Gdy zaczyna pylić...

Pylenie drzew rozpoczyna się już w… styczniu! Jest to miesiąc typowy dla uaktywnienia się pyłków leszczyny, by w kolejnym dołączył cis. Alergia na pyłki może skutkować napadami kichania, łzawieniem, a także drażliwością i bólem głowy. Mimo że u najmłodszych pojawia się stosunkowo rzadko, dla dziecka jest to prawdziwa katorga! Dlatego, kiedy zobaczysz u swojej pociechy podobne objawy, niezwłocznie skontaktuj się z lekarzem!

Dolegliwości rozpoczynają się na chwilę przed nadejściem wiosny, a kończą wraz z początkiem jesieni. Na szczęście wizyta u alergologa lub zwykłego lekarza pierwszego kontaktu i przepisanie tabletek powinny wystarczyć. Po okresie wzmożonego pylenia należy jednak zrobić dziecku testy skórne, aby przed problemem uchronić się w kolejnym roku.

Zobacz, jakie drzewa pylą w najbliższych miesiącach i na które szczególnie należy zwrócić uwagę!

Marzec               

W tym miesiącu we wszystkich regionach Polski dominują w powietrzu pyłki olchy. Ich szczególne natężenie pojawia się na terenach podmokłych i zlokalizowanych przy zbiorniku wodnym. To także czas rozpoczęcia pylenia topoli, a także wierzb. Trzeba szczególnie uważać, by żółte kotki wierzby nie kusiły zerwaniem, kiedy dziecko ma na nie uczulenie.

Kwiecień

To czas na popularne w Polsce brzozy, które zaczynają pylić w zależności od pogody na przełomie marca i kwietnia, a kończą wraz z rozpoczęciem maja. W powietrzu pyłki brzozy są bardzo stężone, dlatego też mogą skutkować silnym katarem i niedrożnością nosa u dziecka. Aby uniknąć ewentualnych problemów, należy unikać zagęszczonych drzewami parków.

To także czas pylenia topoli, wierzby i jesionu, a także pod sam koniec miesiąca – dębu.

Maj

Wraz z zakończeniem pylenia brzozy jest to okres intensywnego pylenia dębu, a także drzew iglastych takich jak sosna i świerk. Jednak te ostatnie na szczęście nie uczulają, a jedynie ubarwiają chodniki i samochody na żółto.

Maj to także okres wzmożonej aktywności traw, pokrzywy i szczawiu. Jeśli więc Twoje dziecko jest uczulone, jak najszybciej zadbaj o jego ochronę!

Uważaj na atopika!

Uporczywe swędzenie i zaczerwienienie skóry u dziecka to oznaka, że coś jest nie tak… Atopowe Zapalenie Skóry (AZS) to choroba szczególnie uciążliwa, ponieważ może dotyczyć już niemowlaków, które nie zawsze potrafią pokazać, że coś jest nie tak. Jako jedna z chorób cywilizacyjnych dotyka aż około 20% ludzi na świecie, z czego najbardziej zagrożone są osoby zamieszkujące USA i Europę Zachodnią. Niestety nie omija Polski, tak więc może dotyczyć naszych dzieci, którym należy się wtedy opieka specjalna.

AZS najczęściej pojawia się u noworodków i dzieci około 6-7 roku życia. Jest to choroba, której nie da się wyleczyć, ale można łagodzić jej objawy (z biegiem lat ulega złagodnieniu). Jeśli więc u naszego maleństwa stwierdzono Atopowe Zapalenie Skóry, pamiętajmy o podstawowych zasadach pielęgnacyjnych, dzięki którym objawy nie będą aż tak uporczywe.

Skąd AZS?

Istnieje wiele teorii, które mogą świadczyć o atopowym zapaleniu, jednak za najpowszechniejszą uważa się dziedziczność. Tu jednak, jak wiadomo, dziecko może odziedziczyć genetyczną skłonność do atopii, tak samo, jak do różnych odmian alergii. Przyczyn zwiększonej zachorowalności upatruje się często w dużej wadze urodzeniowej dziecka lub karmieniu maleństwa krowim mlekiem, zanim ukończy pierwszy rok życia.

Jak sobie radzić z atopią?

Szczególne znaczenie mają kąpiele dziecka: przede wszystkim nie powinny trwać zbyt długo, ponieważ kontakt skóry z gorącą wodą pogarsza jej stan. Najważniejsze jest systematyczne natłuszczanie, poprzez stosowanie różnych preparatów przeznaczonych dla skóry atopowej. Tutaj mamy szeroki wybór od wszelkich maści po natłuszczające oliwki. Skuteczne będą również substancje ochronne, wykorzystywane przed kąpielą.

Nie zapominajmy o praniu ubrań i pościeli w specjalnych proszkach dla alergików, a także o możliwości kupienia tabletek przeciwuczuleniowych!

Gdy pogoda w kratkę

Już wiosna, ale jeszcze daleko do stabilnej pogody. Weekendy zachęcają do zdjęcia ocieplanego sweterka, ale w tygodniu znów musicie przywdziać kurtkę przeciwdeszczową... To objawy charakterystyczne dla tej długo wyczekiwanej pory roku. Choć zachwyca pojawiającymi się pączkami roślin, rodzicom młodszych dzieci może dostarczyć nie lada problemów. To czas, w którym bakterie i wirusy mają idealne warunki do namnażania. Jednak czy jedyne co nam pozostało, to zakup chusteczek higienicznych?

Zmienna pogoda nie jest korzystna dla słabo wykształconej odporności dziecka. Częste zmiany temperatur i zjawisk atmosferycznych mogą prowadzić do przegrzania lub wyziębienia, dlatego jako rodzic musisz zachować szczególną ostrożność, by móc sprostać pogodowemu wyzwaniu. Co robić?

  • Niezależnie jaka pogoda zapowiada się na zewnątrz, wybierając się na spacer, spakuj dodatkowy komplet ciepłej odzieży. Nigdy nie wiesz, czy wiosenna pogoda nie spłata Wam figla.
  • Podczas spaceru często sprawdzaj kark dziecka. Jeśli nie potrafi jeszcze mówić, dzięki temu będziesz mogła ocenić, czy nie doszło do przegrzania małego organizmu.
  • Do codziennych rytuałów wprowadź szklankę świeżego soku warzywno-owocowego, który wypijecie wspólnie przed wyjściem z domu. Dzięki temu Wasz organizm zdobędzie witaminy odpornościowe.
  • Śniadanie to podstawa! To oczywistość, o której musisz pamiętać. Bez pełnowartościowego posiłku nie wychodźcie z domu. Bez niego organizm jest jak samochód bez paliwa!
  • Zadbaj o prawidłowy sen dziecka. To kolejny czynnik zapewniający wysoką odporność. Stwórz warunki idealne do wysypiania się. Ulubiony kocyk i przytulanka, a do tego odpowiednia ilość godzin na regenerację. Wyspany organizm to silny organizm!
  • Woda mineralna! Zamiast napojów zawierających dużą ilość cukru, podawaj dziecku w ciągu dnia po prostu wodę. Rób to nawet wtedy, kiedy o nią nie prosi. Dzięki temu Twoja pociecha będzie dobrze nawodniona, a co za tym idzie, jej organizm będzie pracował prawidłowo! ;)

Cieszcie się każdą porą roku ze zdrowiem i dobrym samopoczuciem! ;)

Emocjonalny kilkulatek

Pewnego dnia nasze trzyletnie dziecko może rozpocząć okres, w którym zaczyna wszystko negować. Nawet jeśli wcześniej nie sprawiało większych problemów wychowawczych, nadchodzi czas, kiedy zaczyna być bardziej marudne, krzyczeć i... cały czas nie zgadzać się z rodzicem. Jeśli Twoje dziecko tak ma, to znak, że nadchodzi kolejny przełom w jego życiu, który, miejmy nadzieję, już wkrótce zaowocuje samodzielnością.

Problemy z trzy-, a czasem nawet dwuletnim dzieckiem niekoniecznie biorą się z nieprawidłowego podejścia rodziców. To czas, w którym maluch dowiaduje się o swojej niezależności i tym, że to nie rodzic musi podejmować wszystkie decyzje. Choć czasem nie jest łatwo nad tym zapanować, dziecko próbuje „dowiedzieć się”, na jak wiele może sobie pozwolić w relacji z rodzicem, dlatego właśnie próbuje podejmować własne decyzje, a kiedy nie jest po jego myśli – reaguje płaczem i krzykiem. W końcu nie potrafi jeszcze wysnuwać argumentów, które wygrałyby z Twoimi, choć oczywiście cały czas się uczy i z pewnością nieraz zaskakuje swoją kreatywnością. ;)

Na drodze do buntu...

Kiedy dziecko nauczy się samodzielności, będzie także umiało lepiej panować nad swoimi emocjami. Dla rodziców najgorsza jest zmiana, kiedy z ich słodkiego bobasa wychodzi prawdziwy rozrabiaka, a oni zupełnie nie wiedzą dlaczego. Na szczęście wszystko jest już jasne. To także okres, w którym dziecko uświadamia sobie, że nie stanowi z mamą jedności. Czasem pojawia się lęk separacyjny, a w innym wypadku może to skutkować buntem.

Co robić?

Przede wszystkim zachować spokój! – Łatwo mówić – można by rzec. Jednak rzeczywiście jest to sposób, aby nasze dziecko nieco się uspokoiło. Pamiętajmy, że najgorsze, co możemy zrobić, to konfrontować się z dzieckiem, krzyczeć i cały czas pokazywać, że nie ma racji. Dobrą metodą będzie również pozostawienie dziecku pozornego wyboru. Jeśli wiesz, że dziecko nie lubi się ubierać, zapytaj, czy chce ubrać dzisiaj koszulkę ze słonikiem, czy z motylkiem. Dzięki temu zapomni o tym, że przecież nie ma ochoty się dzisiaj ubierać... ;)

Tak więc, zamiast reagować podobnie do dziecka, pokaż mu, że jest równym partnerem. On także może podejmować poważne decyzje i mieć rację.

Witamina ze słońca

Według szacunków witaminę D, tak niezbędną do prawidłowego rozwoju dzieci i ich kości, w odpowiednich ilościach otrzymuje jedynie 10% dzieci! Nie zaniedbujmy tak ważnego składnika, którego niedobór może skutkować poważnymi konsekwencjami.

Witamina ta umożliwia wchłanianie wapnia i fosforu w jelitach, a następnie prawidłowe ich wydalanie. Co szczególnie istotne, to elementy, które są głównym składnikiem budulcowym kości i uczestniczą w budowaniu tkanki kostnej dziecka. Podejrzewa się również, że mają większe znaczenie w zapobieganiu osteoporozie niż wapń!

Dostarczając dziecku odpowiedniej ilości witaminy D, możemy ustrzec je przed krzywicą i łamliwością kości. Ponadto potwierdzono korzystny wpływ na serce wraz z układem nerwowym, a także utrzymywanie odpowiedniego poziom cukru we krwi. To również ochrona przed niektórymi nowotworami.

Jak dostarczać dziecku witaminę D?

Można to robić na kilka sposobów. Pierwszym, w pewnym sensie najprostszym, jest pozyskiwaniem witaminy bezpośrednio pod wpływem promieni słonecznych padających na skórę. W naszym klimacie jest to możliwe tylko w pewnych okresach roku, dlatego też konieczne jest wspomaganie się drogą pożywienia. Będą to produkty pochodzenia zwierzęcego jak jaja, mleko czy ryby morskie (D3), a także poprzez rośliny wystawione na działanie słońca (D2).

Obie te witaminy przekształcają się w wątrobie w nerkach w kalcytriol, który w razie niedoboru może prowadzić do krzywicy u dziecka. Należy więc zadbać, aby obie witaminy uczestniczyły w diecie naszego dziecka, a w ciepłym okresie, aby dostarczyć jak najwięcej witaminy pochodzącej ze słońca.

Można również sięgać po preparaty zawierające witaminę w kapsułce (zwłaszcza u małych dzieci). Należy jednak pamiętać, aby nie przedawkować! Zbyt duża ilość witaminy niesie za sobą konsekwencje w postaci biegunki, spadku masy ciała, bólu mięśni, nudności. Nie da się z kolei „przedawkować” witaminy pochodzenia naturalnego!

Nie dajcie się anemii

Aby dziecko rozwijało się prawidłowo, wszystkie składniki w jego organizmie muszą być w dostatecznej ilości. Jeśli któregoś brakuje – natychmiast odzwierciedla się to w jego zdrowiu. Tak samo jest z żelazem. Kiedy u dziecka stwierdzi się niedobór tego pierwiastka, może grozić mu anemia...

Żelazo jest jednym ze składników hemoglobiny (barwnika krwi), który odpowiada za wiązanie tlenu z wdychanego powietrza i przekazywanie go do wszystkich tkanek organizmu. Jak można się więc domyślić, wszelkie zaburzenia w jego występowaniu mogą nieść za sobą nieprzyjemne konsekwencje.

Wszystko zaczyna się od momentu narodzin – niemowlaki urodzone o czasie mają w zapasie dużo żelaza z życia płodowego. Nieco gorzej sytuacja ma się z wcześniakami, ponieważ żelazo odkłada się w tkankach maleństwa, dopiero w ostatnich czterech tygodniach ciąży. Ponadto problem mogą mieć również bliźniaki, dzieci, które urodziły się 11-12 miesięcy po wcześniejszym dziecku, a także te, których matki miały anemię w ciąży.

To wszystko jednak nie wystarcza, ponieważ już kilkumiesięczne dziecko traci zapasy zgromadzone w życiu płodowym, które dość szybko trzeba uzupełniać. Rolą rodziców jest dostarczenie żelaza z pokarmem je zawierającym (przeciery warzywne, mięsa, ryby, jajka), ale jadłospis powinien być wzbogacany stopniowo, kiedy dziecko ukończy 6 miesiąc życia.

Przyczyną może być również mała ilość kwasu foliowego. Wtedy należy wzbogacić dietę o zielone warzywa liściaste.

Skąd wiem, że to anemia? Najczęstsze symptomy:

  • Dziecko jest coraz częściej blade
  • Rozwija się wolniej od rówieśników
  • Nie przybiera na wadze
  • Często łapie różne choroby
  • Cierpi na brak apetytu
  • Jest apatyczne
  • Ma kłopoty ze snem


Jak z nią walczyć?

Nie ma innej rady jak zastosowanie odpowiedniej diety. Oczywiście musi to być pożywienie bogate w żelazo. Tak więc w mięso, ryby, jajka, mleko modyfikowane, rośliny strączkowe… Te ostatnie są jednak wolniej przyswajalne, dlatego dziecku powinno się podawać soki owocowe i przeciery warzywne.

Podejrzewasz pierwsze oznaki anemii? Nie czekaj, reaguj!

NA TROPIE EMOCJI

Zwiększone napięcie psychiczne pojawiające się u nastolatka może prowadzić do wybuchów gniewu. To, jak bardzo będzie ono nasilone, zależy od jego psychicznej predyspozycji: zupełnie inaczej przebiega u intro- i ekstrawertyków. Czy znamy na tyle swoje dziecko, by prawidłowo reagować na jego nerwowość?

Źródeł takiego zachowania jest mnóstwo. Od spotkania z różnymi ludzi, co wyzwala różne emocje, po znalezienie się w okolicznościach związanych z przykrymi doświadczeniami. W grę zwykle wchodzi także niska samoocena, związana z wyglądem lub „brakami” w charakterze. Nie bez znaczenia pozostaje środowisko, w którym kilkunastoletnie dziecko dojrzewa – rodzina, a także wpływ środowiska szkolnego i „podwórkowego”.

To wszystko może wpływać na nerwowość dziecka i mniejsze lub większe wybuchy gniewu. Jednak jednym z najbardziej oczywistych powodów może być zwyczajna… chęć zwrócenia uwagi najbliższych, zainteresowania wyłącznie swoją osobą i niejako podświadomym szantażem, który ma za zadanie wprowadzić opiekę i troskę ze strony rodziców.


Nie za dużo, nie za mało…

Dokładnie tyle troski rodzice powinni poświęcić swojemu dziecku. Zarówno za duża ilość uwagi, jak i brak jakiegokolwiek zainteresowania mogą być powodami do złości. W postępowaniu z nastolatkiem trzeba wykazywać się nie lada konsekwencją, by nie przyłapać się na wysyłaniu sprzecznych sygnałów i nie wprowadzać dezorientacji w świadomości młodego człowieka.


Jak występować przeciwko złości?

Należy przede wszystkim tworzyć warunki, które uniemożliwiają powstawaniu napięcia i ułatwiają, w sposób nieszkodliwy, unikanie konfliktów – zapewnijmy dziecku zajęcia ruchowe. Być może dobrym pomysłem będzie zachęcenie do udziału w dodatkowych zajęciach sportowych poza szkołą? Ruch zawsze jest dobry lekarstwem rozładowującym napięcie;)

Oprócz tego postępujmy sprawiedliwie i traktujmy dziecko na równi z rodzeństwem – nie faworyzujmy. W miarę możliwości unikajmy konfliktów domowych, ale jeśli już do nich dojdzie – nie wymierzajmy kary w obecności świadków, to może prowadzić do rozgoryczenia i jeszcze większej złości. Traktujmy dziecko poważnie, ale z sympatią, niech wie, że jest dla nas ważne i nie chcemy się na nim za nic mścić.

W procesie wychowywania sugerujmy także dziecku, że zbyt wielkie okazywanie złości i gniewu nie są cechą ludzi porządnych. Nigdy jednak nie róbmy tego w momencie złości – trzeba znaleźć odpowiednią chwilę.

Kochajmy dziecko i bądźmy z nim w trudnym dla niego okresie. Rozmawiajmy o problemach i... przetrwajmy dojrzewanie wspólnie!

(Nie)zdrowe przekąski

Chrupki, batoniki, cukierki… a jakie przekąski uwielbia Twoje dziecko? Co gorsza, asortyment sklepowych półek, wypełnionych kolorowymi reklamowanymi produktami, jest bardzo atrakcyjny dla młodego człowieka i sprawia, że coraz trudniej oduczyć dziecko złych nawyków żywieniowych, zwłaszcza jeśli sporo czasu spędza poza domem.

Jak wskazują badania Instytutu Żywności i Żywienia najwięcej europejskich dzieci i młodzieży z nadwagą występuje… w Polsce! Co gorsza, odsetek ten wzrasta z roku na rok, a nowych form niezdrowego jedzenia coraz więcej. Są to między innymi słodkie napoje, przekąski bogate w tłuszcze i proste węglowodany, a także produkty z dużą zawartością cukru.

Najbardziej uwielbiane przez młodzież są chipsy, które wcale nie są jedynie pociętymi ziemniakami. Do ich wytworzenia zużywa się mnóstwo oleju, w którym są głęboko smażone, a co gorsza obsypane dużą ilością soli. Ich kaloryczność może prowadzić do chorób serca, a także miażdżycy czy nadwagi. Co zamiast tego? Chipsy owocowe! Możesz je łatwo zrobić np. z suszonych jabłek.

Najbardziej przykuwające dziecięcą uwagę są kolorowe cukierki i żelki, zawierające w sobie szkodliwe sztuczne barwniki, które podejrzewane są o wywoływanie u dzieci m.in. nadpobudliwości. To jednak nie wszystko. „Atrakcyjnego” wyglądu nadają im sztuczne słodziki i wszelkiego rodzaju cukry. Co gorsza, przekąski te wpływają negatywnie na zęby dzieci, uszkadzając dziąsła, a nawet, w przypadku żelków, niszcząc szkliwo! Co zamiast tego? Najprościej – słodkie owoce. Jabłka, gruszki, mandarynki, a w ciepłym okresie truskawki.

Pozostaje także kwestia batoników i ciasteczek, którym brak wartości odżywczych! Dzieci „czerpią” z nich jedynie cukier, tłuszcz, konserwanty i sztuczne barwniki, dlatego także radzimy ich unikać, a zamiast tego zdecydować się na produkty domowej roboty.

Jak wyrobić w dziecku nawyk prawidłowego odżywiania?

Nie jest to łatwe zadanie, ze względu na otaczające środowisko, a także popularność niezdrowych przekąsek wśród młodzieży. My, jako rodzice, może dawać przykład młodszym, ograniczając występowanie przekąsek w naszych domach – ich miejsce powinny zastąpić owoce i warzywa.

Konieczne jest również utrzymanie prawidłowej diety i spożywanie odpowiedniej ilości posiłków w domu – dzięki temu dziecko nie będzie miało apetytu na jedzenie między posiłkami, nawet jeśli będzie miało ku temu okazję. Powinniśmy także uświadamiać dziecko o tym, jak niezdrowe są wszelkie przekąski i jak szkodliwe mogą być dla jego organizmu.

Za dzień matura...

Zaraz po tym, jak powrócimy z górskich wypraw i długich spacerów w różnych zakątkach Polski, na naszą młodzież czekać będzie jedno z pierwszych wielkich edukacyjnych wyzwań. Początek maja jest znakiem nadchodzącego egzaminu dojrzałości. Uczniowie szkół średnich przystąpią do matury już 4 maja. Ich zmagania będą trwały niecałe 3 tygodnie i cóż… z pewnością będą nie lada wyzwaniem! Dlatego właśnie radzimy, aby zachować spokój i podejść do egzaminów na umiarkowanym luzie. Choć zdajemy sobie sprawę, że nie jest to łatwe ;)

Drogi Maturzysto!

Trzymamy mocno kciuki za Twoje edukacyjne wyczyny. Mamy nadzieję, że podejdziesz do egzaminów ze spokojem i otwartym umysłem. ;) Jako że już trochę późno na naukę… mamy dla Ciebie kilka dobrych rad:

  • Przed każdym egzaminem dobrze się wyśpij! Jest to niesamowicie ważne. Kiedy nasz organizm (i umysł) są wypoczęte, o wiele łatwiej rozwiązuje się zadania, zarówno matematyczne, jak i te językowe. Z przegrzanym po zarwanej nocce umysłem nie osiągniesz maksimum wydajności!
  • Zjedz dwie kostki ciemnej czekolady. Jak być może wiesz, czekolada poprawia pracę mózgu. Nie tylko usprawniając zdolności logicznego myślenia, ale również niwelując zmęczenie – zarówno fizyczne jak i psychiczne. Cóż… musisz przyznać, że są to wystarczające argumenty :)
  • Woda! Dużo wody! Oczywiście nie zalecamy spożywania dużej ilości płynów przed samym wejściem na salę, gdyż może to skutkować częstymi wizytami w toalecie. Jednak jeśli do tej pory nie zwracałeś/łaś uwagi na spożywanie odpowiedniej ilości płynów – najwyższa pora zacząć! Przez dwa tygodnie pij regularnie wodę mineralną Muszynianka. Jeśli piszesz maturę z biologii, to z pewnością wiesz o jej dobroczynnym wpływie na wszystkie komórki i tkanki ciała… a co za tym idzie – na pracę mózgu. Skoro wystarczy tak niewiele, to dlaczego tego nie zrobić? ;)
  • Zjedz pożywne śniadanie! Nawet jeśli czujesz, że wszystko podchodzi Ci do gardła. Bez tego ani rusz! Śniadanie – najważniejszy posiłek… Zjedz coś, co bardzo lubisz. Mogą to być ulubione płatki śniadaniowe albo… naleśniki. Niech kojarzy Ci się dobrze i wprawi Cię w dobry nastrój!
  • Zwróć uwagę na szczegóły. Ulubiony krawat lub elegancka biżuteria? Jak najbardziej. Wybierz to, co dodaje Ci pewności siebie. Czuj się dobrze z nową torebką i weź ulubione długopisy.

Połamania pióra! ;)

Zachowaj wzrok!

Zbyt długie przesiadywanie przed ekranami wszelkiej maści to bolączka naszych czasów. Niestety coraz większej ilości dzieci i nastolatków weszło to w nawyk, i mimo interwencji rodziców trudno odzwyczaić młodego człowieka od typowych form rozrywki XXI wieku. To jednak nie wszystko, zmęczenie oczu następuje także podczas intensywnego studiowania książek przy kiepskim oświetleniu. W konsekwencji wzrok szwankuje już u najmłodszych. Czy da się coś zrobić, by zapobiec wadzie wzroku?

Trudno się sprzeczać, że za sporą część wad wzroku odpowiada podłoże genetyczne. Mimo to szacuje się, że czynniki środowiskowe, takie jak styl życia i nieodpowiednie nawyki w dużo większym stopniu odpowiadają za rozwój wady i problemy z oczami niż dziedziczność. Szacuje się, że nawet połowa młodych ludzi ma problemy ze wzrokiem!

Najczęstszym problemem jest krótkowzroczność, która może wynikać ze zbyt intensywnego wpatrywania się w ekran z małej odległości, jak również czytanie z nosem w książce. O wiele rzadziej występuje dalekowzroczność.

Nastolatek koniecznie musi korygować wadę, jeśli nie chce, by się powiększyła!

Jak rozpoznać problemy z oczami?

Nie jest to szczególnie trudne, ważne jednak, aby odpowiednio wcześnie zareagować i udać się z dzieckiem do specjalisty. Na szczęście badania okulistyczne często są prowadzone już w szkołach podstawowych. Kiedy jednak zobaczysz następujące symptomy u dziecka, niezwłocznie udaj się do specjalisty!

- dziecko coraz częściej mruży oczy

- aby coś przeczytać, musi przybliżyć twarz do książki/ekranu

Leczenie

Oczywiście w tym celu niezbędne są okulary lub szkła kontaktowe. Jeśli specjalista stwierdzi niewielką nadwzroczność, może zlecić okulary korygujące, zakładane jedynie do czytania i siedzenia przed komputerem. Po ukończeniu 21 roku życia, czyli wtedy, kiedy wada nie powinna już ulec zmianie, możliwe jest korygowanie wzroku za pomocą lasera.

Z całą pewnością warto pomagać oczom i:

- często wietrzyć pomieszczenie

- co jakiś czas zamykać na chwilę oczy (zwłaszcza podczas patrzenia w monitor)

- mrugać powiekami

- pracując przy komputerze, warto mieć tak umiejscowione biurko, by nie nie siedzieć przodem do okna

- używać kropli nawilżających przy suchym oku

Piękny uśmiech

Stomatolodzy coraz częściej alarmują, że stan zębów wśród młodzieży nie jest zadowalający! A wszystko za sprawą niezdrowego jedzenia, żywności zawierającej związki chemiczne, które nie są wystarczająco często usuwane z jamy ustnej i osadzają się na szkliwie oraz nieprawidłową higienę jamy ustnej.

Co więcej, problem nie jest tak trudny do rozwiązania… Wymaga jednak odpowiedniej edukacji w tym zakresie: wyrobienia wśród dzieci dobrych nawyków oraz częstych wizyt stomatologicznych.

Argument z niszczeniem zębów nie zawsze robi na młodych ludziach wrażenie. Często dopiero po doświadczeniu bólu podczas jedzenia lub wizyty u dentysty rozumieją, jak poważny jest ten problem. Co więcej, może dotyczyć także psucia się zębów i nieświeżego oddechu, które wprowadzają dyskomfort w codziennym funkcjonowaniu i w tak ważnych w tym okresie kontaktach towarzyskich. Niektóre przypadki prowadzą do konieczności wyrwania zęba.

Jak więc postępować z dorastającym dzieckiem?

Rzeczą, o której musimy pamiętać, są regularne wizyty stomatologiczne. Te spotkania zależą w dużej mierze od rodziców. Oni mogą zapisać dziecko do dentysty, przetransportować do ośrodka i być przy nim podczas nieprzyjemnego zabiegu. Ta edukacja jest bardzo ważna – jeśli nie dopilnujemy do rytualnego dbania o uzębienie dziecka – w przyszłości będzie borykać się z wieloma nieprzyjemnościami. Żółte zęby często wpędzają młodzież w kompleksy.

Przepis na zdrowy i piękny uśmiech:

   1. Częste szczotkowanie zębów (minimum 2 razy dziennie)

   2. Aby dokładnie oczyścić płytkę nazębną, konieczne jest codzienne używanie nici dentystycznej

   3. Ograniczenie niezdrowego jedzenia, a także węglowodanów

   4. Regularne wizyty u stomatologa, który profesjonalnie zbada i oczyści zęby

U młodzieży ważne jest również zadbanie o proste zęby. Im wcześniej zaczniemy leczenie u ortodonty, tym lepiej. Nieprawidłowy zgryz wpływa na nieprawidłowe czyszczenie zębów, co w konsekwencji może prowadzić do szybszego zużycia lub napięcia mięśni żujących. Stan zębów powinien zbadać stomatolog ortodonta, który może zalecić noszenie aparatu ortodontycznego i czuwać nad przywróceniem pięknego uśmiechu.

Ile wody dla nastolatka?

Nastolatek to osoba niezwykle aktywna. Coraz częściej wolne chwile spędza poza domem, poznaje nowe rozrywki i ludzi, imprezuje… To czas przemiany z dziecka w dorosłego człowieka. Chwila ważna, zarówno pod względem psychicznym, jak i wobec zmian, które zachodzą w ciele młodego człowieka. To bardzo często burza hormonów i proces bardziej intensywnego pocenia się. Nastolatek potrzebuje również więcej wody. Wody pitej świadomie i dla zdrowia. Niech Muszynianka zawsze będzie pod ręką! ;)

Zapotrzebowanie na wodę zależy od masy ciała młodej osoby, jej trybu życia i prowadzenia aktywności fizycznej. O ile u dziecka można wyliczyć zapotrzebowanie wg metody Hollidaya i Segara związanej z masą ciała, tak u nastolatka sprawa robi się bardziej kłopotliwa. To jeszcze nie dorosły…

Możemy jednak założyć, że każdy kilogram masy ciała będzie potrzebował 30 ml wody. Idąc tym tropem, osoba ważąca 50 kilogramów będzie potrzebowała 1,5 litra wody dziennie! To jednak absolutna podstawa. Zapotrzebowanie na wodę każdego dnia zwiększa się wraz z czynnikami takimi jak wiek, aktywność fizyczna i ciepłe dni...

Czy warto? Zdecydowanie!

Picie dostatecznej ilości wody przyczynia się do polepszenia pracy mózgu, co jest niezwykle istotne w okresie edukacyjnym. Kolejną zaletą jest poprawienie wyglądu cery, która gdy nawilżona, staje się gładka i przyjemna. Woda wpływa również na nasze samopoczucie. Gdy nasz organizm jest nawilżony, wszystko wewnątrz działa prawidłowo, a uśmiech sam wkrada się na nasze usta! :)

Aby pamiętać o regularnym nawadnianiu, polecamy naszą aplikację Muszynianka - pij wodę! To świetny sposób, by obliczyć dzienne zapotrzebowanie na płyny, a następnie pić wodę regularnie w zrównoważonych ilościach.

Wiosenne przesilenie

Nadeszła upragniona wiosna, a do Twojego życia wdarło się zmęczenie – czujesz się obolała, a ogólnemu samopoczuciu towarzyszy senność i ciągłe rozdrażnienie. Oznacza to, że dopadło Cię wiosenne przesilenie. To czas, w którym organizm próbuje dostosować się do nowych okoliczności natury – na szczęście możesz mu w tym pomóc, szczególnie kiedy chcesz aktywnie spędzić zbliżający się majowy weekend! Jak to zrobić? Pijąc wodę!

Nieśmiało pojawiające się słońce przy wciąż zmieniającej się pogodzie to idealny moment, by oczyścić organizm po zimie. Aby w pełni cieszyć się dobrą formą podczas majówki, potrzebujesz zastrzyku energii! Tę możesz dostarczyć swojemu organizmowi świadomie, poprzez szereg codziennych czynności. Wśród nich obowiązkowo powinien znaleźć się ruch na świeżym powietrzu w postaci długich spacerów i wszelkich aktywności jak rodzinna wycieczka rowerowa, czy wieczorny bieg po okolicy.

Piękna pogoda powinna skutecznie zachęcić Cię do wyjścia z domu w wolnej chwili. Podczas weekendu majowego będzie ku temu mnóstwo sposobności – pamiętaj jednak, by rodzinnym wycieczkom i wszelkim aktywnościom towarzyszyło regularne uzupełnianie płynów!

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że woda jest kluczowym elementem codziennego funkcjonowania. Bez niej działamy na spowolnionych obrotach. Wykonując wszelką pracę umysłową, szybciej odczuwamy zmęczenie i najzwyczajniej brak nam energii do działania. Kiedy siedzimy w pracy i w godzinach popołudniowych opadamy już z sił, prawdopodobnie wynika to właśnie z odwodnienia naszego organizmu! Z tego doskonale zdają sobie sprawę maratończycy, którzy podczas biegu piją wodę, aby z większą werwą biec dalej.

Niestety odwodnienie prowadzi do wielu nieprzyjemnych symptomów, wśród których pojawiają się zaparcia, ból brzucha oraz zatwardzenia, w dużej mierze obniżając komfort naszego życia.

Jeśli więc i Ty na wiosnę nie promieniejesz tak, jak w najlepszych okresach roku - już wiesz, co robić. Pij wodę i tryskaj pozytywną energią! :)

Uwaga na świąteczne (prze)jedzenie ;)

Zgodnie z tradycją świąteczne stoły uginają się pod nadmiarem sałatek i domowych wypieków. W końcu nadchodzi czas, w którym nie tyle można, ile trzeba na chwilę przysiąść i... świętować. Rodzinne spotkania sprzyjają dużej ilości jedzenia, wymianie przepisów i poznawaniu nowych smaków. Cieszmy się tym! Mimo wszystko pamiętajmy o tym, żeby się nie przejeść, bo może to prowadzić do nieprzyjemnej niestrawności.

Doskonale wiemy, jak trudno jest odmówić sobie kolejnej dodatkowej porcji głównego dania. Jeśli więc nie chcesz tego robić, a boisz się konsekwencji, na zakończenie posiłku sięgnij po ciepły napój korzenny. Ziarnka kardamonu zalej wrzątkiem i dodaj cytryny. Zaoszczędzi Ci to nieprzyjemnych wzdęć.

Tłuste i słodkie posiłki mogą z kolei prowadzić do innych nieprzyjemności. Są nimi zaparcia. Niestety brak ruchu i mała ilość wody jedynie potęgują ten stan. Co zatem? Z pewnością sytuację uratuje dodatkowa porcja warzyw do obiadu, a także szklanka wody mineralnej. Po obiedzie zbawienny będzie spacer po okolicy.

Jedząc tłusto i ciężkostrawnie musimy się liczyć z możliwością wystąpienia dolegliwości wątrobowych. Atak pęcherzyka żółciowego czy mdłości oznaczają ból i koniec jedzenia. Aby ograniczyć wystąpienie tych problemów, do ciężkich mięs warto dodać oregano, które ma właściwości rozkurczające. Zbyt duża ilość jedzenia doprowadzi do niestrawności.

Kolejnym wyzwaniem może być uczucie ciężkości i ból brzucha, pojawiające się po ostrym i gorącym jedzeniu. To także nadużycie alkoholu lub kawy... Zapobiec temu można, pijąc wywar z piołunu, dziurawca i mięty zalanego wrzątkiem.

Pomiędzy posiłkami pij dużo wody mineralnej!

Życzymy pięknych i pysznych Świąt Wielkanocnych! ;)

Dbaj o dobre samopoczucie

Z pewnością słyszeliście o Blue Monday – „najbardziej depresyjnym” dniu w roku, terminie wprowadzonym przez brytyjskiego psychologa, który uznał trzeci poniedziałek stycznia za najgorszy dzień spośród 12 miesięcy. Dlaczego miałby przypadać akurat wtedy? My oczywiście nie wierzymy obliczeniom i radzimy, jak w łatwy sposób zadbać o dobre samopoczucie każdego dnia!

Do stworzenia mitu depresyjnego dnia naukowiec posłużył się wzorem matematycznym, w którym uwzględnił 3 czynniki: meteorologiczny – słabe nasłonecznienie, krótki dzień; ekonomiczny – koniec terminów płatności za zakupy bożonarodzeniowe oraz psychologiczny – niedotrzymanie postanowień noworocznych. Czy powinno to jednak oznaczać, że depresyjny dzień można wyznaczyć w sposób (pseudo) naukowy? Nie dajmy się zwieść!;)

To, jak wygląda nasze życie, uwarunkowane jest wieloma czynnikami. Czasem nadciąga presja czasu, sytuacja staje się nerwowa i możemy poczuć się nieco zagubione. W tym przypadku nie pomogą żadne warunki zewnętrzne, same musimy „doprowadzić” się do stanu dobrego samopoczucia. A o swoje szczęście naprawdę warto dbać!;)

Zdrowy tryb życia

Od dawna wiadomo, że prowadzenie zdrowego stylu życia to nie tylko profity dla ciała, ale i dla ducha. Nierozerwalnie wiąże się to również z dbaniem o siebie, które z pewnością wpływa na nasz dobry nastrój. W końcu nie bez powodu mówi się o dobroczynnym wpływie wizyty u fryzjera lub zjedzeniu czegoś niskokalorycznego własnej produkcji.;)

Ćwicz hormony!

Mamy tu na myśli oczywiście hormony szczególne – endorfiny. Aby je pozyskać i lepiej się poczuć, koniecznie zadbaj o dostarczenie swojemu ciału wysiłku fizycznego. To działa! Sport redukuje dużą ilość  stresu i sprawia, że możemy się naprawdę odprężyć... A co za tym idzie: zamienić stres na szczęście! Nie musisz koniecznie czegoś trenować, wystarczy wyjście ze znajomymi na squasha albo spacer po okolicy.

Szczypta pasji

Powiedzenie: rób to, co kochasz, nie bez powodu jest tak namiętnie powtarzane. Jeśli cały czas chcesz utrzymywać samopoczucie w formie, wystarczy, żebyś kilka godzin tygodniowo poświęciła się swojej pasji. Nie robisz niczego spektakularnego? Nic nie szkodzi. Rób to, co sprawia Ci przyjemność. Zarezerwuj sobie wolny wieczór i czytaj książki w ciepłym fotelu, zadzwoń do dawnej przyjaciółki, ugotuj coś, co uwielbiasz albo obejrzyj rozwijający film dokumentalny. To działa, tylko musisz działać;)

Bądź z innymi

Przebywanie w towarzystwie osób, które lubimy, niewątpliwie wpływa na nasze samopoczucie. Nawet jeśli nie znamy ich bardzo dobrze, to krótka rozmowa potrafi skłonić do refleksji i wprowadzić Cię w zupełnie inny nastrój. Nie rezygnuj z kontaktu z drugim człowiekiem!

Nocne hormony

Uaktywniają się zwykle wieczorową porą, kiedy leżysz już wygodnie w łóżku po dniu pełnym wrażeń. Mimo że Twój organizm pracuje wtedy na zwolnionych obrotach, jest coś, co nie śpi, cały czas zajmując się produkcją hormonów. To układ dokrewny, który decyduje o funkcjonowaniu wszystkich narządów i tkanek w Twoim ciele. Dlaczego tak ważne jest, aby dostarczyć sobie odpowiedniej ilości snu?

Hormony wydzielają się bezpośrednio do krwi i choć w małych ilościach, z pewnością odgrywają kluczową rolę w organizmie. To dzięki nim w ciele zachodzą wszystkie procesy chemiczne: produkowana jest m.in. somatotropina, dzięki której rozwija się tkanka mięśniowa i zachodzą procesy w chrząstkach wzrostowych kości. 

Kolejnym bardzo ważnym hormonem jest melatonina, regulująca dobowy cykl życia. Około godz. 21 wzrasta jej poziom, dzięki czemu powoli czujemy się senni, by 6 godzin później zacząć powoli się „przebudzać”. Bez snu zaburzamy naturalny rytm naszego życia, dlatego czujemy się rozbici i bywa, że niełatwo nam normalnie funkcjonować kolejnego dnia. Ale melatonina to także wzmocnienie układu odpornościowego, a także wspomożenie leczenia otyłości...

Kiedy śpisz, spada poziom adrenaliny i kortykosteroidów  hormonów odpowiedzialnych za czuwanie. Około godz. 4 substancje te zwiększają ciśnienie, przygotowując organizm do rozpoczęcia kolejnego aktywnego dnia. Czy teraz widzisz, że nie może ich zabraknąć w Twoim życiu?;-)

Co się dzieje, kiedy brakuje tych hormonów w organizmie?

- Twój metabolizm ulega spowolnieniu, zwiększa się tendencja do tycia.

- Zmniejsza się poziom hormonów odpowiedzialnych za procesy odnowy tkanek.

- Wzrasta hormon stresu, który prowadzi do chorób układu krążenia.

- Zamiast tkanki mięśniowej, zwiększa się tkanka tłuszczowa.

- Zwiększa Ci się apetyt, który jest niewspółmierny z codziennym trybem życia.

Woda, która leczy

Hydroterapia jest jedną z najstarszych form leczenia. Zwana akwaterapią lub wodolecznictwem w dużej mierze przyczynia się do obniżenia poziomu stresu, a także łagodzenia licznych chorób układu krążenia, nerwowego czy towarzyszącego im bólu. To także wzmocnienie odporności. Zalet jest o wiele więcej, dlatego też warto zwrócić uwagę na niezwykłe właściwości wody! ;)

Terapia wodą jest jedną z najstarszych wykorzystywanych w fizjoterapii. Można wyróżnić ponad setkę zabiegów, w których wykorzystuje się lecznicze działanie wody, są to m.in. hydromasaż, kąpiele solankowe, aromatyczne czy kąpiel perełkowa.

Hydromasaż – masowanie pacjenta strumieniem wody pod ciśnieniem. Prowadzi to do rozluźnienia mięśni, redukcji cellulitu, tkanki mięśniowej, a także niwelowaniem wszelkich bolących miejsc. Można stosować klasyczny masaż podwodny lub natrysk biczowy. Całość trwa około 20 minut. Szczególnie polecany przy zanikach mięśni, urazach narządu ruchu czy nerwicy.

Kąpiele solankowe – poprawiają krążenie, odprężają, normalizują ciśnienie tętnicze i pobudzają przemianę materii. Zabieg wykonuje się w wodach chlorowo-zasadowych i zaleca osobom z miażdżycą, z problemami układu oddechowego czy otyłością.

Kąpiel aromatyczna – jak sama nazwa wskazuje, odbywa się w obecności olejków aromatycznych posiadających szczególne właściwości. Jest to kąpiel wskazany w przypadku problemów z cellulitem, ze stresem, a także kiedy potrzeba nam energii.

Kąpiel perełkowa – to kąpiel wykorzystująca pęcherzyki powietrza, które wytwarzane są przez specjalną sprężarkę umocowaną na dnie baseniku i wykorzystywane podczas terapii. Sprzyja to poprawie wyglądu cery, zmniejszeniem cellulitu, a także lepszym ukrwieniem skóry. Szczególnie polecana jest przy zaburzeniach krążenia, nadciśnieniu i przy ogólnym osłabieniu organizmu.

Przeciwwskazaniami w wyborze wszelkiego rodzaju terapii wodą może być anemia oraz niektóre zaburzenia psychiczne.

Wypocznij w trakcie majówki!

Dla jednych długi weekend majowy będzie okazją do regeneracji sił, dla innych do aktywnie spędzonego czasu. W tym roku to aż 5 dni! (plus ewentualny urlop) mogą dać łącznie 9 dni wolnego. Każdy powinien wykorzystać te chwile zgodnie z własnymi upodobaniami i potrzebami. Aktywnie lub wypoczynkowo.

Niezależnie, czy planujesz spędzić majówkę wyjeżdżając, czy pozostając w mieście, zrób to z korzyścią dla siebie. Możesz wybrać relaksujący weekend w spa, grilla z przyjaciółmi – jeśli pogoda pozwoli lub rodzinny wyjazd tropem parków krajobrazowych.

Przede wszystkim dobre emocje. Czyli takie, które pozwolą Ci się w pełni zrelaksować. Jeśli otoczysz się ludźmi, przy których czujesz się dobrze – będzie to możliwe. Wspólne spędzanie chwil, śmianie się i oderwanie od codzienności. Odpłyń, daj się ponieść emocjom, niech będzie tylko pozytywnie – teraz masz niepowtarzalną okazję.

Twój organizm będzie Ci wdzięczny. Jeśli nadal nie wierzysz, że dieta może wpływać na samopoczucie – zaufaj nam. Masz okazję zjeść coś wyjątkowego, czego nie dostaniesz w pierwszym lepszym sklepie? A może wyjeżdżasz za granicę, gdzie będziesz musiała spróbować niecodziennych smaków? Nie odmawiaj sobie. Pamiętaj jednak o rozsądnych ilościach. Tłuste jedzenie na co dzień może się wiązać z pogorszeniem pracy żołądka i nieprzyjemną ciężkością, która sprawi, że zamiast cieszyć się wolnym, będziesz marzyła o położeniu się. Aby uregulować metabolizm, nie zapominaj jednak o wodzie! Zgrzewka Muszynianki w bagażniku może się okazać się zbawieniem i umileniem wspólnie spędzonych chwil.

Odpocznij głównie psychicznie. Ty wiesz najlepiej, czego Ci potrzeba. Bardzo często nasza codzienna praca wymaga dużych nakładów psychicznych, a żeby je później rozładować – potrzebna jest odpowiednia metoda. Czasem będzie to wyjazd na łono natury, z dala od ludzi i miejskiego zgiełku, innym razem spontaniczny wyjazd z grupą znajomych. Nie myśl w tym czasie o pracy i codziennych zajęciach – postaraj się wszystko załatwić przed urlopem. Z czystym sumieniem jedź po upragnione wolne i po prostu… wychilluj!

Gazowana czy bez gazu?

O gustach się niedyskutuje, ale o rodzajach wody mineralnej i jej wpływie na organizm ludzki – czemu nie! Przekonaj się, która woda pasuje do Ciebie, do Twojego zdrowia i trybu życia...

Gazowana

Mimo powszechnej opinii nie jest mniej zdrowa od niegazowanej! Chociaż prawdą jest, że nie poleca się jej dla każdego – innym z kolei jest zalecana.

Dzięki dwutlenkowi węgla CO2 zawartego w bąbelkach chroni środowisko przed bakteriami, które ich nie lubią, dlatego może stać o wiele dłużej niż woda niegazowana w temperaturze pokojowej. Dwutlenek węgla to także lepsze oczyszczanie organizmu ze zbędnych produktów przemiany materii, z uwagi na swoją moczopędność.

Kolejną zaletą wody gazowanej jest jej wpływ na proces odchudzania, ponieważ przy pozbywaniu się CO2 organizm zużywa większą ilość energii, a dodatkowo zalecana jest po wysiłku fizycznym, ze względu na szybsze wchłanianie z przewodu pokarmowego.

Wody gazowanej powinny unikać osoby z zespołem jelita drażliwego, chorobami krtani i problemami gastrycznymi.

 

Niegazowana

To woda dedykowana wszystkim, ze względu na swoją uniwersalność i możliwość spożywania jej w nieograniczonych ilościach. Jest idealna do podpijania w przerwach intensywnego wysiłku fizycznego, a także na czczo, by nie pobudzać jeszcze żołądka pęcherzykami gazu.

Woda bez gazu idealnie nadaje się przy schorzeniach układu pokarmowego i przy zalecanej diecie lekkostrawnej. To także idealne rozwiązanie przy nadciśnieniu, problemach z krążeniem i chorobach krtani. Będzie bardzo przydatna do popijania leków. Należy pić ją regularnie małymi łyczkami.


 

Usprawnij swój mózg

To nie mit! Pijąc wodę, wpływamy na pracę naszego mózgu, dzięki czemu jest nam się łatwiej skoncentrować na danej czynności, a proces myślenia przebiega o wiele sprawniej.

Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak. Dzieje się tak, ponieważ przekazywanie impulsów nerwowych odbywa się za pomocą synaps, dzięki którym neurony wzajemnie się komunikują. Pomiędzy komórkami znajduje się płyn, którym jest oczywiście… woda – usprawniająca procesy chemiczne zachodzące w mózgu, w tym zdolność myślenia w sposób efektywny.

Jeśli więc coraz częściej odczuwasz zmęczenie podczas pracy umysłowej lub nie potrafisz zachować koncentracji, może to oznaczać, że pijesz za mało wody! Jednak woda to nie tylko sprawniejszy mózg. Jej regularne spożywanie przyczynia się do oczyszczenia nerek i wątroby, dzięki czemu organizm pozbywa się szkodliwych toksyn oraz odpadków, które mają negatywny wpływ na nasze samopoczucie.

Ponadto naukowcy dowiedli, że kiedy czeka nas trudne zadanie, sięgnięcie po szklankę wody może nawet do 15% podnieść efektywność pracy naszego mózgu! Dlaczego się tak dzieje? Kiedy zachciewa się nam pić, mózg zaczyna spowalniać, skupiając się na potrzebie, jaką jest spożycie płynów. Z tego z kolei wynikają nasze problemy. Niedostatek płynów wpływa również na kurczenie się tkanek, co dodatkowo uniemożliwia wytężoną pracę.

Pamiętaj więc! Picie wody jest podstawą wszelkich zdrowotnych nawyków – odpowiedniej diety, uprawiania sportu czy chęci utrzymania sylwetki w formie. Powinna być dodatkiem zarówno do codziennych posiłków, jak i wszelkich aktywności.

Witaminy dla mężczyzny

To nie żart! W zależności od płci zmienia się również zapotrzebowanie organizmu na witaminy. Dzieje się tak, ponieważ różne jest nasze zapotrzebowanie na energię i budulec kości, a także prowadzimy odmienny tryb życia i mamy różne... postury ;)

W odróżnieniu od kobiet, dla których witaminy wiążą się z cyklem biologicznym (miesiączka, menopauza, karmienie piersią), zapotrzebowanie mężczyzn na witaminy praktycznie nie zmienia się przez większość życia. Dlaczego o tym mówimy? Ponieważ nie każdy ma tego świadomość i nie zawsze codzienna dieta zaspokaja najważniejsze męskie potrzeby.

Jeśli nie dochodzi do zaspokojenia kalorycznego, w pierwszej kolejności organizm próbuje zrekompensować wszelkie braki, nie zważając na inne ważne kwestie. Problemem okazuje się także przyzwyczajenie. Polska kuchnia oferuje szereg pysznych, ale tłustych potraw. Kiedy więc na co dzień przyzwyczaimy się do ziemniaków i dużej porcji mięsa, możemy zapomnieć o warzywach. Jeśli lubimy niezdrowe przekąski, nie dostarczamy organizmowi żadnych wartościowych składników. Jak przekonać mężczyznę, by od czasu do czasu skosztował zielonej sałaty? Szykujemy najlepsze argumenty!

Oto one: Jedzenie warzyw i owoców ogranicza ryzyko zawału nawet do 30%, a także inne groźne choroby serca, nowotwory czy najzwyklejsze... łysienie. Właśnie tak! O ile do mężczyzny niekoniecznie trafia argument o chorobie, która wydaje się odległa, tak wypadające włosy i pojawiające się zakola mogą prowadzić do frustracji. Jak temu zapobiec? Dostarczając co najmniej 1 mg witaminy A każdego dnia! Oczywiście wypadanie włosów jest uwarunkowane genetycznie, mimo to możliwe jest spowolnienie tego procesu. Jedz więc jaja, ryby, nabiał, sałatę, pomidory, marchew, pomarańcze i morele.

Ważne jest również zapewnienie sobie witaminy D, która przyczyni się do wzmocnienia kości i być może uchroni je przed potencjalnymi urazami.

W codziennej trosce warto również zwrócić uwagę na witaminy E i C, których szczególnie brakuje w męskiej diecie. Witamina E witamina młodości, to przede wszystkim oleje roślinne, warzywa strączkowe i liściaste. Witamina C wygładzająca cerę i przyczyniająca się do podniesienia odporności, czyli szpinak, kalafior, papryka i pieczywo razowe oraz wszelkie cytrusy, truskawki i dzika róża.

Oczywiście większość witamin można pozyskać w pigułce, jednak nie zawsze są tak dobrze przyswajalne. Ponadto naturalnie pozyskiwane witaminy nie grożą przedawkowaniem!

Dlatego dla własnego zdrowia, by wystrzec się wszelkich chorób sercowych, nerwowych i łysienia – pamiętaj o rozsądnej kolorowej diecie i nie zapominaj o butelce Muszynianki! ;)

Męski stres w pracy

Wielogodzinna praca, ciągła niepewność i brak powtarzalności. Na współczesnego mężczyznę czyha wiele niespodzianek i nieprzewidywalnych wydarzeń, które są bezpośrednią drogą do sytuacji stresowych.

Według badań Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy nasz kraj jest jednym z najbardziej odczuwających negatywne skutki zdrowotne w Unii Europejskiej. Nie jest to dobra wiadomość, zwłaszcza że oprócz szkód fizycznych pojawiają się problemy intymne, a także zaburzenia relacji rodzinnych...

W odróżnieniu od kobiet, które ze stresem radzą sobie, mówiąc o nim, innymi słowy poprzez ekspresywne zachowania, mężczyźni wiele rzeczy zachowują dla siebie. Ten problem jest tylko ich sprawą i oni sami muszą się z nim uporać... Pomagają im w tym różnego rodzaju odskocznie, takie jak używki czy, w najlepszym przypadku, sport. Niewiele mogą pomóc tu kobiety, które chcąc, by mężczyzna podzielił się z nimi swoimi emocjami, mogą najwyżej potęgować jego złość. W końcu panowie wolą zatrzymać wszystko dla siebie, by nie okazywać, w ich mniemaniu, swojej słabości.

Skąd się to bierze? Być może ze zbyt wielkich ambicji i przekonania, że muszą pokazać, jak wiele są warci. Sukcesy w pracy mają być tego wyznacznikiem, a czasami kończy się jedynie na złym samopoczuciu i problemach w relacjach rodzinnych. Jak temu sprostać?

Drogi Mężczyzno!

Nie będziemy Ci na siłę proponować, abyś zaczął się dzielić swoimi trudnymi emocjami z całym otoczeniem, bo wiemy, jak bardzo jest to trudne;-) Jeśli dopada Cię sytuacja stresowa i nie wiesz, jak sobie z nią poradzić...

Wyjdź pobiegać, umów się z kolegą na squasha, zorganizuj mały wyjazd w góry, albo weekendowy rodzinny spacer po dalszej okolicy. Zainteresuj się nieco bardziej rozwojem osobistym  szkoleń dotyczących stresu jest teraz mnóstwo. Znajdź sobie jakieś męskie hobby  jeśli Cię szybko pochłonie, łatwiej będzie Ci sprostać trudnym sytuacjom dnia codziennego. Stawiaj czoła problemom! Im szybciej to zrobisz, tym wcześniej może czekać na Ciebie ulga... Powodzenia!

Mężczyzna u lekarza

Choć zwykle mężczyźni nie mają w zwyczaju martwić się o siebie i w wielu przypadkach to ich partnerki przypominają im o zdrowiu, tak w pewnym wieku powinni się przemóc i pójść do lekarza z własnej woli. Tak po prostu – profilaktycznie! 

W skład profilaktycznych badań wchodzą zarówno te ogólne, dla kobiet i mężczyzn, jak i specjalistyczne, dedykowane konkretnym dolegliwościom męskim. Mężczyźni posiadają dużo większą skłonność do zachorowań na niektóre choroby jak np. cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy choroba wieńcowa. Poważniejszymi przykładami jest także rak płuc i jelita grubego i typowo męskie: rak prostaty i jąder. Dlatego w pewnym wieku nie powinni dłużej czekać i zapisać się na badania kontrolne.


Wybrane elementy pakietu badań dla dojrzałego mężczyzny:

 Glukoza  badanie na rozpoznanie cukrzycy;

– Ogólne badanie moczu  wykrywające ewentualne choroby nerek i problemy z układem moczowo-płciowym;

 Morfologia krwi  badanie wszystkich rodzajów komórek krwi, którego celem jest określenie ogólnego stanu zdrowia i potencjalne rozpoznanie anemii czy zaburzeń krzepnięcia krwi;

– PSA całkowity  ocena ryzyka wystąpienia przerostu albo nowotworu prostaty;

 hsCRP  czuły wskaźnik stanu zapalnego oraz podwyższonego ryzyka pojawienia się choroby wieńcowej;

– Testosteron  najważniejszy z zakresu diagnostyki hormonalnej u mężczyzn. Hormon odpowiedzialny m.in. za libido, sprawność seksualną, ale także witalność i energię do życia;

 TSH  badanie stanu funkcjonowania tarczycy, która może mieć wpływ na większość funkcji życiowych, a także prowadzić do zmęczenia, nerwowości, nagłego chudnięcia lub tycia.

Woda na tysiąc sposobów

Woda – tlenek wodoru... najbardziej pospolita substancja na świecie. Wypełnia morza i oceany, występuje aż w trzech stanach skupienia, warunkuje życie każdego żywego organizmu.

Zafascynowani właściwościami tej substancji byli już starożytni myśliciele: Heraklit z Efezu porównał swoją filozofię do wciąż zmieniającej się rzeki, a Archimedes z Syrakuz odkrył siłę wyporu podczas... kąpieli w wannie. Chyba więc jest w niej coś niezwykłego?;)

Zwykle najważniejszym pytaniem towarzyszącym odkrywaniu nowej planety jest pytanie: czy jest na niej woda? Z człowieczego punktu widzenia wydaje się to oczywiste. Z roślinnego również, gdyż jest to element niezbędny do przeprowadzenia procesu fotosyntezy.

W medycynie przyjmuje się, że bez jedzenia można przeżyć nawet 60 dni, bez wody jedynie 4-6, choć wszystko zależy od organizmu, a także miejsca, w którym się przebywa.

Szczególnie interesuje nas jednak woda i jej wpływ na nasz organizm, ponieważ:

- Usuwa zbędne produkty przemiany materii,

- Reguluje metabolizm,

- Umożliwia pracę stawów,

- Warunkuje utrzymanie odpowiedniej temperatury ciała.

Jej zalet jest znacznie więcej, ale już teraz chyba nie trzeba nikogo bardziej przekonywać, że wodę... trzeba pić!;)

Jak wygląda dzienne zapotrzebowanie na wodę?

Stereotypowo za normę uznaje się wypicie 2,5 litra niegazowanej wody dziennie. Wszystko jednak zależy od masy ciała, pory roku, trybu życia, a nawet płci... Przykładowo, trenujący mężczyzna będzie potrzebował dużo więcej wody, niż jego kolega pracujący przed komputerem. W dzienne zapotrzebowanie włącza się także soki, herbaty, a także jedzenie np. owoce. Wszystkie te produkty zaopatrują jednak organizm w wodę o wiele mniejszym stopniu niż np. butelka Muszynianki. Co Wy na to?;)

Bieganie zimą nie jest straszne!

Lubisz biegać, ale obawiasz się, że zimowe dni temu nie sprzyjają? Jeśli tylko nie ma ogromnie ujemnej temperatury i nie zasypał Cię śnieg, nic nie stoi na przeszkodzie, by włożyć buty i wyjść na zewnątrz! Nie musisz czekać do marca, w końcu do kwietniowego maratonu nie trenuje się tylko przez miesiąc;)

Z redukcją kilku zimowych kilogramów nie warto czekać do ciepłych dni, choć większe znaczenie ma utrzymywanie prawidłowej kondycji organizmu i dostarczenie sobie dodatkowej porcji endorfin, wytwarzanych podczas ruchu. To także dodatkowa radość z tego, że przetrwałyśmy w trudniejszych warunkach i hartowałyśmy ciało. Może później nagroda w postaci ciepłej kąpieli lub godziny z książką pod kołdrą?;)

Jeśli jesteś przekonana do biegania zimą, wybierz miejsce odśnieżone, nie potrzebujesz dodatkowych utrudnień. Unikaj także śliskich nawierzchni, a jeśli się już takie przytrafią, staraj się biec na lekko ugiętych i rozstawionych nogach, w celu zwiększenia równowagi i uniknięcia potencjalnej wywrotki. Bieg w śniegu może powodować przeciążenie stawów i skręcenie kostki.

Po wyjściu na zewnątrz pamiętaj o porządnej rozgrzewce – jak przy każdej poważniejszej aktywności fizycznej, nie krótszej niż 10 minut: energiczne skłony dla rozgrzania stawów, krążenia bioder, krążenia ramion, podskoki, wymachy, skręty tułowia uchronią Cię przed kontuzjami i w niektórych przypadkach przed zakwasami. Jeśli chodzi o rozciąganie po bieganiu – lepiej zostaw to do domu, ponieważ na zimnie może dojść do uszkodzenia mięśni.

W jakiej temperaturze biegać?

Wszystko zależy od indywidualnych preferencji, jednak sugerujemy, aby nie przy niższej niż -5-10 stopni.


Jak się ubrać?

Przede wszystkim ciepło, ale nie tak, by mogło dojść do przepocenia. Najlepiej sprawdzi się w tym przypadku bielizna termoaktywna, która odprowadzi wilgoć na zewnątrz. Do tego koszulka z krótkim rękawem i cienka kurtka (wszystko w zależności od temperatury na zewnątrz i od ogólnej tolerancji na zimno). Ważnym elementem będą wygodne spodnie zatrzymujące ciepło, długie skarpety i czapka lub ciepła opaska osłaniająca uszy.

Pamiętaj, aby wychodząc wieczorem mieć na sobie elementy odblaskowe! Powodzenia;)

Woda vs inne napoje!

Ciało dorosłego człowieka w 60 % składa się z wody. Utrata 3% wody z organizmu powoduje zmęczenie i spadek wydolności nawet do 30 %. Odwodnienie sięgające 10 % zagraża życiu! Szacuje się, że dziennie pozbywamy się około 2,3 litrów wody, którą wydalamy z wydychanym powietrzem, moczem i potem. W trakcie wzmożonej aktywności fizycznej liczba ta może znacznie wzrosnąć, dlatego odpowiednie nawodnienie jest wówczas szczególnie istotne. Ale co wybrać, butelkę z bezbarwną cieczą czy kolorowym płynem?

Woda jest niezbędna do życia, gdyż bierze udział w wielu podstawowych procesach. Reguluje temperaturę ciała, transportuje składniki odżywcze i produkty przemiany materii, nawilża skórę i „naoliwia" stawy. W trakcie ćwiczeń do jej najważniejszych funkcji należy schładzanie organizmu i dostarczanie mu substancji wydalanych z potem. Pot na skórze jest naszą reakcją obronną spowodowaną nadmiarem ciepła, będącego efektem pracy wykonywanej przez ciało. Taka termoregulacja zapobiega przegrzaniu organizmu, które mogłoby skutkować np. udarem cieplnym.

Na to z jaką częstotliwością się pocimy wpływa temperatura otoczenia, wilgotność powietrza, stopień wytrenowania, rodzaj treningu oraz masa ciała. Przykładowo, jeśli osoba waży 70 kg i bieganie w tempie 4 min./km (15km/h), w temperaturze 15° C, to w godzinę straci około 1 litr potu. Jeżeli ten sam wysiłek odbywa się w dwukrotnie wyższej temperaturze, ilość potu wzrośnie do 1,5 litra. Kolejne pół litra może być efektem szybszego biegu. Eksperci fitnessu podają, że podczas godzinnego treningu tracimy średnio od 1 do 3 litrów wody. Nawet małe odwodnienie zmniejsza efektywność podejmowanego wysiłku, bo obniża wydolność ćwiczącego, powoduje skurcze mięśni oraz przyczynia się do występowania zakwasów. W dalszym etapie może skutkować wymiotami, omdleniami oraz zagrażającymi zdrowiu, a nawet życiu powikłaniami. Pewne jest, że nawadniać organizm trzeba. Pozostaje pytanie, czym?

Izotonik. Według fachowej definicji, to napój, którego ciśnienie osmotyczne - czyli ciśnienie wywierane przez cząsteczki zawarte w roztworze na błonę komórkową - jest takie samo jak ciśnienie osmotyczne w osoczu ludzkiej krwi, dzięki czemu optymalizuje proces nawadniania. Innymi słowy, napoje izotoniczne mają specjalnie dobrany skład, tzn. zawierają łatwo przyswajalne węglowodany proste (glukozę i fruktozę) oraz składniki mineralne (wapń, sód, magnez, potas) w podwyższonych ilościach, by natychmiast uzupełniać to, co wypłukane zostało z potem. Polecane są głównie sportowcom i osobom podejmującym bardzo intensywny, długotrwały wysiłek, które potrzebują specjalnego „paliwa”.

Napoje izotoniczne zawierają duże ilości cukru i trzeba uważać, by trening zamiast spalaniem kalorii nie zakończył się ich uzupełnianiem.

Dla osób dbających o sylwetkę, zdrowie i wszystkich uprawiających sport amatorsko woda będzie wystarczającym napojem nawadniającym. Trzeba tylko wybrać tę, która dostarczy odpowiednich mikro i makroelementów. Bogate w te składniki są wody wysoko zmineralizowane, czyli mieszczące się w przedziale od 1500 do 4000 mg minerałów na litr. Najważniejszymi dla człowieka pierwiastkami zawartymi w wodach mineralnych są magnez i wapń. Odgrywają one bardzo ważne funkcje w organizmie i często są deficytowymi składnikami w diecie, dlatego im jest ich w wodzie więcej, tym lepiej. Np. w Muszyniance zawartość magnezu wynosi 142 mg/l, a wapnia 190 mg/l i jeśli sięgniemy po taką wodę, to możemy być pewni, że nasz trening nie spowoduje ich niedoboru. Z potem wydalamy też sód, ale jego pogłębione uzupełnianie nie wydaje się zasadne.

Podsumowując, w codziennej aktywności, woda (wysoko zmineralizowana) nokautuje napoje izotoniczne. Dla sportowca-amatora stanowi ona wystarczające – a nawet lepsze, bo nie dostarczające zbędnych kalorii – nawodnienie organizmu. Izotoniki warto pić, ale tylko w faktycznie wymagających tego sytuacjach.

Po co nam bielizna termoaktywna?

Na siłowni, na ulicznych ścieżkach dla przyszłych maratończyków lub pragnących zrzucić nieco kilogramów. Jest wszędzie. Nie jest to kwestia mody, choć w pewien sposób można tak nazwać odzież, z którą spotykamy się coraz częściej, bo jest po prostu... niezastąpiona! Jednak mamy pewność, że do kolejnego rewolucyjnego wynalazku, z pewnością nie wypadnie z obiegu. Co takiego? Bielizna termoaktywna! ;)

Bielizna termoaktywna jest jak druga skóra, która "oddycha" w trakcie jej użytkowania. Tak więc nie tylko idealnie dopasowuje się do naszego ciała, ale też z nim współgra, "robiąc" swoją robotę, podczas gdy my zajmujemy się treningiem. Jej naczelnym zadaniem jest odprowadzanie wilgoci, ale również ochrona przed przegrzaniem i zmarznięciem, kiedy trenujemy o dowolnej porze roku.

To nie tylko odzież na siłownię, bo jest również polecana osobom, które uprawiają sporty wyczynowe. Dlaczego? Ponieważ nie krępuje ruchów. Jeśli zdecydujemy się na bieliznę droższą, produkowaną w sposób bezszwowy, będziemy mogli cieszyć się pełną swobodą ruchów, a nasze ciało nie będzie narażone na otarcia, które mogą powstawać z ucisków. Tak więc z pewnością możemy stwierdzić, że taka bielizna jest niesamowicie komfortowa!

Jedna z warstw bielizny termoaktywnej odprowadza parę wodną ze skóry, a także wilgoć, która w przeciwieństwie do bawełny, robi to sprawniej i jej nie zatrzymuje. Co za tym idzie, nie musimy się bać plam od potu, czy nieprzyjemnej wilgoci na naszym ciele.

Ważnym, dla prawidłowego użytkowania bielizny, jest również odprowadzanie potu podczas treningu. W lepszej jakości bieliznach pojawia się tzw. srebrna nić, czyli składnik dzięki właściwościom bakteriobójczym odpowiedzialny za niwelowanie potu.

Jak już było wspominane, kolejną zaletą jest dopasowywanie się do temperatury otoczenia. Zarówno w lecie, jak i w zimie bielizna chroni Twoje ciało przed temperaturą, nie dopuszczając do przegrzania i nadmiernego wychłodzenia organizmu!

Sport w mieście

Jesteś zapracowana, kochasz sport, ale nie masz chwili, aby wyjechać gdzieś za miasto? Spokojnie, w dzisiejszym świecie to nie problem, aby w murach swojej miejscowości znaleźć coś ciekawego dla siebie. Przedstawimy kilka propozycji, dzięki którym spędzisz popołudnie efektywnie, nie musząc udawać się na łono natury!

Bieganie

Sportowe obuwie, rozgrzewka i jesteś gotowa do drogi! W przestrzeni miejskiej znajdziesz więcej możliwości niż Ci się wydaje. Pobliski park, a może położony na obrzeżach lasek? Wybór należy do Ciebie. Jeśli szczególnie narzekasz na brak czasu, wystarczy wyznaczenie osiedlowej trasy, którą będziesz mogła przemierzać wieczorami. Zwróć uwagę, czy w pobliżu nie znajduje się za dużo środków lokomocji, nie warto wdychać spalin!

Łyżwy

Frajda dla fanów sportów zimowych i to bez większego wysiłku. W niemal każdej miejscowości możesz znaleźć przynajmniej jedno lodowisko. A łyżwy to cała gama zalet, od spalania zbędnych kalorii po kształtowanie sylwetki i utrzymywanie równowagi.

Basen

Zamiast siedzieć w ciepłym domu, warto zastanowić się nad hartowaniem organizmu. A pływanie jest dziedziną, która daje Ci całą masę zalet! Od rozluźnienia mięśni, po poprawę kondycji organizmu i pozytywne emocje.

Squash

Sport nietypowy, ale coraz bardziej modny. Dodatkowo sporo siłowni zawiera w swoim pakiecie salę squasha, tak więc nie ma problemu z dostępem. Jedynym minusem jest cena, która może wydawać się wysoka przy jednorazowym wejściu.

Budzimy się na wiosnę!

Za oknem cała natura budzi się do życia. A jeśli już o odżywaniu mowa... To nie tylko drzewa, kwiaty i wracające na wiosnę ptaki. Jak natura, tak i my! Coraz chętniej wychodzimy z naszych ciepłych domów, coraz mniej siedzimy w wygodnych łóżkach i powoli zamieniamy wełniane czapki na okulary przeciwsłoneczne. Innymi słowy: wychodzimy: by pobiegać, jeździć na rolkach i długo spacerować. Nasz organizm jest w czystej euforii!

Słońce, które pojawia się po tak długim czasie, niesie ze sobą witaminę D, a nam łatwiej jest się do czegokolwiek zmotywować. To czas na sport!

Biegaj! Wyciągnij z szafy sportowe buty i udaj się pędem przed siebie. Może to okazja do wyciągnięcia z domu dobrej koleżanki, z którą długo się nie widziałaś? W każdym razie łap promienie słoneczne w biegu, tylko pamiętaj o porządnej rozgrzewce przed!;-)

Baw się aktywnie! Zabawę można zorganizować zupełnie inaczej, niż tylko wychodząc ze znajomymi na piwo. Kiedy macie się spotkać w mniejszym lub większym gronie, zaproponuj wyjście na squasha lub zarezerwujcie boisko i pograjcie w siatkówkę/piłkę ręczną/kosza. Będzie to idealne rozwiązanie, by znów poczuć się jak na licealnej lekcji wuefu, a rywalizacja dwóch drużyn doda emocji i uatrakcyjni wspólnie spędzony czas.

Wyjdź na rolki lub rower! To odpowiednia opcja dla osób, które nie lubią biegać! Jeśli nie mogłaś się doczekać, by znów z nich skorzystać, to możesz powoli zaglądać do piwnicy. W końcu dużo łatwiej namówić koleżankę na rower niż do wspólnego przygotowywania do  maratonu;-)

A może w góry? Wprawdzie prawdziwi miłośnicy chodzenia po górach nie potrzebują do tego wiosny, ale z pewnością ułatwi ona innym osobom wybranie się na szlak! Piękne widoki, powiew wiatru i natura... już wkrótce będą na wyciągnięcie ręki;-)

Długie spacery i zwiedzanie! To coś, czego nie odpuszczą podróżnicy. Należysz do nich? Już możesz się rozglądać za ciekawymi miejscowościami w okolicy, a takich z pewnością jest mnóstwo! Weekendowe wycieczki będą idealnym odreagowaniem po tygodniowej pracy, a także dobry trening przed majówką:-)

Wymówkom stop!

Myślisz, że  niektórzy mają dużo szczęścia, bo urodzili się wysportowani i z piękną figurą, a Ty cały czas nie możesz dojść do ładu z własnym ciałem? Twoje wieczorne bieganie wciąż przegrywa z kolejnym filmem przegryzanym czekoladą, a Ty dawno nie widziałaś już swojej motywacji na oczy?

Z syndromem „od jutra na pewno” daleko nie zajedziesz, ale przy odrobinie wysiłku możesz się z nim śmiało mierzyć. Nie jest to zadanie proste, ale z pewnością do rozwiązania – nie zawsze jednak wybierając łatwiejszą ścieżkę. ;-)

Wyrabiaj dobre nawyki

Ruch, jak każdy inny nawyk, można w sobie wyrobić. W pierwszym kroku zaplanuj sobie, kiedy chciałabyś zacząć biegać i skonfrontuj to ze swoim terminarzem. Niech cel będzie bardzo precyzyjny – np. poniedziałki, środy i piątki o 20:30.

Następnie zacznij wychodzić z domu o planowanych porach i zrób sobie piętnastominutowy spacer po okolicy. Niech Twoje przyzwyczajenia zaczną się kreować, a już wkrótce wychodzenie pobiegać będzie dla Ciebie jedynie formalnością.

Jeśli nie masz regularnego cyklu dnia lub czasem wychodzisz wieczorami, możesz przenieść swoją aktywność na inną godzinę, również poranną. Pamiętaj jednak o powtarzalności i priorytetowości swojego działania.

Sprecyzuj swój cel i wizualizuj! Dlaczego to robisz, co chcesz osiągnąć swoimi działaniami? Nie mając celu, nie znajdziesz motywacji. Chcesz schudnąć, nabrać kondycji, przygotować się do maratonu? Jak będzie wyglądać Twoje życie po kilku miesiącach regularnej pracy nad sobą?

Wykorzystaj emocje!

Za każdym razem, kiedy jesteś zła lub zestresowana – ubierz sportowe ciuchy i idź pobiegać. Nadal trudno? Znajdź swoją piosenkę przed treningiem i puszczaj za każdym razem, kiedy chcesz wyjść. Możesz w tym czasie rozpocząć przygotowanie do wyjścia. Pamiętaj, żeby zacząć trening od razu po zakończeniu utworu!

Na chwilę przed maratonem

Nie da się ukryć, że kwiecień jest miesiącem biegaczy, szczególnie jeśli chodzi o słynne 42 kilometry! Zakładamy, że jeśli lubisz biegać, to nie czekałeś na cieplejsze dni, tylko od dawna przygotowujesz formę do tego wyjątkowego wydarzenia. Dnia, w którym zmierzysz swoje siły fizyczne i psychiczne, i staniesz na linii z napisem start. Czy jesteś już gotowy do rozpoczęcia tej walki? ;)

Jeśli jesteś nałogowym biegaczem, nie musimy Cię do niczego przekonywać. Jeśli przymierzasz się do pierwszego w życiu maratonu... jesteśmy razem z Tobą!

Dobra motywacja to podstawa i jeśli wiesz, po co to robisz, to na pewno dasz radę. Wśród najczęściej wymienianych powodów brania udziału w tej dyscyplinie pojawia się oczywiście chęć udowodnienia sobie, że da się radę. Poza tym pełny maraton to okazja do naprawdę mocnego treningu przygotowawczego. Głupio wycofywać się, kiedy opłata startowa została uiszczona. To także pretekst do schudnięcia, wyrobienia kondycji i poprawienia swojego samopoczucia.

Poza tym jest to sport, jak każdy inny, z tym że nie potrzeba tu specjalnych umiejętności i można rozpocząć w dowolnym momencie. Nie są wymagane wcześniejsze przygotowania, zbieranie sprzętu czy odkrywanie specjalnych technik (choć oczywiście dobrze poradzić się kogoś na temat tego, jak trenować, które partie mięśniowe rozgrzewać...). Motywacji jest tyle, ilu biegaczy na linii startu. To narzędzie, aby poczuć, że jest się z siebie naprawdę dumnym!

Jeśli nie trenowałeś przez ostatnie miesiące  nie martw się. Przez większość roku są maratony, półmaratony, dychy”, runmageddony – okazji do wzięcia udziału w biegu jest naprawdę wiele. Każda w dogodnym terminie, dopasowana do preferencji, umiejętności i kondycji biegacza.

Weźmiesz udział w tej rywalizacji?

Pamiętaj, by do treningów pić Muszyniankę! ;-) Powodzenia!


Czy Crossfit jest bezpieczny?

Skakanie, bieganie, podnoszenie, podciąganie i mnóstwo innych czynności, tworzy gamę ćwiczeń wykonywanych w ramach treningu crossfit, którego rezultatem jest niesamowite zmęczenie – czasem takie, że aż trudno ustać na nogach.

Crossfit to rodzaj treningu, który pozwala dążyć do kilku celów równocześnie. Z jednej strony jest to technika rzeźbiąca partie ciała, z drugiej dobra metoda na pozbycie się zbędnych kilogramów. Uczy także wytrzymałości, bo… często nie jest łatwo.

Na czym polega?

Olbrzymią zaletą rozpoczęcia ćwiczeń jest świadomość, że działają one na praktycznie każdą grupę mięśniową i dodają organizmowi niesamowitej dawki kondycji. U początkujących crossfitowców trening powinien odbywać się 2-3 razy w tygodniu po 6-8 ćwiczeń w każdej serii. Każde 20 powtórzeń konkretnego ćwiczenia powinno być wykonywane przez ok. 30 sekund, a przerwę można zrobić dopiero po całej serii! Każdą z nich należy wykonać maksymalnie 3 razy.

Na jakie partie działa?

Trening jest katorżnicy, ale właśnie o to chodzi – szybko i efektywnie działamy na wszystkie partie ciała, a później jesteśmy niesamowicie wymęczeni. Poznajemy granice swojej wytrzymałości. Oprócz tradycyjnych ćwiczeń możliwe jest także wykorzystywanie specjalistycznych urządzeń.

Czy jest bezpieczny dla zdrowia?

Większość specjalistów uważa, że niektóre ćwiczenia wykonywane w ramach treningu znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, tak więc wymagają wysokiej precyzji i uwagi, aby były bezpieczne i nie wywoływały późniejszych kontuzji. Nie zostało do końca udowodnione, czy crossfit to bezpieczny trening, ale pewne jest, że nietrudno o kontuzję. Nie powinny podejmować go osoby z chorobami układu ruchu i krążenia, a także nieuprawiający wcześniej żadnego sportu – ich kondycja może nie być wystarczająca na tak ekstremalny trening.

UWAGA: Żeby trening był bezpieczny warto ćwiczyć pod okiem profesjonalnego trenera, zapoznając się wcześniej z listą przeciwwskazań.

Zdrowa rywalizacja

Z najnowszych badań wynika, że mężczyźni dwa razy częściej uprawiają sport niż kobiety!  Wydaje się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego – w końcu już od najmłodszych lat panowie dużo częściej wychodzą pograć w piłkę i dużo bardziej uwielbiają sportową rywalizację. Badania pokazują, że aż 1 na 3 panów chętnie podejmuje wysiłku sportowego i tylko 1 na 6 pań…

Regularne uprawianie sportu to nie tylko wzmacnianie kondycji, ale przede wszystkim rozwijanie się na wielu obszarach, takich jak komunikacja z innymi (przy sportach zespołowych), umiejętność pracy zespołowej czy wzmacnianie poczucia własnej wartości. Jeśli potrafimy zapanować nad swoim lenistwem i przywołać się do porządku – czujemy się przez to bardziej pewni siebie.

Mężczyźni dużo lepiej czują się w sytuacjach rywalizacyjnych, co więcej – mężczyźni rywalizują ze sobą na wielu polach – a sport jest jednym z nich, czego często nie rozumieją kobiety. Co ważniejsze, sport jest jedną z nielicznych dróg, w której zdrowa rywalizacja może przynosić realne korzyści, jak wzmocnienie kondycji fizycznej i psychicznej, ulepszenie swojego ciała, a przede wszystkim dobra zabawa z kolegami!

Smartfon biegacza

Co wyróżnia go od zwykłego smartfona? Aplikacje! Dla biegaczy opracowano specjalne aplikacje, które motywują i pozwalają efektywnie monitorować trening. Mierzą czas, prędkość, dystans oraz spalane kalorie. Zapewniają atrakcyjne trasy, sprawdzają pogodę i służą radą trenera. Pozwalają kontaktować się w ramach aktywnych społeczności, a dzięki integracji z portalami społecznościowymi, umożliwiają podpatrywanie wyników znajomych oraz prezentowanie swoich. Większość aplikacji ma jeszcze jedną zaletę: przynajmniej w wersji podstawowej, dostępne są darmowo.

1. MapMyRide - posiada moduł diety

Program śledzi liczbę spalanych kalorii, czas, dystans i tempo biegu. Dysponuje mapą, a także modułem diety, który pomaga zoptymalizować sposób odżywiania. Za jego pomocą można rejestrować ilość zjedzonych posiłków. Program obliczania stosunek dostarczonych i spalonych kalorii, dzięki czemu uzyskuje dzienny bilans energetyczny. Niestety aplikacja nie jest na razie dostępna w polskiej wersji językowej.

2. MiCoach - osobisty trener 24h na dobę

Aplikacja pełni funkcję osobistego trenera. Korzystanie z niej polega na stworzeniu indywidualnego planu treningowego. W trakcie jego realizacji otrzymuje się mobilizujące do wysiłku komunikaty. Elektroniczny trener śledził postępy i instruuje, co trzeba w danym momencie zrobić, np. przyspieszyć lub zwolnić. Ponadto, aplikacja jest zintegrowana z odtwarzaczem mp3. Wszystkie rezultaty są na bieżąco przesyłane do serwisu on-line Coach.com, gdzie można przeglądać szczegółowe statystki swoich treningów.

3. Allsport GPS – pokazuje prognozę pogody

Aplikacja ta wyróżnia się spośród innych zintegrowaną prognozą pogody. Prócz tego, na bieżąco zapisuje wyniki, tworzy statystyki dotyczące ilości spalonych kalorii, przebytego dystansu, prędkości, itp. Statystyki aktualizowane co 10 sekund. Allsport GPS pokazuje widok trasy na mapie. W wersji płatnej można zainstalować aplikację z dostępem do map topograficznych.

4. Sports Tracker – zapewnia wykaz tras najlepszych do biegania

Podobnie jak inne aplikacje pomaga tworzyć statystyki treningów, śledzić trasę, określać prędkość i tworzyć plany treningowe. Zaletą aplikacji jest to, że GPS włącza się automatycznie po rozpoczęciu treningu. Mapy dostępne są w wersji zwykłej oraz satelitarnej. By obserwować wyniki, nie trzeba się logować na portalu. Mapki, wykresy i inne parametry treningu dostępne są w wersji mobilnej. Dzięki podglądaniu innych użytkowników Sports Trackera można poznawać najciekawsze lub najczęściej uczęszczane trasy.

5. Endomondo Sports Tracker – aplikacja zintegrowana z Facebook'iem

GPS pozwala śledzić trasę treningu na mapie. Aplikacja posiada funkcję trenera audio. Podczas biegu, w zależności od ustawień, lektor co kilometr podaje przebyty dystans oraz tempo, w jakim został pokonany ostatni kilometr. Daje możliwość porównywania swoich wyników z wynikami znajomych, co może działać motywująco. Integracja z serwisami społecznościowymi pozwala śledzić postępy w treningach znajomych i udostępniać im na żywo przebieg swojej trasy.

6. Runtastic - odtwarzacz muzyczny umila trening

Aplikacja udostępnia prosty dziennik, w którym automatycznie są rejestrowane dane, takie jak: czas, dystans, spalone kalorie, prędkość czy wysokość nad poziomem morza. Można je na bieżąco analizować i porównywać z wcześniejszymi wynikami. Trasę biegu można śledzić przy użyciu wbudowanego urządzenia GPS i przez satelity. W treningach pomaga odtwarzacz muzyczny, a w wersji płatnej również wskazówki głosowe.

W podejmowaniu jakiejkolwiek aktywności fizycznej – również w bieganiu – bardzo ważne jest właściwe nawadnianie organizmu, dlatego na trening nie zapomnij zabrać Muszynianki ;-)

Rzecz o izotonikach

Wszędzie słyszy się o napojach izotonicznych, których spożywanie stało się pewnego rodzaju modą w społeczeństwie. Czy wiesz, co niesie za sobą spożywanie tego płynu, czy może zupełnie nieświadomie zabierasz go za każdym razem na salę treningową?

Podstawową rzeczą, o której musisz pamiętać to fakt, że izotoniki mają za zadanie wspierać nawodnienie organizmu oraz poziom elektrolitów, które są tracone podczas intensywnego wysiłku fizycznego. Tak więc, jeśli uprawiasz sport na spokojnie, jedynie od czasu do czasu, o butelce wspomagającej możesz spokojnie zapomnieć.

Elektrolity są wodnymi roztworami jonów soli (najwięcej w nich potasu, sodu, wapnia i magnezu), których zadanie to przenoszenie impulsów nerwowych oraz utrzymywanie odpowiedniego napięcia w błonach komórkowych. Tak więc izotonik ma ważne, jasno sprecyzowane zadanie.

Oprócz tego stawia na nogi, mimo że nie zawiera w sobie kofeiny!

Kiedy po niego sięgnąć?

Odpowiedź jest prosta: izotonik to nie woda, a sięgać możesz po niego po co najmniej 60 minutach intensywnego wysiłku fizycznego. Jeśli ćwiczysz mniej, powinieneś mieć pod ręką wodę mineralną. Polecamy naszą Muszyniankę;), która zawiera w sobie kluczowe dla Twojego organizmu pierwiastki.

To ma sens!

Izotonik zawiera także węglowodany, które w błyskawicznym tempie wchłaniają się do organizmu. Jeśli planujesz nie przybierać na wadze, nie spożywaj napojów izotonicznych przy mniejszym wysiłku, ponieważ wtedy organizm nie będzie przerabiał nadmiaru tkanki tłuszczowej zawartej w Twoim ciele. Pamiętaj także, aby sięgać po napój dopiero po 20-30 minutach treningu.

Nie dla każdego

Zdecydowanie omijaj te płyny, jeśli masz problemy z nerkami, wątrobą czy sercem. W pozostałych przypadkach korzystaj z racjonalnie, nie dając się ponieść panującej modzie!

ZBILANSOWANA DIETA SPORTOWCA AMATORA

Myślisz, że tylko olimpijscy sportowcy powinni zwracać szczególną uwagę na swoją dietę? Błąd! Również amatorzy sportu powinni z głową planować swoje posiłki. Poniżej zamieszczamy kilka wskazówek.

Wiele osób, próbując ułożyć sobie dietę, skupia się wyłącznie na kaloriach. To duży błąd, ponieważ nawet jeśli prawidłowo wyliczymy swoje zapotrzebowanie – co wcale takie łatwe i oczywiste nie jest – to zwracanie uwagi jedynie na kalorie wpędzi nas w poważne tarapaty. Ważniejsze niż sama ilość kalorii jest źródło ich pochodzenia. Wyróżniamy cztery takie źródła: węglowodany (1 g = 4 kcal), białka (1 g = 4 kcal), tłuszcze (1 g = 7 kcal) oraz alkohol (1 g = 7 kcal).

Do prawidłowego zbilansowania diety ważny jest także odpowiedni dobór witamin i elektrolitów, gdyż są one niezbędne do funkcjonowania organizmu. Dieta powinna być urozmaicona, a nie opierać się wyłącznie na ryżu i piersi kurczaka. Należy też wziąć pod uwagę cel treningu (odchudzanie, nabranie masy czy przebiegnięcie maratonu), ich liczbę w skali tygodnia, tryb dnia, porę i długość treningów. Nie bez znaczenia jest fakt, czy osoba cierpi na nietolerancje pokarmowe albo po prostu nie lubi jakichś produktów (np. mięsa czy warzyw). Wszystkie te elementy muszą ułożyć się w całość, inaczej dieta nie przyniesie oczekiwanych efektów. Zbilansowanie skutecznej, a przy tym smacznej diety wymaga dużego nakładu pracy oraz olbrzymiego doświadczenia i wiedzy. Każdy, kto sam chce podjąć się przygotowania menu dla siebie, musi pamiętać o kilku ważnych zasadach.

Tryb dnia

W pierwszej kolejności trzeba się zastanowić nad rodzajem wykonywanego treningu (siłowy, wytrzymałościowy itd.), wiedzieć, jak długo on trwa oraz jaka jest jego intensywność. To bezpośrednio przekłada się na ilość energii zużytej podczas ćwiczeń, a tym samym na ilość kalorii, którą należy uzupełnić. Znaczenie ma też rodzaj wykonywanej na co dzień pracy. Praca umysłowa – intensywna, stresująca i wymagająca dużego skupienia przez wiele godzin – oznacza wydatek rzędu ok. 100 kcal na godzinę, zatem przez 10 godzin intensywnego myślenia lub działania w stresie zużywamy nawet 1000 kcal, nie wstając z krzesła. To tyle, ile w trakcie solidnego 70-90 minutowego treningu. Może się okazać, że w dzień treningowy zapotrzebowanie kaloryczne przekroczy 3500 kcal (funkcjonowanie organizmu + praca + trening). Oczywiście w dzień bez treningu zapotrzebowanie będzie pomniejszone o energię wydatkowaną podczas ćwiczeń, a więc o 600-1000 kcal. We właściwym wyliczeniu naszych potrzeb pomogą programy i kalkulatory dietetyczne.

Liczba posiłków w ciągu dnia

Jeśli wiemy już, ile kalorii potrzebujemy, to robimy następny krok – zastanawiamy się, ile posiłków w ciągu dnia możemy skonsumować, gdyż inny będzie ich rozkład w przypadku 4 dań, a inny w przypadku 6 czy 7. Generalnie korzystniej jest przyjmować małe porcje, ale częściej. Wiele osób skarży się, że tyje, choć jedzą tylko 1 lub 2 posiłki w ciągu dnia. Rzadka konsumpcja powoduje spowolnienie metabolizmu, a dużych porcji, zwłaszcza na noc, organizm nie będzie w stanie przyswoić, efektem będzie więc odkładanie się tłuszczu i nabieranie masy. Przyjmowanie małych porcji nawet co 3 godziny napędzi metabolizm i spowoduje, że organizm na bieżąco będzie dostawał niezbędne składniki i wszystko dobrze wykorzysta. Dodatkowo nie będziemy ani głodni, ani przejedzeni, co korzystnie wpłynie na nasze samopoczucie w ciągu dnia.

Bilansowanie posiłków

Kolejny etap to zbilansowanie każdego posiłku. W każdym daniu powinniśmy dostarczać organizmowi zarówno węglowodany, białka, tłuszcze, jak i niezbędne witaminy- oczywiście w odpowiednich proporcjach. Istnieją różne warianty diet: modne głodówki, diety wysokobiałkowe czy wysokotłuszczowe. Trzeba jednak mieć świadomość, że takie kombinacje nie u każdego zdadzą egzamin, tym bardziej jeśli nie ma się dostatecznej wiedzy na temat fizjologii czy dietetyki. Poprzez nieumiejętne eliminowanie z diety potrzebnych składników możemy sobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Rozpoczynanie dnia od kawy (wyjątek stanowi kawa zielona, która ma działanie alkalizujące, w przeciwieństwie do kawy czarnej) lub śniadanie 2 godziny po przebudzeniu to nie najlepsze pomysły. Śniadanie dostarcza niezbędnych składników, napędza metabolizm i zabezpiecza m.in. przed hipoglikemią (spadkiem cukru we krwi). Daje też energię do pracy układowi nerwowemu. Większość z nas pracę lub naukę rozpoczyna od rana, więc wydajność mózgu może mieć duże znaczenie.

Posiłki okołotreningowe

Do powyższego schematu dna trzeba dodać jeszcze treningi. Oczywiście wiele zależy od pory treningu, celu treningowego (nabranie masy ciała lub redukcja tkanki tłuszczowej), czy jest to trening na poziomie amatorskim, czy może wyczynowym. Inaczej wygląda żywienie w przypadku treningów porannych, a inaczej wieczornych. Jeśli mamy trening poranny, to można wypić koktajl, który szybko się przyswoi i nie obciąży układu pokarmowego, nie wywoła uczucia ciężkości, za to dostarczy energii do treningu. Potem można spożyć śniadanie lub sięgnąć po suplementy, np. odżywkę białkowo-węglowodanową. Jeśli trening odbywa się wieczorem lub po pracy (np. po godz. 16), to dobrze rozpocząć go ok. 2 godz. Po pełnowartościowym obiedzie. Z kolei po treningu należy przyjąć posiłek, który wpłynie na regenerację.

Woda zdrowia doda

Dosłownie i w przenośni. W całym tym skomplikowanym systemie żywienia nie można zapomnieć o odpowiednim nawodnieniu, adekwatnym do rodzaju treningu, warunków atmosferycznych, w jakich on się odbywa, a co za tym idzie, stopnia potliwości. Im wyższa potliwość, tym więcej wody wraz z elektrolitami trzeba dostarczać na bieżąco i systematycznie, a nie w momencie, gdy dopada nas uczucie pragnienia, bo to oznacza, że organizm jest już odwodniony, a tym samym mniej wydolny. Do takiego stanu nie można dopuścić.

Źródło: Newsweek Zdrowie

Królowa wód!

„Muszynianka” zawiera składniki mineralne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Ze względu na znaczną zawartość takich pierwiastków jak: magnez, wapń, potas, sód, żelazo, mangan, fluorki, chlorki posiada właściwości dietetyczno-odżywcze.

Dzięki tym właściwościom systematyczne picie wody mineralnej pozwala na korygowanie nieprawidłowości wynikających z niedoborów mineralnych i niewłaściwej przemiany materii.

Szczególną rolę w organizmie pełnią zawarte w wodzie biopierwiastki. Doskonała ich wchłanialność, odpowiednie proporcje sprawiają, że „Muszyniankę” swobodnie można stosować podczas kuracji wzmacniających, dietetycznych, regenerujących, jako naturalne uzupełnienie brakujących mikroelementów.

Królowa wód!

„Muszynianka” zawiera składniki mineralne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Ze względu na znaczną zawartość takich pierwiastków jak: magnez, wapń, potas, sód, żelazo, mangan, fluorki, chlorki posiada właściwości dietetyczno-odżywcze.

Dzięki tym właściwościom systematyczne picie wody mineralnej pozwala na korygowanie nieprawidłowości wynikających z niedoborów mineralnych i niewłaściwej przemiany materii.

Szczególną rolę w organizmie pełnią zawarte w wodzie biopierwiastki. Doskonała ich wchłanialność, odpowiednie proporcje sprawiają, że „Muszyniankę” swobodnie można stosować podczas kuracji wzmacniających, dietetycznych, regenerujących, jako naturalne uzupełnienie brakujących mikroelementów.

Magnez – król życia

Magnez - to pierwiastek życia, jego wysoki poziom, jest cechą charakterystyczną dla naturalnej wody mineralnej „Muszynianka”. Dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek określa się na 250 do 350 mg. Magnez ma ogromne znaczenie w prawidłowym rozwoju żywych organizmów, bierze udział w 300 procesach biochemicznych. Decyduje o prawidłowej czynności układu immunologicznego i nerwowo – mięśniowego

Magnez – król życia

Magnez - to pierwiastek życia, jego wysoki poziom, jest cechą charakterystyczną dla naturalnej wody mineralnej „Muszynianka”. Dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek określa się na 250 do 350 mg. Magnez ma ogromne znaczenie w prawidłowym rozwoju żywych organizmów, bierze udział w 300 procesach biochemicznych. Decyduje o prawidłowej czynności układu immunologicznego i nerwowo – mięśniowego

Wapń – strażnik serca!

Wapń - główny budulec kości i zębów reguluje równowagę w zakresie pobudliwości nerwowo-mięśniowej, utrzymuje prawidłową krzepliwość krwi. Wpływa korzystnie na przemianę materii i jest niezbędny do utrzymywania prawidłowej pracy serca i ułatwia leczenie niektórych procesów zapalnych. Zapobiega chorobom nowotworowym i osteoporozie. Szczególnie dużo wapnia potrzebują dziewczęta w okresie dojrzewania i kobiety w okresie menopauzy.

Potas – pełna harmonia!

Potas - prawidłowy jego poziom jest bardzo istotny dla funkcji układu krążenia mózgowego oraz pracy serca. Potas obniża ciśnienie krwi, pomaga też w leczeniu alergii. Bierze udział w procesie skurczu mięśni szkieletowych i mięśnia sercowego, w przewodnictwie bodźców nerwowych, aktywności enzymów, a wraz z magnezem gwarantuje zachowanie homeostazy komórkowej.

Żelazo – dobra krew!

Żelazo - jest składnikiem barwnika krwi, mięśni, enzymów. Uczestniczy w procesach oddychania tkankowego.

Wodorowęglany

Wodorowęglany alkalizują kwasy żołądkowe, są szczególnie polecane osomo cierpiącym na nadkwasotę, przynosza bowiem ulgę w dolegliwościach. Wody o wysokim poziomie wodorowęglanów wpływają korzystnie na ustrój w początkowych stadiach cukrzycy. Przyczyniają się do obniżenia zawartości cukru we krwi i moczu, obniżają wydzielania acetonu i korzystnie wpływają na działanie insuliny oraz regulują pH krwi. Natomiast wody, zawierających duże ilości wodorowęglanów -  powyżej 600 mg/l, nie powinni pić w dużych ilościach ludzie mający niedokwasotę, a ponad 1000 mg/l ludzie zdrowi, bo to może zaburzyć ich procesy trawienne!!!

Zapraszamy

Zapraszamy Was do udziału w naszym nowym edukacyjnym projekcie: Strefa Zdrowia Muszynianki, dedykowanym dzieciom i młodzieży.

Mamy nadzieję, że wspólnie zmienimy nawyki żywieniowe najmłodszych, wesprzemy rodziców i opiekunów w walce o zdrowe życie i funkcjonowanie najmłodszych.

Do wspólnego działania zapraszamy wszystkie przedszkola z całej Polski. Już dziś zadbajmy o zdrowie wszystkich dzieci i ich samopoczucie w przyszłości.

Odwiedźcie naszego akcyjnego FanPage'a. Dzieje się na nim wiele ciekawych rzeczy!

Strefa Zdrowia Muszynianki, to akcja prozdrowotna skierowana do przedszkolaków ich opiekunów i rodziców.

Na czym polega? Na edukowaniu w zakresie prawidłowego żywienia i rozwoju fizycznego dzieci. Nie zabraknie konkursów, kolorowanek, materiałów edukacyjnych, zabawy i wiedzy.

Zachęcamy do kontaktu:

Magdalena Zawadzka-Wojtaszek

Design PR

tel: 606632181

mail: magda@designpr.pl

Idea akcji:

Wszystkiego co naprawdę trzeba wiedzieć nauczyłem się w przedszkolu - o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat - pisał Robert Fulghum - pisarz.

W nawiązaniu do jego przemyśleń i siły oddziaływania grupy rówieśniczej stworzyliśmy Akcję Strefa Zdrowia Muszynianki, mającą na celu edukację dzieci przedszkolnych i ich opiekunów.

Przedszkole to miejsce, w którym dzieci uczą się zachowań społecznych, poznają świat, wartości, idee, kształtują swój światopogląd, uczą się empatii, poszukują swojego miejsca w życiu, smakują świata. 

W trakcie I edycji Akcji pokażemy jak wcielać w życie zasadę Life Balance, jak odróżnić zdrowe jedzenie od niezdrowego, jak dbać o fizyczną i duchową sferę życia i jak funkcjonować w zgodzie z naturą. Już od najmłodszych lat warto pokazywać maluchom wzorce zachowań, które w przyszłości pozytywie wpłyną na ich rozwój i życie. Najlepiej to robić w grupie rówieśniczej, która stanowi doskonałe podłoże do realizacji celów edukacyjnych. Wspólnie wychowamy zdrowe pokolenie młodych ludzi.

Na co zwracamy uwagę?

Możliwość przebywania z rówieśnikami jest bardzo cenna dla dzieci szczególnie w wieku przedszkolnym z kilku powodów:
  • wspólnych gier i zabaw, dzięki którym dzieci poznają świat,
  • zajęć, które rozwijają wyobraźnię,
  • działań, które uczą przestrzegania reguł i współpracy,
  • gości, którzy odgrywają ważną edukacyjną rolę, gdyż pokazują świat, poświęcają czas, odpowiadają na pytania, odkrywają tajemnice.
  • stylu życia - który już od najmłodszych lat w odpowiedni sposób można kreować wśród dzieci.

Jak zachęcić dzieci do picia wody?

Dzieci, podobnie zresztą jak dorośli, powinny pić wodę. Sprawa oczywista. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Trudniej nie znaczy, że to niemożliwe. Dzieci nie od razu akceptują czy lubią nowe smaki. Nie zniechęcajmy się więc po pierwszej nieudanej próbie. Warto działać dalej, bo od tego co je i pije nasze dziecko, zalezec będzie jego zdrowie  w przyszłości. 

Najlepiej, by dziecko piło wodę bez dodatków, a przynajmniej bez sztucznych dodatków. Te naturalne możemy dodać sami, na przykład sok z cytryny czy pomarańczy. Woda będzie miała delikatny posmak i atrakcyjniejszy wygląd dla malucha. Dzieci również lubią bąbelki, może przypadnie im zastem do gustu woda gazowana.

Jeśli Twoje dziecko nie przekonuje woda w dzbanku, to może przekona je ulubiony kubeczek albo ciekawa butelka ze Spidermanem? Dzieci przeważnie lubią też pić ze słomką. Te miewają fantazyjne kształty, poszukajmy zatem takich, które urzekną malucha.

Na pewno dziecko zaciekawi także przemiana wody w lód i topnienie wody. Lodowata woda przeziębi gardło, więc poczekajmy wspólnie, aż woda odzyska temperaturę pokojową, o co nie trudno w letnie upały. Możemy zamrażać wodę w foremkach o ciekawych kształtach. Możemy też dodać do niej sezonowe owoce, co uatrakcyjni wygląd samej wody

Dzieci uwielbiają się bawić w wodzie, kąpać, chlapać. Takie wspólne zabawy mogą być świetną okazją do opowiadaniu dziecku o wodzie i zachęceniu dziecka do jej picia. Można wspólnie podlewać kwiatki, czy poić kotka edukując malucha w zakresie nawadniania.

Dziecko nie poprosi o wodę, jeśli będziemy mu podawać słodkie gazowane napoje, które powodują otyłość i z pewnością nie zaspokajają pragnienia. Dziecko poprosi o wodę, jeśli w ogóle jej nie zna, jeśli zawsze pije herbatkę, dostaje soki. Dobrze, żeby woda była w domu w zasięgu wzroku i pod ręką. Wtedy jest szansa, że dziecko samo po nią sięgnie. Pochwal je za taki zdrowy wybór, niech będzie z siebie dumne i zadowolone.

Wreszcie dzieci przejmują nawyki od rodziców. Jeśli my nie pijemy wody, jak możemy oczekiwać, że będzie ją piło dziecko. Pijmy więc wodę całą rodziną, podawajmy ją do wspólnych posiłków.

 

Naszą akcję wspierają:

Kontakt

Spółdzielnia Pracy "Muszynianka"
ul. Kościuszki 58
33-380 Krynica-Zdrój
Tel.: +48 18 47 12 254
Tel.: +48 18 47 77 124
Fax: +48 18 47 12 134
e-mail: biuro@muszynianka.pl

Adres Zakładu
ul.Lipowa 5
33-370 Muszyna
Tel.: +48 18 47 14 075
Fax: +48 18 47 19 063
e-mail: zaklad@muszynianka.pl

Strona: www.muszynianka.pl


Kontakt dla dziennikarzy:
Magdalena Zawadzka-Wojtaszek
tel: +48 606 632 181
e-mail: magda@designpr.pl