i… szczęśliwsi. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, wystarczy jedynie opanować technikę nordic walking i… dobrać odpowiednie kijki do swojego wzrostu!

Niektóre zalety nordic walking:

- Odciążenie stawów nóg i kręgosłupa.

- Wzmocnienie 90% mięśni naszego ciała.

- Zwiększenie tętna.

- Zwiększenie pobrania tlenu nawet o 50%! Czyli lepsze dotlenienie organizmu.

 

Przed rozpoczęciem chodzenia musisz jednak pamiętać o kilku ważnych kwestiach. Po pierwsze, wybierz dla siebie odpowiedni poziom, różniący się tempem i częstotliwością: fitness, zdrowotny lub sportowy. Po drugie, zaopatrz się w wygodną odzież i buty. Po trzecie, dobierz kijki odpowiednie do Twojego wzrostu. Jak to zrobić? Stań wyprostowany, zegnij rękę w łokciu dłonią do ziemi i wybierz kijek, którego długość będzie wynosiła odległość ręki do ziemi.

Na jaki kijek się zdecydować? Polecamy jak najlżejszy. Może być o stałej długości lub wysuwany. Na pewno będzie to kijek bez wyżłobień na nadgarstki, ale z odpinaną rękawiczką – dzięki temu odróżnisz go od kijka trekkingowego. Z pewnością dobrym pomysłem będzie także porada sprzedawcy sklepu sportowego.

Czy Crossfit jest bezpieczny?

Skakanie, bieganie, podnoszenie, podciąganie i mnóstwo innych czynności, tworzy gamę ćwiczeń wykonywanych w ramach treningu crossfit, którego rezultatem jest niesamowite zmęczenie – czasem takie, że aż trudno ustać na nogach.

Crossfit to rodzaj treningu, który pozwala dążyć do kilku celów równocześnie. Z jednej strony jest to technika rzeźbiąca partie ciała, z drugiej dobra metoda na pozbycie się zbędnych kilogramów. Uczy także wytrzymałości, bo… często nie jest łatwo.

Na czym polega?

Olbrzymią zaletą rozpoczęcia ćwiczeń jest świadomość, że działają one na praktycznie każdą grupę mięśniową i dodają organizmowi niesamowitej dawki kondycji. U początkujących crossfitowców trening powinien odbywać się 2-3 razy w tygodniu po 6-8 ćwiczeń w każdej serii. Każde 20 powtórzeń konkretnego ćwiczenia powinno być wykonywane przez ok. 30 sekund, a przerwę można zrobić dopiero po całej serii! Każdą z nich należy wykonać maksymalnie 3 razy.

Na jakie partie działa?

Trening jest katorżnicy, ale właśnie o to chodzi – szybko i efektywnie działamy na wszystkie partie ciała, a później jesteśmy niesamowicie wymęczeni. Poznajemy granice swojej wytrzymałości. Oprócz tradycyjnych ćwiczeń możliwe jest także wykorzystywanie specjalistycznych urządzeń.

Czy jest bezpieczny dla zdrowia?

Większość specjalistów uważa, że niektóre ćwiczenia wykonywane w ramach treningu znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, tak więc wymagają wysokiej precyzji i uwagi, aby były bezpieczne i nie wywoływały późniejszych kontuzji. Nie zostało do końca udowodnione, czy crossfit to bezpieczny trening, ale pewne jest, że nietrudno o kontuzję. Nie powinny podejmować go osoby z chorobami układu ruchu i krążenia, a także nieuprawiający wcześniej żadnego sportu – ich kondycja może nie być wystarczająca na tak ekstremalny trening.

UWAGA: Żeby trening był bezpieczny warto ćwiczyć pod okiem profesjonalnego trenera, zapoznając się wcześniej z listą przeciwwskazań.

Zdrowa rywalizacja

Z najnowszych badań wynika, że mężczyźni dwa razy częściej uprawiają sport niż kobiety!  Wydaje się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego – w końcu już od najmłodszych lat panowie dużo częściej wychodzą pograć w piłkę i dużo bardziej uwielbiają sportową rywalizację. Badania pokazują, że aż 1 na 3 panów chętnie podejmuje wysiłku sportowego i tylko 1 na 6 pań…

Regularne uprawianie sportu to nie tylko wzmacnianie kondycji, ale przede wszystkim rozwijanie się na wielu obszarach, takich jak komunikacja z innymi (przy sportach zespołowych), umiejętność pracy zespołowej czy wzmacnianie poczucia własnej wartości. Jeśli potrafimy zapanować nad swoim lenistwem i przywołać się do porządku – czujemy się przez to bardziej pewni siebie.

Mężczyźni dużo lepiej czują się w sytuacjach rywalizacyjnych, co więcej – mężczyźni rywalizują ze sobą na wielu polach – a sport jest jednym z nich, czego często nie rozumieją kobiety. Co ważniejsze, sport jest jedną z nielicznych dróg, w której zdrowa rywalizacja może przynosić realne korzyści, jak wzmocnienie kondycji fizycznej i psychicznej, ulepszenie swojego ciała, a przede wszystkim dobra zabawa z kolegami!

Smartfon biegacza

Co wyróżnia go od zwykłego smartfona? Aplikacje! Dla biegaczy opracowano specjalne aplikacje, które motywują i pozwalają efektywnie monitorować trening. Mierzą czas, prędkość, dystans oraz spalane kalorie. Zapewniają atrakcyjne trasy, sprawdzają pogodę i służą radą trenera. Pozwalają kontaktować się w ramach aktywnych społeczności, a dzięki integracji z portalami społecznościowymi, umożliwiają podpatrywanie wyników znajomych oraz prezentowanie swoich. Większość aplikacji ma jeszcze jedną zaletę: przynajmniej w wersji podstawowej, dostępne są darmowo.

1. MapMyRide - posiada moduł diety

Program śledzi liczbę spalanych kalorii, czas, dystans i tempo biegu. Dysponuje mapą, a także modułem diety, który pomaga zoptymalizować sposób odżywiania. Za jego pomocą można rejestrować ilość zjedzonych posiłków. Program obliczania stosunek dostarczonych i spalonych kalorii, dzięki czemu uzyskuje dzienny bilans energetyczny. Niestety aplikacja nie jest na razie dostępna w polskiej wersji językowej.

2. MiCoach - osobisty trener 24h na dobę

Aplikacja pełni funkcję osobistego trenera. Korzystanie z niej polega na stworzeniu indywidualnego planu treningowego. W trakcie jego realizacji otrzymuje się mobilizujące do wysiłku komunikaty. Elektroniczny trener śledził postępy i instruuje, co trzeba w danym momencie zrobić, np. przyspieszyć lub zwolnić. Ponadto, aplikacja jest zintegrowana z odtwarzaczem mp3. Wszystkie rezultaty są na bieżąco przesyłane do serwisu on-line Coach.com, gdzie można przeglądać szczegółowe statystki swoich treningów.

3. Allsport GPS – pokazuje prognozę pogody

Aplikacja ta wyróżnia się spośród innych zintegrowaną prognozą pogody. Prócz tego, na bieżąco zapisuje wyniki, tworzy statystyki dotyczące ilości spalonych kalorii, przebytego dystansu, prędkości, itp. Statystyki aktualizowane co 10 sekund. Allsport GPS pokazuje widok trasy na mapie. W wersji płatnej można zainstalować aplikację z dostępem do map topograficznych.

4. Sports Tracker – zapewnia wykaz tras najlepszych do biegania

Podobnie jak inne aplikacje pomaga tworzyć statystyki treningów, śledzić trasę, określać prędkość i tworzyć plany treningowe. Zaletą aplikacji jest to, że GPS włącza się automatycznie po rozpoczęciu treningu. Mapy dostępne są w wersji zwykłej oraz satelitarnej. By obserwować wyniki, nie trzeba się logować na portalu. Mapki, wykresy i inne parametry treningu dostępne są w wersji mobilnej. Dzięki podglądaniu innych użytkowników Sports Trackera można poznawać najciekawsze lub najczęściej uczęszczane trasy.

5. Endomondo Sports Tracker – aplikacja zintegrowana z Facebook'iem

GPS pozwala śledzić trasę treningu na mapie. Aplikacja posiada funkcję trenera audio. Podczas biegu, w zależności od ustawień, lektor co kilometr podaje przebyty dystans oraz tempo, w jakim został pokonany ostatni kilometr. Daje możliwość porównywania swoich wyników z wynikami znajomych, co może działać motywująco. Integracja z serwisami społecznościowymi pozwala śledzić postępy w treningach znajomych i udostępniać im na żywo przebieg swojej trasy.

6. Runtastic - odtwarzacz muzyczny umila trening

Aplikacja udostępnia prosty dziennik, w którym automatycznie są rejestrowane dane, takie jak: czas, dystans, spalone kalorie, prędkość czy wysokość nad poziomem morza. Można je na bieżąco analizować i porównywać z wcześniejszymi wynikami. Trasę biegu można śledzić przy użyciu wbudowanego urządzenia GPS i przez satelity. W treningach pomaga odtwarzacz muzyczny, a w wersji płatnej również wskazówki głosowe.

W podejmowaniu jakiejkolwiek aktywności fizycznej – również w bieganiu – bardzo ważne jest właściwe nawadnianie organizmu, dlatego na trening nie zapomnij zabrać Muszynianki ;-)

Rzecz o izotonikach

Wszędzie słyszy się o napojach izotonicznych, których spożywanie stało się pewnego rodzaju modą w społeczeństwie. Czy wiesz, co niesie za sobą spożywanie tego płynu, czy może zupełnie nieświadomie zabierasz go za każdym razem na salę treningową?

Podstawową rzeczą, o której musisz pamiętać to fakt, że izotoniki mają za zadanie wspierać nawodnienie organizmu oraz poziom elektrolitów, które są tracone podczas intensywnego wysiłku fizycznego. Tak więc, jeśli uprawiasz sport na spokojnie, jedynie od czasu do czasu, o butelce wspomagającej możesz spokojnie zapomnieć.

Elektrolity są wodnymi roztworami jonów soli (najwięcej w nich potasu, sodu, wapnia i magnezu), których zadanie to przenoszenie impulsów nerwowych oraz utrzymywanie odpowiedniego napięcia w błonach komórkowych. Tak więc izotonik ma ważne, jasno sprecyzowane zadanie.

Oprócz tego stawia na nogi, mimo że nie zawiera w sobie kofeiny!

Kiedy po niego sięgnąć?

Odpowiedź jest prosta: izotonik to nie woda, a sięgać możesz po niego po co najmniej 60 minutach intensywnego wysiłku fizycznego. Jeśli ćwiczysz mniej, powinieneś mieć pod ręką wodę mineralną. Polecamy naszą Muszyniankę;), która zawiera w sobie kluczowe dla Twojego organizmu pierwiastki.

To ma sens!

Izotonik zawiera także węglowodany, które w błyskawicznym tempie wchłaniają się do organizmu. Jeśli planujesz nie przybierać na wadze, nie spożywaj napojów izotonicznych przy mniejszym wysiłku, ponieważ wtedy organizm nie będzie przerabiał nadmiaru tkanki tłuszczowej zawartej w Twoim ciele. Pamiętaj także, aby sięgać po napój dopiero po 20-30 minutach treningu.

Nie dla każdego

Zdecydowanie omijaj te płyny, jeśli masz problemy z nerkami, wątrobą czy sercem. W pozostałych przypadkach korzystaj z racjonalnie, nie dając się ponieść panującej modzie!

ZBILANSOWANA DIETA SPORTOWCA AMATORA

Myślisz, że tylko olimpijscy sportowcy powinni zwracać szczególną uwagę na swoją dietę? Błąd! Również amatorzy sportu powinni z głową planować swoje posiłki. Poniżej zamieszczamy kilka wskazówek.

Wiele osób, próbując ułożyć sobie dietę, skupia się wyłącznie na kaloriach. To duży błąd, ponieważ nawet jeśli prawidłowo wyliczymy swoje zapotrzebowanie – co wcale takie łatwe i oczywiste nie jest – to zwracanie uwagi jedynie na kalorie wpędzi nas w poważne tarapaty. Ważniejsze niż sama ilość kalorii jest źródło ich pochodzenia. Wyróżniamy cztery takie źródła: węglowodany (1 g = 4 kcal), białka (1 g = 4 kcal), tłuszcze (1 g = 7 kcal) oraz alkohol (1 g = 7 kcal).

Do prawidłowego zbilansowania diety ważny jest także odpowiedni dobór witamin i elektrolitów, gdyż są one niezbędne do funkcjonowania organizmu. Dieta powinna być urozmaicona, a nie opierać się wyłącznie na ryżu i piersi kurczaka. Należy też wziąć pod uwagę cel treningu (odchudzanie, nabranie masy czy przebiegnięcie maratonu), ich liczbę w skali tygodnia, tryb dnia, porę i długość treningów. Nie bez znaczenia jest fakt, czy osoba cierpi na nietolerancje pokarmowe albo po prostu nie lubi jakichś produktów (np. mięsa czy warzyw). Wszystkie te elementy muszą ułożyć się w całość, inaczej dieta nie przyniesie oczekiwanych efektów. Zbilansowanie skutecznej, a przy tym smacznej diety wymaga dużego nakładu pracy oraz olbrzymiego doświadczenia i wiedzy. Każdy, kto sam chce podjąć się przygotowania menu dla siebie, musi pamiętać o kilku ważnych zasadach.

Tryb dnia

W pierwszej kolejności trzeba się zastanowić nad rodzajem wykonywanego treningu (siłowy, wytrzymałościowy itd.), wiedzieć, jak długo on trwa oraz jaka jest jego intensywność. To bezpośrednio przekłada się na ilość energii zużytej podczas ćwiczeń, a tym samym na ilość kalorii, którą należy uzupełnić. Znaczenie ma też rodzaj wykonywanej na co dzień pracy. Praca umysłowa – intensywna, stresująca i wymagająca dużego skupienia przez wiele godzin – oznacza wydatek rzędu ok. 100 kcal na godzinę, zatem przez 10 godzin intensywnego myślenia lub działania w stresie zużywamy nawet 1000 kcal, nie wstając z krzesła. To tyle, ile w trakcie solidnego 70-90 minutowego treningu. Może się okazać, że w dzień treningowy zapotrzebowanie kaloryczne przekroczy 3500 kcal (funkcjonowanie organizmu + praca + trening). Oczywiście w dzień bez treningu zapotrzebowanie będzie pomniejszone o energię wydatkowaną podczas ćwiczeń, a więc o 600-1000 kcal. We właściwym wyliczeniu naszych potrzeb pomogą programy i kalkulatory dietetyczne.

Liczba posiłków w ciągu dnia

Jeśli wiemy już, ile kalorii potrzebujemy, to robimy następny krok – zastanawiamy się, ile posiłków w ciągu dnia możemy skonsumować, gdyż inny będzie ich rozkład w przypadku 4 dań, a inny w przypadku 6 czy 7. Generalnie korzystniej jest przyjmować małe porcje, ale częściej. Wiele osób skarży się, że tyje, choć jedzą tylko 1 lub 2 posiłki w ciągu dnia. Rzadka konsumpcja powoduje spowolnienie metabolizmu, a dużych porcji, zwłaszcza na noc, organizm nie będzie w stanie przyswoić, efektem będzie więc odkładanie się tłuszczu i nabieranie masy. Przyjmowanie małych porcji nawet co 3 godziny napędzi metabolizm i spowoduje, że organizm na bieżąco będzie dostawał niezbędne składniki i wszystko dobrze wykorzysta. Dodatkowo nie będziemy ani głodni, ani przejedzeni, co korzystnie wpłynie na nasze samopoczucie w ciągu dnia.

Bilansowanie posiłków

Kolejny etap to zbilansowanie każdego posiłku. W każdym daniu powinniśmy dostarczać organizmowi zarówno węglowodany, białka, tłuszcze, jak i niezbędne witaminy- oczywiście w odpowiednich proporcjach. Istnieją różne warianty diet: modne głodówki, diety wysokobiałkowe czy wysokotłuszczowe. Trzeba jednak mieć świadomość, że takie kombinacje nie u każdego zdadzą egzamin, tym bardziej jeśli nie ma się dostatecznej wiedzy na temat fizjologii czy dietetyki. Poprzez nieumiejętne eliminowanie z diety potrzebnych składników możemy sobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Rozpoczynanie dnia od kawy (wyjątek stanowi kawa zielona, która ma działanie alkalizujące, w przeciwieństwie do kawy czarnej) lub śniadanie 2 godziny po przebudzeniu to nie najlepsze pomysły. Śniadanie dostarcza niezbędnych składników, napędza metabolizm i zabezpiecza m.in. przed hipoglikemią (spadkiem cukru we krwi). Daje też energię do pracy układowi nerwowemu. Większość z nas pracę lub naukę rozpoczyna od rana, więc wydajność mózgu może mieć duże znaczenie.

Posiłki okołotreningowe

Do powyższego schematu dna trzeba dodać jeszcze treningi. Oczywiście wiele zależy od pory treningu, celu treningowego (nabranie masy ciała lub redukcja tkanki tłuszczowej), czy jest to trening na poziomie amatorskim, czy może wyczynowym. Inaczej wygląda żywienie w przypadku treningów porannych, a inaczej wieczornych. Jeśli mamy trening poranny, to można wypić koktajl, który szybko się przyswoi i nie obciąży układu pokarmowego, nie wywoła uczucia ciężkości, za to dostarczy energii do treningu. Potem można spożyć śniadanie lub sięgnąć po suplementy, np. odżywkę białkowo-węglowodanową. Jeśli trening odbywa się wieczorem lub po pracy (np. po godz. 16), to dobrze rozpocząć go ok. 2 godz. Po pełnowartościowym obiedzie. Z kolei po treningu należy przyjąć posiłek, który wpłynie na regenerację.

Woda zdrowia doda

Dosłownie i w przenośni. W całym tym skomplikowanym systemie żywienia nie można zapomnieć o odpowiednim nawodnieniu, adekwatnym do rodzaju treningu, warunków atmosferycznych, w jakich on się odbywa, a co za tym idzie, stopnia potliwości. Im wyższa potliwość, tym więcej wody wraz z elektrolitami trzeba dostarczać na bieżąco i systematycznie, a nie w momencie, gdy dopada nas uczucie pragnienia, bo to oznacza, że organizm jest już odwodniony, a tym samym mniej wydolny. Do takiego stanu nie można dopuścić.

Źródło: Newsweek Zdrowie

Królowa wód!

„Muszynianka” zawiera składniki mineralne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Ze względu na znaczną zawartość takich pierwiastków jak: magnez, wapń, potas, sód, żelazo, mangan, fluorki, chlorki posiada właściwości dietetyczno-odżywcze.

Dzięki tym właściwościom systematyczne picie wody mineralnej pozwala na korygowanie nieprawidłowości wynikających z niedoborów mineralnych i niewłaściwej przemiany materii.

Szczególną rolę w organizmie pełnią zawarte w wodzie biopierwiastki. Doskonała ich wchłanialność, odpowiednie proporcje sprawiają, że „Muszyniankę” swobodnie można stosować podczas kuracji wzmacniających, dietetycznych, regenerujących, jako naturalne uzupełnienie brakujących mikroelementów.

Królowa wód!

„Muszynianka” zawiera składniki mineralne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Ze względu na znaczną zawartość takich pierwiastków jak: magnez, wapń, potas, sód, żelazo, mangan, fluorki, chlorki posiada właściwości dietetyczno-odżywcze.

Dzięki tym właściwościom systematyczne picie wody mineralnej pozwala na korygowanie nieprawidłowości wynikających z niedoborów mineralnych i niewłaściwej przemiany materii.

Szczególną rolę w organizmie pełnią zawarte w wodzie biopierwiastki. Doskonała ich wchłanialność, odpowiednie proporcje sprawiają, że „Muszyniankę” swobodnie można stosować podczas kuracji wzmacniających, dietetycznych, regenerujących, jako naturalne uzupełnienie brakujących mikroelementów.

Magnez – król życia

Magnez - to pierwiastek życia, jego wysoki poziom, jest cechą charakterystyczną dla naturalnej wody mineralnej „Muszynianka”. Dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek określa się na 250 do 350 mg. Magnez ma ogromne znaczenie w prawidłowym rozwoju żywych organizmów, bierze udział w 300 procesach biochemicznych. Decyduje o prawidłowej czynności układu immunologicznego i nerwowo – mięśniowego

Magnez – król życia

Magnez - to pierwiastek życia, jego wysoki poziom, jest cechą charakterystyczną dla naturalnej wody mineralnej „Muszynianka”. Dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek określa się na 250 do 350 mg. Magnez ma ogromne znaczenie w prawidłowym rozwoju żywych organizmów, bierze udział w 300 procesach biochemicznych. Decyduje o prawidłowej czynności układu immunologicznego i nerwowo – mięśniowego

Wapń – strażnik serca!

Wapń - główny budulec kości i zębów reguluje równowagę w zakresie pobudliwości nerwowo-mięśniowej, utrzymuje prawidłową krzepliwość krwi. Wpływa korzystnie na przemianę materii i jest niezbędny do utrzymywania prawidłowej pracy serca i ułatwia leczenie niektórych procesów zapalnych. Zapobiega chorobom nowotworowym i osteoporozie. Szczególnie dużo wapnia potrzebują dziewczęta w okresie dojrzewania i kobiety w okresie menopauzy.

Potas – pełna harmonia!

Potas - prawidłowy jego poziom jest bardzo istotny dla funkcji układu krążenia mózgowego oraz pracy serca. Potas obniża ciśnienie krwi, pomaga też w leczeniu alergii. Bierze udział w procesie skurczu mięśni szkieletowych i mięśnia sercowego, w przewodnictwie bodźców nerwowych, aktywności enzymów, a wraz z magnezem gwarantuje zachowanie homeostazy komórkowej.

Żelazo – dobra krew!

Żelazo - jest składnikiem barwnika krwi, mięśni, enzymów. Uczestniczy w procesach oddychania tkankowego.

Wodorowęglany

Wodorowęglany alkalizują kwasy żołądkowe, są szczególnie polecane osomo cierpiącym na nadkwasotę, przynosza bowiem ulgę w dolegliwościach. Wody o wysokim poziomie wodorowęglanów wpływają korzystnie na ustrój w początkowych stadiach cukrzycy. Przyczyniają się do obniżenia zawartości cukru we krwi i moczu, obniżają wydzielania acetonu i korzystnie wpływają na działanie insuliny oraz regulują pH krwi. Natomiast wody, zawierających duże ilości wodorowęglanów -  powyżej 600 mg/l, nie powinni pić w dużych ilościach ludzie mający niedokwasotę, a ponad 1000 mg/l ludzie zdrowi, bo to może zaburzyć ich procesy trawienne!!!

Zapraszamy

Zapraszamy Was do udziału w naszym nowym edukacyjnym projekcie: Strefa Zdrowia Muszynianki, dedykowanym dzieciom i młodzieży.

Mamy nadzieję, że wspólnie zmienimy nawyki żywieniowe najmłodszych, wesprzemy rodziców i opiekunów w walce o zdrowe życie i funkcjonowanie najmłodszych.

Do wspólnego działania zapraszamy wszystkie przedszkola z całej Polski. Już dziś zadbajmy o zdrowie wszystkich dzieci i ich samopoczucie w przyszłości.

Odwiedźcie naszego akcyjnego FanPage'a. Dzieje się na nim wiele ciekawych rzeczy!

Strefa Zdrowia Muszynianki, to akcja prozdrowotna skierowana do przedszkolaków ich opiekunów i rodziców.

Na czym polega? Na edukowaniu w zakresie prawidłowego żywienia i rozwoju fizycznego dzieci. Nie zabraknie konkursów, kolorowanek, materiałów edukacyjnych, zabawy i wiedzy.

Zachęcamy do kontaktu:

Magdalena Zawadzka-Wojtaszek

Design PR

tel: 606632181

mail: magda@designpr.pl

Idea akcji:

Wszystkiego co naprawdę trzeba wiedzieć nauczyłem się w przedszkolu - o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat - pisał Robert Fulghum - pisarz.

W nawiązaniu do jego przemyśleń i siły oddziaływania grupy rówieśniczej stworzyliśmy Akcję Strefa Zdrowia Muszynianki, mającą na celu edukację dzieci przedszkolnych i ich opiekunów.

Przedszkole to miejsce, w którym dzieci uczą się zachowań społecznych, poznają świat, wartości, idee, kształtują swój światopogląd, uczą się empatii, poszukują swojego miejsca w życiu, smakują świata. 

W trakcie I edycji Akcji pokażemy jak wcielać w życie zasadę Life Balance, jak odróżnić zdrowe jedzenie od niezdrowego, jak dbać o fizyczną i duchową sferę życia i jak funkcjonować w zgodzie z naturą. Już od najmłodszych lat warto pokazywać maluchom wzorce zachowań, które w przyszłości pozytywie wpłyną na ich rozwój i życie. Najlepiej to robić w grupie rówieśniczej, która stanowi doskonałe podłoże do realizacji celów edukacyjnych. Wspólnie wychowamy zdrowe pokolenie młodych ludzi.

Na co zwracamy uwagę?

Możliwość przebywania z rówieśnikami jest bardzo cenna dla dzieci szczególnie w wieku przedszkolnym z kilku powodów:
  • wspólnych gier i zabaw, dzięki którym dzieci poznają świat,
  • zajęć, które rozwijają wyobraźnię,
  • działań, które uczą przestrzegania reguł i współpracy,
  • gości, którzy odgrywają ważną edukacyjną rolę, gdyż pokazują świat, poświęcają czas, odpowiadają na pytania, odkrywają tajemnice.
  • stylu życia - który już od najmłodszych lat w odpowiedni sposób można kreować wśród dzieci.

Jak zachęcić dzieci do picia wody?

Dzieci, podobnie zresztą jak dorośli, powinny pić wodę. Sprawa oczywista. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Trudniej nie znaczy, że to niemożliwe. Dzieci nie od razu akceptują czy lubią nowe smaki. Nie zniechęcajmy się więc po pierwszej nieudanej próbie. Warto działać dalej, bo od tego co je i pije nasze dziecko, zalezec będzie jego zdrowie  w przyszłości. 

Najlepiej, by dziecko piło wodę bez dodatków, a przynajmniej bez sztucznych dodatków. Te naturalne możemy dodać sami, na przykład sok z cytryny czy pomarańczy. Woda będzie miała delikatny posmak i atrakcyjniejszy wygląd dla malucha. Dzieci również lubią bąbelki, może przypadnie im zastem do gustu woda gazowana.

Jeśli Twoje dziecko nie przekonuje woda w dzbanku, to może przekona je ulubiony kubeczek albo ciekawa butelka ze Spidermanem? Dzieci przeważnie lubią też pić ze słomką. Te miewają fantazyjne kształty, poszukajmy zatem takich, które urzekną malucha.

Na pewno dziecko zaciekawi także przemiana wody w lód i topnienie wody. Lodowata woda przeziębi gardło, więc poczekajmy wspólnie, aż woda odzyska temperaturę pokojową, o co nie trudno w letnie upały. Możemy zamrażać wodę w foremkach o ciekawych kształtach. Możemy też dodać do niej sezonowe owoce, co uatrakcyjni wygląd samej wody

Dzieci uwielbiają się bawić w wodzie, kąpać, chlapać. Takie wspólne zabawy mogą być świetną okazją do opowiadaniu dziecku o wodzie i zachęceniu dziecka do jej picia. Można wspólnie podlewać kwiatki, czy poić kotka edukując malucha w zakresie nawadniania.

Dziecko nie poprosi o wodę, jeśli będziemy mu podawać słodkie gazowane napoje, które powodują otyłość i z pewnością nie zaspokajają pragnienia. Dziecko poprosi o wodę, jeśli w ogóle jej nie zna, jeśli zawsze pije herbatkę, dostaje soki. Dobrze, żeby woda była w domu w zasięgu wzroku i pod ręką. Wtedy jest szansa, że dziecko samo po nią sięgnie. Pochwal je za taki zdrowy wybór, niech będzie z siebie dumne i zadowolone.

Wreszcie dzieci przejmują nawyki od rodziców. Jeśli my nie pijemy wody, jak możemy oczekiwać, że będzie ją piło dziecko. Pijmy więc wodę całą rodziną, podawajmy ją do wspólnych posiłków.

 

Naszą akcję wspierają:

Kontakt

Spółdzielnia Pracy "Muszynianka"
ul. Kościuszki 58
33-380 Krynica-Zdrój
Tel.: +48 18 47 12 254
Tel.: +48 18 47 77 124
Fax: +48 18 47 12 134
e-mail: biuro@muszynianka.pl

Adres Zakładu
ul.Lipowa 5
33-370 Muszyna
Tel.: +48 18 47 14 075
Fax: +48 18 47 19 063
e-mail: zaklad@muszynianka.pl

Strona: www.muszynianka.pl


Kontakt dla dziennikarzy:
Magdalena Zawadzka-Wojtaszek
tel: +48 606 632 181
e-mail: magda@designpr.pl